1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Twórca serialu „Wikingowie” zdradził szczegóły fabuły sequela „Vikings: Valhalla”. Netflix dostanie wyłączność

Następny miesiąc upłynie wielu użytkownikom Netflix Polska na oglądaniu finałowych odcinków serialu „Wikingowie”. Produkcja niedługo później doczeka się oficjalnego sequela, który powstaje na zlecenie największej platformy VOD. Pomysłodawca serii Michael Hirst zdradził więc przy tej okazji nowe szczegóły o „Vikings: Valhalla”.

wikingowie netflix
334 interakcji
dołącz do dyskusji

W środę 30 grudnia fani hitowej produkcji stacji History rozpoczną ostatnią podróż z jej bohaterami. Finałowe odcinki 6. sezonu w Stanach Zjednoczonych zadebiutują na wyłączność na platformie Amazon Prime Video, ale polscy widzowie powinni ich szukać w innych miejscach (na wspomnianym już kanale History oraz w serwisie Netflix). Dlatego też nie dostaną od razu pełnego sezonu, tylko będą otrzymywać: po trzy odcinki dziennie na History począwszy od 30 grudnia oraz nowe epizody 31 grudnia i 3 stycznia na Netflix Polska. Ich łączna liczba wyniesie dziesięć.

Netflix zadbał zresztą o to, żeby pożegnanie z „Wikingami” było dla wielbicieli serii jak najłatwiejsze do przełknięcia. Jeszcze przed oficjalnym zamknięciem serialu ogłosił bowiem powstanie rozgrywającego się 100 lat później spin-offa. Prace nad tym tytułem trwają i znajdują się w zaawansowanej fazie, pomimo utrudniającej tego typu przedsięwzięcia pandemii COVID-19. Więcej na ten temat opowiedział w rozmowie z portalem Collider twórca oryginalnej produkcji Michael Hirst.

Sequel pt. „Vikings: Valhalla” stracił tylko 3 dni zdjęciowe z powodu koronawirusa i jest coraz bliżej gotowości.

Nakręcili pierwszy sezon w Irlandii w niezwykłych okolicznościach. Mieli jakieś 30 przypadków COVID-u u swoich pracowników. Ale wynajęli duży hotel, żeby móc odsyłać wszystkich aktorów na kwarantannę. Testowali ich też dwa razy dziennie. To było osiągnięcie godne uwagi, bo stracili tylko trzy dni zdjęciowe. Natomiast ja śledzę powstawanie serialu z dalszej odległości. Nie napisałem żadnego scenariusza, pełnię tylko rolę producenta wykonawczego. Ale Jeb Stuart jest świetnym scenopisarzem thrillerów i to widać po „Vikings: Valhalla”. Spin-off będzie inny, ale wciąż dobry, bardzo dobry na podstawie tego, co widziałem – podkreślił Hirst.

Filmowiec zdradził też przy okazji, w jakich okolicznościach będzie rozgrywać się nowa produkcja. Akcja „Vikings: Valhalla” została umiejscowiona 100 lat po wydarzeniach z „Wikingów”, więc nie spotkamy żadnego ze znanych bohaterów. Od ich śmierci minie zresztą tyle czasu, że staną się niejako legendami dla kolejnych pokoleń wikingów. Hirst podkreśla, że choć zrozumienie spin-offa nie będzie wymagało znajomości oryginalnej serii, to dzięki powracającym wspomnieniom dokonań Ragnara, Ivara i innych nieomal mitycznych postaci między oboma serialami zostania zawiązania fabularna nić.

Wśród głównych bohaterów „Vikings: Valhalla” znajdą się Harald Hardrada, Eric Czerwony i grupa innych popularnych postaci historycznych (mówi się m.in. o Wilhelmie Zdobywcy). Upływ czasu sprawi zresztą, że choć w sequelu nie zabraknie znajomych lokacji, to żadna z nich nie będzie dokładnie taka sama. Kattegat urośnie choćby do rozmiarów jednego z najważniejszych portów ówczesnej Europy. Zmieni się też relacja między wikingami a chrześcijanami. Dawniejsi wrogowie obecnie coraz częściej będą przechodzić na nową religię, a konflikt zwolenników dawnej wiary z konwertytami stanie się bardziej wewnętrzny.

Spin-off serialu „Wikingowie” ma zadebiutować na platformie Netflix w 2021 roku.