Seriale  /  Recenzja

Dziś premiera wyczekiwanego serialu TVP, „Osiecka”. Oceniamy początek biograficznej opowieści

Picture of the author

Seriale Telewizji Polskiej w ostatnich latach rzadko kojarzyły się z jakością premium i raczej nie można było ich porównywać do produkcji HBO czy Canal+. Biograficzna produkcja poświęcona Agnieszce Osieckiej miała przełamać ten stereotyp i pokazać, że TVP też stać na wartościowe tytuły. Czy premierowy odcinek serialu „Osiecka” to potwierdza?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o mediach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Fani słynnej poetki, dziennikarki i autorki tekstów piosenek musieli na długo uzbroić się w cierpliwość, bo pierwsze informacje na temat powstania jej telewizyjnej biografii pojawiły się w mediach już w 2017 roku. Szefostwo TVP początkowo mówiło o premierze w 2019 roku, ale z powodu rozmaitych opóźnień ten moment kilkukrotnie przekładano. Ostatecznie produkcja wyreżyserowana przez Roberta Glińskiego i Michała Rosę trafi więc do widzów dopiero w bożonarodzeniowy wieczór.

Wyboista droga serialu o Agnieszce Osieckiej to temat na ciekawy i osobny tekst, ale w kontekście samej oceny premierowego odcinka też trudno do końca uciec od pytania: „Czy warto było na niego tak długo czekać?”. Bo przecież im mocniejsze rozczarowanie widzów, tym większe prawdopodobieństwo, że seria zostanie porzucona przez widzów w trakcie. Nie mamy tu bowiem do czynienia z jednoczesną premierą wszystkich odcinków. „Osiecka” musi przyciągnąć do siebie odbiorców na stałe i ciągle podsycać w nich chęć powrotu przed telewizory (lub włączenia TVP VOD).

Na szczęście 1. epizod nowego serialu TVP jak najbardziej spełnia ten warunek. Choć do ideału też trochę zabrakło.

Wszystko wskazuje na to, że „Osiecka” będzie stosunkowo zwartą i jasno poprowadzoną biografią. Premierowy odcinek wolny jest bowiem od jakichkolwiek przeskoków czasowych czy mieszania wątków. Uwaga kamery od samego początku jest tu skupiona na młodej Agnieszce Osieckiej dorastającej w powojennej rzeczywistości wczesnego PRL-u. Na ścianach wciąż wiszą portrety Józefa Stalina, a podczas spotkań Związku Młodzieży Polskiej uczestnicy wygłaszają socrealne formułki.

Osobiście miałem przed seansem obawy (myślę, że nie jako jedyny), czy Telewizja Polska nie wygładzi postaci Agnieszki Osieckiej i nie pozbawi jej lewicowego zacięcia. Nikt nie ma przecież wątpliwości, że publiczny nadawca nader często służy jako dobrowolne narzędzie w służbie konserwatywnej władzy. Na szczęście nic takiego nie ma miejsca. Grana przez Elizę Rycembel nastoletnia Osiecka zostanie bardzo szybko przedstawiona jako nonkonformistka wrogo nastawiona do wszelkich przejawów hipokryzji, słabości czy burżuazyjnych ciągot. Z tego powodu jest jej zresztą daleko w równym stopniu do zapatrzonej w dawny ustrój matki i kolegów z ZMP.

Agnieszka Osiecka jawi się tu jako postać pełna sprzeczności. Jednocześnie silna i zagubiona, pewna swego i wciąż poszukująca akceptacji u innych.

Eliza Rycembel bardzo umiejętnie tworzy w 1. odcinku obraz kobiety jeszcze nie do końca ukształtowanej. Niedorosłej i nadal trochę naiwnej, ale przy tym diabelnie inteligentnej. A poza tym utalentowanej w rozmaitych dziedzinach życia: od pływania, przez znajomość języków obcych aż po świetne rozumienie poezji. Jest to nie tylko zgodne z rzeczywistą biografią Osieckiej, ale też skutecznie uwiarygadnia fabularyzowaną postać w oczach widzów, zanim ta faktycznie zyska sławę wśród sobie podobnych. Scenarzystom serialu zdarza się niekiedy włożyć w usta swojej bohaterki nazbyt górnolotne stwierdzenia wprost sugerujące jej późniejsze losy, ale ogółem można być zadowolonym z tego, jak młoda Agnieszka Osiecka jest tu kształtowana.

Trochę słabiej wychodzi twórcom zbicie jej z postaciami pobocznymi. Relacja z rodzicami (granymi przez Marię Pakulnis i Jana Frycza) zostaje zarysowana w sposób interesujący, ale za bardzo skrótowy. Widzowie nie znający chociaż szczątkowo wcześniejszych losów Osieckich mogą się więc nieco pogubić. Z kolei w kontaktach z rówieśnikami Agnieszka Osiecka zostaje przedstawiona zbyt płasko i jednowymiarowo, bo z punktu widzenia nastoletnich miłostek. Na pewno można było więc nieco lepiej rozłożyć akcenty między tymi dwoma wątkami.

Nie zmienia to natomiast ogólnej, jak najbardziej pozytywnej oceny otwierającego produkcję odcinka. Wiele wskazuje na to, że „Osiecka” może stanowić naprawdę wciągający portret epoki i jednej z jej najciekawszych przedstawicielek. Dużo może tu jeszcze pójść nie tak jak powinno, bo na przestrzeni 13 epizodów okazji do potknięć nie zabraknie. Ale po takim początku czuję się jak najbardziej zaintrygowany.

Serial „Osiecka” zadebiutuje dziś na TVP1 o 20:15. Produkcja jest też dostępna na TVP VOD.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst