Ciałopozytywność tak, nazywanie otyłości zdrową — niekoniecznie. I dlatego mam problem z okładką nowego „Cosmo”

cosmopolitan otyłość
122 interakcji
dołącz do dyskusji

Zagraniczne media szeroko komentują najnowsze wydanie magazynu „Cosmopolitan”. Wszystko przez okładkę, na której widzimy zdjęcie kobiety z otyłością opatrzone komentarzem „This is healthy!”. Mam pewne wątpliwości, czy to na pewno dobra droga w walce o samoakcpetację, burzenie szkodliwych społecznie stereotypów i ogólnie pojmowaną ciałopozytywność.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Każdy kto mnie zna, wie, że jestem wielką entuzjastką ruchu promującego ciałopozytywność, który jakiś czas temu dotarł również do Polski (m.in. za sprawą influencerki Kai Szulczewskiej prowadzącej na Instagramie popularny profil „Ciałopozytyw”). Cieszę się, że coraz częściej za większy obciach uznaje się wyretuszowane okładki z „odchudzonymi” za pomocą Photoshopa modelkami, niż nieogolone damskie łydki na basenie (choć i w tej kwestii nadal mamy jako społeczeństwo wiele do zrobienia). To dlatego, również na łamach Rozrywka.Blog broniłam swego czasu przed hejtem modelki plus size, która pojawiła się w minionej edycji „Top Model” TVN (znamienne, że do finału dopuszczono mężczyznę oskarżonego o seks z osobą nieletnią, a uczestniczkę z nadwagą pożegnano dużo szybciej), czy Billie Eilish, która ŚMIAŁA wyjść na ulicę bez makijażu i w klapkach.

Stop kultowi idealnej sylwetki: krótka historia body shamingu

Przez ostatnie dziesięciolecia kanony urody stały się tak rygorystyczne i szkodliwe (przyczyniając się m.in. do zaburzeń odżywiania wśród nastolatek, czy nierealistycznego obrazu ludzkiego ciała w filmach pornograficznych), że najwyższy czas, by powiedzieć perfekcjonistycznej dyktaturze „dosyć”. Co do tego, że stereotypy szczupłej, wiecznie uśmiechniętej i wymalowanej kobiety, czy napakowanego i w każdej chwili gotowego do odbycia stosunku mężczyzny są krzywdzące, mało kogo z nas trzeba przekonywać. Problem pojawia się w momencie, gdy usiłujemy podejść do sprawy bardziej konkretnie i ustalić jakieś ramy tego, co powinno być społecznie akceptowane, a co nie.

Tak narodziło się m.in. pojęcie body shamingu („zawstydzania ciałem”), którego zwykle używamy, gdy chcemy powiedzieć, że ktoś wytyka komuś jego fizjonomiczne niedoskonałości, aby go zdeprecjonować. W zależności od tego, na jakiej cesze skupia się atakujący, pojęcie to może przybierać różne formy — od uderzającego w osoby z nadwagą fat-shaming aż po przykre komentarze pod adresem osób z odwrotnym problemem, składających się na tzw. skinny-shaming.

Powtórzę raz jeszcze: uważam, że to duże osiągnięcie, że jako społeczeństwo zaczęliśmy takie postawy zauważać i piętnować. Sama zresztą staram się kupować ubrania od firm, które w swoich katalogach i sesjach mają odwagę prezentować modelki plus size i/lub te bez zbędnego makijażu. Dlaczego więc nie do końca przemawia do mnie okładka „Cosmopolitan”, skoro widnieje na niej zadowolona ze swojego wyglądu modelka z widoczną otyłością?

Palenie papierosów nie jest zdrowe. Podobnie jak otyłość

Rozumiem, że swoją okładką i artykułem o 11 kobietach, które przełamują schematy i czują się w swoim ciele „zdrowo”, magazyn „Cosmopolitan” chciał wpisać się w godną pochwały i szacunku kampanię promowania samoakceptacji. Dopóki tego typu inicjatywy uderzają w uwarunkowane kulturowo kalki i stereotypy, są warte wsparcia i promowania. Moje wątpliwości pojawiają się jednak w momencie, gdy walka ta zaczyna sprzeciwiać się nie szkodliwej modzie, ale medycynie.

Dlatego nie przemawia do mnie zestawienie zdjęcia kobiecie z otyłością z hasłem „This is healthy”. Wypracowane przez medycynę normy są czymś innym, niż „normy” sztucznie narzucane przez społeczeństwo. Z jakiegoś powodu naukowcy określili bezpieczny przedział wskaźnika BMI, którego przekraczanie — obojętnie w którą stronę — może nieść za sobą poważne konsekwencje zdrowotne.

Inaczej, idąc dalej tokiem rozumowania redakcji „Cosmopolitan”, musielibyśmy dojść do konstatacji, że np. depresja to nie choroba, ale styl życia. I tak samo, jak szkodliwe jest bagatelizowanie skutków chorób i zaburzeń psychicznych, tak samo nazywanie otyłości „zdrową”, może być tragiczne w skutkach. Pomijając fakt, że sam magazyn słynie z dość stereotypowego podejścia do kobiet, a na większość contentu składają się głupiutkie „psychotesty” o związkach i randkach (tak jakby życie kobiety koncentrowało się wokół mężczyzn) i plotki, czasami bardzo intymne, z prywatnego życia gwiazd.

*Zdjęcie główne: www.cosmopolitan.com/uk