1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się
  4. Filmy

NIEPOPULARNA OPINIA: Jak tylko otworzą kina, to lecę oglądać filmy i nie boję się koronawirusa

koronawirus kina

Rząd Mateusza Morawieckiego po długich miesiącach oczekiwania i zupełnie niespodziewanie dla branży ogłosił, że kina zostaną ponownie otwarte 12 lutego. Multipleksom dano zaledwie tydzień na przygotowanie się, ale dla mnie osobiście nie ma to znaczenia. Bo pójdę do kina bez względu na to, co zostanie tam pokazane i bez strachu przed COVID-19.

Niemal dokładnie rok temu kina w Polsce zostały po raz pierwszy zamknięte w wyniku rozwijającej się w kraju pandemii koronawirusa. Rząd początkowo mówił o kilku tygodniach lockdownu, ale z czasem granica była systematycznie przesuwana. Na wakacje doszło do znaczącego poluzowania obostrzeń, ale taki stan rzeczy nie potrwał długo i pod koniec 2020 roku powróciła całkowita blokada kultury. Kinom przepadły dobry okres Halloween i niezwykle istotne święta Bożego Narodzenia. Kilka miesięcy całkowitego lockdownu oficjalnie dobiegnie końca 12 lutego.

Wicepremier Piotr Gliński w trakcie piątkowej konferencji prasowej podkreślił, że ta decyzja obejmuje na razie warunkowe 2 tygodnie. Jeżeli kina, teatry, filharmonie i opery dostosują się do nałożonych na nie ograniczeń, to pozostaną otwarte również w dłuższej perspektywie czasowej. Przyjęte zasady reżimu sanitarnego obejmują m.in. otwarcie do 50% całkowitej pojemności sal, obowiązek noszenia maseczek i zakaz sprzedaży produktów żywnościowych. Swoistym papierkiem lakmusowym dla kultury okazało się ostatecznie wcześniejsze otwarcie muzeów i galerii sztuki, gdzie obostrzenia przestrzegano z dużym profesjonalizmem.

Kina w Polsce otwarte już od 12 lutego. To niepopularna opinia, ale mam zamiar od razu z tego korzystać.

Nie chodzi absolutnie o lekceważenie pandemii i groźby koronawirusa. Osobiście nie przechodziłem jeszcze COVID-19, ale jak chyba każdy z nas mam bliskich, którzy już się z tą chorobą mierzyli. Wszyscy od miesięcy widzimy z jak groźną pandemią mamy do czynienia. Głosy koronasceptyków naprawdę nie są w stanie trafić do kogokolwiek, kto widział spustoszenie, jakie wirus z Wuhan potrafi poczynić w ciałach chorych.

Groźbę zarażenia można jednak znacząco ograniczyć, stosując się nałożonych obostrzeń i zachowując ostrożność w kontaktach interpersonalnych. Czasem naprawdę trudno było zrozumieć politykę rządu Mateusza Morawieckiego. Premier i jego współpracownicy z jednej strony pozwalali na funkcjonowanie galerii handlowych i hipermarketów, gdzie bliskie kontakty między dużymi grupami ludzi były znacznie łatwiejsze, a z drugiej blokował kina czy teatry. Ich działalność w warunkach reżimu sanitarnego według wszystkiego, co wiemy na temat koronawirusa była po prostu bezpieczniejsza.

Kultura jest jednak od dawna traktowana przez rząd po macoszemu. Co siłą rzeczy teraz znacząco utrudni restart branży.

Olbrzymia chęć powrotu do kin może zostać bowiem ostatecznie napotkać na opór nie tyle wirusa co wytwórni filmowych. Większość największych blockbusterów zapowiedzianych na okres między lutym i kwietniem została już przeniesiona na późniejsze terminy. Brak jakiejkolwiek racjonalnej polityki informacyjnej rządu, który ponownie trzymał właścicieli placówek kultury w niewiedzy długimi tygodniami, na pewno tutaj nie pomógł. Rząd niby zaskoczył pozytywnie (dopiero co fani kin pisali petycję proszącą o restart od 5 marca), ale nie od tego jest władza, żeby wyskakiwać jak diabeł z pudełka. Bo wielkie multipleksy znów dostały zaledwie tydzień na przygotowanie się do ponownego otwarcia.

Oczywiście ich sytuacja jest nieco lepsza niż przed rokiem, bo mają już wypracowane pewne schematy i wiedzą jak skutecznie dbać o bezpieczeństwo odwiedzających ich widzów. Ale z drugiej strony mają jeszcze bardziej przetrzebiony repertuar. Czy wobec tego sieci Multikino, Cinema City i Helios powrócą do grania hitów sprzed lat? Odpowiedź na to pytanie poznamy zapewne już wkrótce. Ale już teraz można powiedzieć, że przyciągnąć większą liczbę widzów nie będzie łatwo.

Pomimo wszystkich tych kłopotów osobiście szybko powrócę jednak do kin, bo po prostu stęskniłem się za filmami na wielkim ekranie.

Jestem daleki od nadmiernego fetyszyzowania tej aktywności (co przydarza się niektórych hollywoodzkim reżyserom z Nolanem na czele), bo prowadzi to do niemądrego obrażania się na VOD. Ale trudno zaprzeczyć, że wizyta w kinie ma w sobie coś szczególnego. Obcowanie z kulturą jest wtedy inne niż w trakcie oglądania filmu na telefonie czy nawet w telewizji. Nie lepsze czy gorsze, po prostu inne. I bardzo się za tym doznaniem stęskniłem.

Badanie naukowe przeprowadzone w trakcie pierwsze lockdownu pokazywały, że podobne odczucia miało wielu Polaków, ale rzeczywistość później zweryfikowała wszelkie hurraoptymistyczne nadzieje. Bo bez mocnego repertuaru płacenie dodatkowych pieniędzy za rozrywkę w gruncie rzeczy identyczną do streamingu nie wydało się wielu widzów przesadnie atrakcyjne. Wówczas myślałem trochę podobnie i też w trakcie krótkiego zniesienia lockdownu pojawiłem się w kinie zaledwie kilka razy. W ciągu ostatnich miesięcy zrozumiałem jednak, że warto korzystać z pewnych możliwości aktywności kulturowej dopóki się ma na to okazję. Kto wie, jak dalej potoczy się walka z pandemią? Dlatego z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa idę do kina, tak szybko jak będzie to możliwe.