1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Fabuła „Niewidzialnego miasta” na papierze nie brzmi źle. Problemem jest jej realizacja

niewidzialne miasto netflix

Platforma Netflix z każdym rokiem poszerza swoją międzynarodową ofertę kina gatunkowego. A do najpopularniejszych tytułów w serwisie należą seriale fantasy, do których zalicza się dostępne od kilku dni „Niewidzialne miasto”. Jak wypadła brazylijska produkcja? Niestety, zaskakująco słabo.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o mediach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Nieanglojęzyczne produkcje Netfliksa od dłuższego czasu stanowią jeden z najważniejszych elementów oferty platformy. Jej szefowie słusznie dostrzegli, że w dzisiejszym zglobalizowanym świecie hitem może stać się serial z niemal każdego kraju. Pod warunkiem oczywiście, że będzie operować na uniwersalnych zasadach i należeć do gatunku popularnego na całym świecie. Dlatego wielu użytkowników serwisu lubujących się w fantastyce mogło oczekiwać, że stworzone w Brazylii „Niewidzialne miasto” będzie stać na poziomie porównywalnym do „Przeklętej” a może nawet „Dark”. Nic z tych rzeczy.

Udostępniona na początku lutego produkcja toczy się współcześnie i w świecie, który doskonale znamy z własnej rzeczywistości. Eric grany przez Marco Pigossiego to zapracowany i sceptycznie nastawiony do życia policjant z wydziału ochrony środowiska w Rio de Janeiro. W wyniku tajemniczego pożaru mężczyzna traci ukochaną żonę i musi samotnie wychowywać małą córeczkę. Od początku podejrzewa świadome działanie podpalacza, ale nie ma pojęcia, w jak dziwną aferę ostatecznie się wplącze.

W toku śledztwa wyjdzie bowiem na jaw, że w świecie ludzi funkcjonują mityczne stworzenia takie jak syreny czy Curupira (demon i strażnik przyrody w jednym). Wraz z postępem kolejnych odcinków, których łącznie jest siedem, Eric dowie się wiele o brazylijskim folklorze, tajemnicach z własnej przeszłości i ukrytej pośród ludzi społeczności fantastycznych stworzeń. Jednocześnie będzie próbować rozwikłać zagadkę śmierci żony i uchronić ukochaną córkę przed podobnym losem.

Fabuła „Niewidzialnego miasta” na papierze nie brzmi źle, choć może nieco schematycznie. Większym problemem jest natomiast jej egzekucja.

Nowy brazylijski serial oryginalny platformy Netflix nie może się pochwalić wysokim budżetem, ale braki tego typu da się ukryć, o ile scenariusz stoi na wysokim poziomie. Niestety, „Niewidzialne miasto” nie ma na siebie żadnego pomysłu. Scena po scenie widzowie mają do czynienia z rozmową za rozmową, a z nich wszystkich nie wynika nic ciekawego. Bohaterowie poruszają się między kilkoma lokacjami (w kółko tymi samymi) bez ładu i składu, niczego konkretnego się na miejscu nie dowiadują i ruszają dalej.

Co gorsza, scenarzyści prowadzą całą historię w niezwykle chaotyczny sposób. Poszczególne wątki zostają podniesione i porzucone w połowie, a zmontowane ze sobą sceny nie tworzą razem żadnej logicznej całości. Bardzo dawno nie widziałem serialu, który byłby jednocześnie przeraźliwie nudny, pozbawiony realnych wrażeń oraz trudny do zrozumienia. „Niewidzialne miasto” dobiło do tego „osiągnięcia” bez najmniejszych problemów. Przez pięć kolejnych epizodów będziecie się zastanawiać: „O co tu w ogóle chodzi?”, ale nie dlatego, że przedstawiona tajemnica będzie ciekawa. Po prostu przez cały ten czas niemal nic się nie wydarza, a to co faktycznie na ekranie zachodzi przeważnie usypia lub irytuje. To dlatego, że wszystkie postaci występujące w serialu są chodzącymi stereotypami pozbawiony choć odrobiny charyzmy czy ciekawych cech charakterystycznych.

niewidzialne miasto netflix

Niewidzialne miasto” to fantasty, które nie ma pieniędzy na fantastyczne istoty i ma bardzo niewiele do powiedzenia.

Co gorsza, brazylijska produkcja nie jest w stanie powiedzieć niczego ciekawego na temat lokalnego folkloru i bestiariusza (inaczej niż choćby recenzowana przeze mnie niedawno „Ohana: Najcenniejszy skarb”). Scenarzyści serialu są zbyt zajęci zaimplementowaniem fantastycznych istot w nonsensowną intrygę, żeby dać im jakiekolwiek tło ponad kilkunastosekundową sekwencję na początku kilku późniejszych epizodów. Dlatego polscy widzowie zaintrygowani takimi postaciami jak wspomniany Curupira będę musieli skorzystać z innych źródeł, jeżeli zapragną dowiedzieć czegokolwiek więcej na jego temat.

Dawno nie widziałem fantasty, które byłoby tak bardzo pozbawione wszystkich najważniejszych elementów wpływających na popularność tego gatunku. Historia „Niewidzialnego miasta” jest pozbawiona niezbędnych szczegółów, świat w ogóle nie kusi swoją tajemniczością, a niezwykli na pozór bohaterowie nie mają widzowi do zaoferowania nic ponad absolutne minimum.

Serial „Niewidzialne miasto” znajdziecie na platformie Netflix.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.