1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy
  4. Seriale
  5. VOD

Netflix zmiażdżył konkurencję do Złotych Globów. „The Crown” i „Mank” z większą liczbą nominacji niż całe HBO

złote globy netflix

Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej ogłosiło listę produkcji nominowanych w poszczególnych kategoriach do prestiżowej nagrody Złotego Globa. Najwięcej wyróżnień zebrał serwis Netflix, który pobił swoich największych rywali z rynku VOD. A stało się to za sprawą m.in. „The Crown” i filmu „Mank”.

Wielu fanów amerykańskiego kina z dużym zainteresowaniem wyczekiwało na ogłoszone dzisiaj nominacje do Złotych Globów. Nagroda wybierana przez przedstawicieli prasy zagranicznej zazwyczaj jest traktowana jako zaledwie wstęp do ważniejszych wyróżnień Akademii Filmowej. Nominacje do Złotych Globów po ponad roku ciągłej walki ze skutkami pandemią koronawirusa miały jednak dać wyraźny sygnał, w którą stronę podąża obecnie Hollywood.

I nie ma wątpliwości, że wybór dokonany przez członków Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej wywoła spore poruszenie na rynku. Napotykająca problemy na każdym kroku klasyczna dystrybucja kinowa otrzymała kolejny cios, bo nawet ta garstka filmów pokazywanych w zeszłym roku na dużym ekranie została w większości zignorowana. Większość nominowanych produkcji pełnometrażowych pojawiła się od razu na VOD. A przecież streaming już kilka lat wcześniej zdominował też kategorie dotyczące seriali.

Netflix zdobył aż 42 nominacje, zdecydowanie wyprzedzając HBO, Amazona i klasyczne hollywoodzkie wytwórnie.

Dwie oryginalne produkcje Netfliksa mogą się też pochwalić największą liczbą wyróżnień na głowę. „The Crown” zostało najbardziej docenianym serialem (z sześcioma nominacjami), a „Mank” będzie mieć szansę na zgarnięcie największej liczby Złotych Globów w kategoriach filmowych. Dobrze spisały się też takie hity serwisu jak: „Gambit królowej”, „Proces Siódemki z Chicago”, „Ozark” i „Emily w Paryżu”.

Po przeciwnej stronie barykady znalazło się HBO, które z zaledwie dziewięcioma nominacjami uplasowało się za Amazon Studios i platformą Hulu (obie firmy doczekały się dziesięciu wspomnień na głowę). Nieźle poradziło sobie „Od nowa”, swoje ugrały też „Stewardesa” i „Kraina Lovecrafta”, ale trudno oczekiwać, żeby popularna amerykańska stacja była zadowolona z podobnego obrotu zdarzeń. Niewielkich pocieszeniem dla polskich użytkowników HBO GO będzie natomiast świadomość, że inne dostępne tam tytuły (np. „Wielka” i „Normalni ludzie”) doczekały się swoich nominacji.

Problemy HBO bledną jednak w zestawieniu z kłopotami, jakie Złote Globy zafundowały wytwórniom filmowym.

Ceremonie rozdania najbardziej prestiżowych nagród potrafią irytować swoim sztucznym blichtrem, a w ich trakcie laury często zdobywają produkcje nieszczególnie zasługujące na podobne honory. Więcej jest tu polityki i zakulisowych gier o poparcie niż rzeczywistej jakości. Nikt nie podważy jednak, że kina w pierwszych dwóch kwartałach roku mocno kierowały się wyborami dokonanymi podczas gal wręczenia Złotych Globów i Oscarów.

Największe sieci multipleksów i studyjne kina w wielu krajach świata wciąż pozostają zamknięte lub ograniczone przez obostrzenia dotyczące liczby widzów. Problem w tym, że nawet po ich otwarciu wielu widzów nie znajdzie tam żadnych interesujących ich produkcji. Większość najważniejszych blockbusterów już została przeniesiona na 2. połowę roku lub nawet późniejszą datę. A w sytuacji, gdy gros najważniejszych nagród zgarną filmy od dawna dostępne na VOD, bardzo ucierpi też oferta dla fanów kina środka i art house'u. Co tylko zwiększy potencjał negocjacyjny Netfliksa i innych serwisów streamingowych w kolejnych latach.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.