1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

„Plemiona Europy” nie powtórzą sukcesu „Dark”, jestem tego pewien

plemiona europy kadr 1

Gdy Netflix zapowiadał „Plemiona Europy” nęcono nas, że przy projekcie pracuje częściowo ta sama ekipa, która dostarczyła nam świetne „Dark”. Czy ma szansę mu dorównać?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Jeśli jednak bliżej przyjrzymy się temu, kto produkuje niemiecką nowość, okaże się, iż są to głównie producenci, ekipa odpowiedzialna za casting i tak dalej. Nie ma oczywiście w tym nic zdrożnego. Seriali, filmów i światów produkuje się tak wiele, że trudno, aby serwis nie skorzystał z okazji, aby przez skojarzenie nie podpromować swojego nowego i chyba całkiem doinwestowanego tytułu.

Jednak nie łudźcie się: „Plemiona Europy” nie dorównają „Dark”.

Jestem już po obejrzeniu całego 1. sezonu i nie mam wątpliwości, że najnowszy serial czerwonej platformy VOD miał ambitne założenia. Zabranie nas w daleką przyszłość i pokazanie, jak wyglądałby świat pozbawiony narodów, za to z wszechwładnymi, licznymi organizacjami społecznymi nazywanymi plemionami, jest interesujące. A do tego dodajmy jeszcze, że ta postapokaliptyczna rzeczywistość rozgrywa się niemal w centrum Europy, nie zaś, jak przyzwyczaja nas popkultura, za oceanem. Wszystko to sprawia, iż mogliśmy dostać ciekawą wariację na temat Europy jako konglomeratu kultur, który rezygnuje z archaicznych (z perspektywy serialu) sposobów na organizacje życia społecznego, zamieniając je na nieco pierwotne i chaotyczne plemiona.

netflix nowości 2021
Foto: Gordon Timpen/Netflix

Niestety szybko okazuje się, iż same plemiona twórców nie interesują zanadto. Kluczem dla nich są opowieści o bohaterach w świecie targanym wojną, konfliktami wynikającymi nie tylko z pragnienia władzy czy dominacji, ale też wewnętrznych motywacji i systemu wartości.

Rzecz w tym, że taka opowieść mogłaby wydarzyć każdym innym świecie.

Stworzenie plemienia Wron, które bardziej od wszystkiego cenią honor i chwalebną śmierć czy innego, hołdującego zasadom dawno martwej Unii Europejskiej nie zmienia tu wiele. Zdaje się, że „Plemiona Europy” wybierają wygodny i spektakularny kostium, aby uwieść widza, a pod materiałem znajduje się znane, dość już zmęczone i nadgryzione zębem czasu ciało.

„Dark”, choć również brał wykorzystywany wielokrotnie motyw, a mianowicie podróże w czasie, było w stanie opakować je tak, że miało się wrażenie, iż obcuje się z czymś świeżym. Zresztą początkowo niemiecką produkcję porównywano do... „Stranger Things”, tylko dlatego, że punkt wyjścia był bardzo podobny - chodziło o zaginięcie dziecka i klimatyczną tajemnicę rozciągającą się nad małym miasteczkiem. „Dark” jednak było tak trudne do sklasyfikowania, że nie bardzo dało się porównać go z czymkolwiek.

W dużej mierze było to efektem bardzo ryzykownej gry z konwencją podróży w czasie. Serial sprawnie łączył dramat obyczajowy z elementami znanymi z telenowel (raczej z tych południowoamerykańskich). Do tego dodał naprawdę złożoną tajemnicę, a całość uzupełnił o niesłychanie pokręconą symbolikę. Serial miał swój klimat i choć nie musiał podobać się wszystkim, mógł tracić na jakości z sezonu na sezon, to wyróżniał się na tle konkurencji. Jego oryginalność była nie do podrobienia.

Właśnie dlatego „Plemiona Europy” wypadają na tle „Dark” tak blado.

Nie chodzi tu o bezpośrednie porównanie, bo ono do niczego nie prowadzi. Jednak oba seriale za wszelką cenę chcą wykreować własne światy, korzystają z tego, że są mocno europejskie. Oglądając „Plemiona Europy” miałem wrażenie, że tytuł bardzo by zyskał, gdyby zaplanowano go jako miniserial z szybką i mocną pointą. „Dark” zaplanowany jako trzyczęściowa opowieść bronił się też dlatego, iż jasne było, że cała opowieść zmierza do finału. Nowość Netfliksa wygląda tak, jakby twórcy mając niemały budżet, chcieli pokazać możliwie duży kawałek świata, zapominając o tym, że byłoby dobrze, aby ten miał swoją spójność i logikę. Tu bohaterowie poznając kolejne plemiona, prześlizgują się jedynie po tym, co powinno być jego esencją, wyróżnikiem.

Choć mocno wierzę w europejskie produkcje, to niestety dostrzegam, że „Plemiona Europy” są za bardzo zachowawcze i choć mają szansę stać się popularne na świecie, to niestety dla tych, którzy zakochali się w „Dark”, nie stanowią dobrego zastępnika.

„Plemiona Europy” od dzisiaj dostępne są w serwisie Netflix.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.