1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się
  4. Komiksy

„Kapitan Ameryka jest antytezą Donalda Trumpa!” – syn Jacka Kirby'ego krytykuje atakujących Kapitol

kapitan ameryka donald trump

Nie milkną komentarze na temat zeszłotygodniowych zamieszek w Waszyngtonie i ataku protestujących na Kapitol. Niektórzy z nich mieli na sobie symbole bohaterów Marvela, ze szczególnym uwzględnieniem Kapitana Ameryki i Punishera. Syn Jacka Kirby'ego i Garth Ennis ostro skomentowali łączenie tych postaci z Donaldem Trumpem.

Wydarzenia rozgrywające się 6 stycznia w Waszyngtonie z pewnością przejdą do historii Stanów Zjednoczonych. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Wiele osób zadaje sobie jednak pytanie, czy podobne wydarzenia nie odbiją się też przypadkiem na aspekcie życia na pierwszy rzut oka niepowiązanym z politycznymi protestami. Chodzi o popularność superbohaterów, którzy zostali obrani przez część atakujących Kapitol za wzór do naśladowania.

W mediach społecznościowych nie brakuje zdjęć i nagrań pokazujących, że zwolennicy Donalda Trumpa i tezy o sfałszowanych wyborach szczególnie mocno upodobali sobie emblematy powiązane z Kapitanem Ameryką i Punisherem. Czyli dwójką bohaterów, którzy nie mogliby znajdować się na dalszych ideologicznie krańcach, a mimo to ich widok przemówił w jakiś sposób do wybranych protestujących. Wywołało to oburzenie wśród części fanów obu komiksowych postaci i wywołało komentarze również ze strony ważnych osób z branży.

Syn nieżyjącego twórcy Kapitana Ameryki nazwał zachowanie atakujących Kapitol „hańbą” i „czymś obrzydliwym”.

Steve Rogers został stworzony w 1941 roku przez Jacka Kirby'ego i Joe'ego Simona jako symbol walki z nazizmem i niesprawiedliwością na świecie. Zdaniem Neala Kirby'ego, syna jednego z najsłynniejszych rysowników w historii obaj autorzy czuliby się zażenowani, widząc osoby szturmujące budynek Kapitolu w ubraniu z symbolem ich postaci. Amerykanina szczególnie ubodło łączenie Kapitana Ameryki z Donaldem Trumpem na rozmaitych koszulkach, plakatach i flagach, bo jego zdaniem obaj mężczyźni nie mogliby się bardziej różnić:

Te obrazki są haniebne i ohydne. Kapitan Ameryka jest absolutną antytezą Donalda Trumpa. Gdzie on jest bezinteresowny, Donald Trump służy tylko samego sobie. Gdzie Kapitan Ameryka walczy dla naszego kraju i demokracji, Trump walczy dla własnej władzy i autokracji. Gdzie Kapitan Ameryka stoi po stronie zwykłego człowieka, Trump sprzymierza się z potężnymi i uprzywilejowanymi. Gdzie pokazuje odwagę, Trump pokazuje tchórzostwo. Obaj nie mogliby być bardziej odmienni – podkreślił Neal Kirby w oświadczeniu.

Kapitan Ameryka nie jest jedynym idolem zwolenników Trumpa. Często odwołują się też do Punishera, co dosadnie skomentował Garth Ennis.

Jeden z najsłynniejszych scenarzystów zajmujących się postacią Franka Castle'a w rozmowie z portalem SYFY Wire zaznaczył, że osoby chwalące się symbolem czaszki na koszulkach i gadżetach nie zrozumiały nic z tragicznej historii tego bohatera. I w rzeczywistości tylko się oszukują w nadziei, że dzięki „strasznemu” logo będą wyglądać groźniej lub bardziej odważnie:

Mówiłem o tym już wielokrotnie – nikt tak naprawdę nie chce być Punisherem. Nikomu nie uśmiecha się udział w trzech kampaniach bojowych, z których ostatnia kończy się olbrzymią katastrofą. Nikt nie chce powrócić do domu z głową pełną potrzaskanego szkła, by ujrzeć własną rodzinę rozstrzelaną na krwawą miazgę i poświęcić resztę życia na zimną, ponurą kampanię przemocy. Ludzie noszący to logo w kontekście politycznych protestów sami się oszukują (...) Nie zastanowili się bardziej nad znaczeniem symbolu Punishera bardziej niż półgłówki, które w środę zaatakowały Kapitol ubrani w nasze narodowe barwy.

Część komentujących zeszłotygodniowe wydarzenia poszła nawet dalej, namawiając Marvela do całkowitego re-designu Punishera lub nawet rezygnacji z postaci tak popularnej w skrajnie prawicowych środowiskach. Wiele osób na głos zastanawia się także, czy Kapitan Ameryka nadal może stanowić symbol USA, skoro jest brany na sztandary przez tak oddalone od siebie ideologicznie osoby. Ale wydaje się, że każdy fan Steve'a Rogersa, który faktycznie pozna historie z nim związane, będzie doskonale widzieć, jaka jest różnica między pokojowym protestem a atakowaniem z bronią w ręku budynku tak silnie kojarzonego z amerykańską demokracją.