1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. VOD

Netflix trzęsie się ze strachu, HBO Max pręży muskuły, a Disney+ będzie miał trudny start? Prawda o VOD nie jest taka prosta

netflix vs hbo max

Zapowiedziane wczoraj wejście HBO Max do Polski oznacza nowy początek w rywalizacji o dominację na rynku VOD. Głosy wieszczące rychłe przeskoczenie platformy Netflix przez konkurencję są jednak mocno przesadzone. W pewnym sensie dlatego, że największy serwis streamingowy jest obecnie jak tocząca się z wysokiego szczytu góra śniegowa.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że z perspektywy pojedynczego użytkownika debiut HBO Max w naszym kraju to informacja jednoznacznie pozytywna. Większa konkurencja niekoniecznie zawsze kończy się wojną cenową i ciągłymi zbrojeniami, ale na pewno jest lepsza niż absolutny monopol jednej firmy. Najlepsze dla portfeli widzów byłoby wybicie się dwóch-trzech mocnych graczy mających największe biblioteki produkcji oraz wytworzenie się solidnego środka z tańszymi platformami oferującymi pojedyncze tytuły z najwyższej półki. Poniżej swobodnie funkcjonować mogłyby też lokalne i niszowe serwisy streamingowe przeznaczone dla bardzo konkretnych grup odbiorców. Czyli mówiąc krótko swoista piramida.

To zjawisko do pewnego stopnia już występuje, ale tożsamość firm należących do poszczególnych grup jeszcze się nie do końca wykrystalizowała. Bo oczywiście zdecydowana większość zagranicznych korporacji i dużych nadawców ma ochotę znaleźć się na samym topie. Natomiast spośród wszystkich istniejących platform VOD największe szanse na zrzucenie Netfliksa z piedestału ma właśnie HBO Max.

Amazon Prime Video nie działa wystarczająco globalnie, a Disney+ z góry narzuca sobie za dużo ograniczeń. Tylko HBO Max chce iść podobną ścieżką co Netflix.

Potwierdzają to informacje zdobyte przez redakcję Rozrywka.Blog na temat szczegółów HBO Max w Polsce. Strategię HBO Max w dużym skrócie można określić następująco: mniej więcej identyczna biblioteka w USA i Europie, konkurencyjne i dostosowane do rynków ceny, wspieranie lokalnych produkcji oraz technologiczne wyrównanie dla wszystkich klientów HBO. Dokładnie te same kryteria obowiązują również u Netfliksa, choć oczywiście czasami zapowiedzi swoje a rzeczywistość swoje.

Na papierze każdy klient tego serwisu (bez względu na to czy zakłada konto w Polsce, Kanadzie czy Japonii) może liczyć na równe traktowanie. Od strony technologicznej faktycznie tak jest, choć czasami Netflix testuje pewne nowe rozwiązania w pojedynczych krajach. Niestety, skomplikowane zasady licencyjne sprawiają, że pojemność biblioteki między poszczególnymi państwami może się bardzo różnić. Akurat Polacy otrzymali jedną z najuboższych ofert. Tutaj widać szansę HBO Max na przejęcie części klientów, o ile będzie traktować swoich użytkowników bardziej fair.

Netflix vs HBO Max – kto ma większe szanse na zwycięstwo?

Nowy serwis WarnerMedia zapewne będzie chciał promować się wśród potencjalnych odbiorców ideą: „Wielki jak Netflix, dobry jak HBO”. Nie jest to wcale hasło oderwane od rzeczywistości, bo perełki takie jak „Gambit królowej” zdarzają się niezwykle rzadko. Nie oznacza to oczywiście, że HBO nie tworzy nigdy słabych seriali. To byłoby zdecydowane uproszczenie. Ale HBO Max przy całym swoim poczuciu świeżości musi korzystać z ugruntowanych pozytywnych skojarzeń związanych z marką Home Box Office.

Bo Netflix ma nad wszystkich swoimi konkurentami ogromną przewagę i nie waha się z niej korzystać. Chodzi o czas. Największa platforma streamingowa wcześniej niż inni zrozumiała, jak wielkim sukcesem może się zakończyć globalna ekspansja takiego modelu. A wbrew pozorom (i pojawiających się na porządku dziennym groźbom bojkotu tego czy innego produktu) porzucenie marki, do której się przez lata przywiązaliśmy, jest bardzo trudne.

netflix vs hbo max

Nie jest tak, że Netflix nie musi nic robić w obliczu rosnącej konkurencji. Dalsze trwanie tak olbrzymiego serwisu działającego trochę na zasadzie samonapędzającej się kuli śniegowej nie byłoby trudne. Ale stałe podnoszenie liczby subskrybentów to wyzwanie zdecydowanie większe, bo na kilku rynkach firma dobiła już do sufitu. O ile HBO Max dobrze rozegra swoje karty, to fakt zdecydowanie większym wzrostów od hegemona też zrobi swoje.

Co HBO Max musi zrobić, żeby pobić serwis Netflix? Ujednolicić przekaz, zadbać o produkcje na wyłączność i zachować własny styl.

Nie wszyscy Polacy zdają sobie z tego sprawę, ale start nowej platformy był niezwykle ciężki. I to absolutnie z winy WarnerMedia, które wciąż próbowało się z początku zachować wszystkie swoje usługi VOD. Klienci musieli niejako samo domyśleć się, czy chcą HBO GO, Now czy może Max. Co te serwisy różniło? Jak można było przejść z jednego do drugiego? W jakich krajach obowiązywało HBO GO, w jakich Now, a gdzie oba? Mało kto był w stanie odpowiedzieć na te pytania, aż w końcu korporacja podjęła odgórną decyzję o ujednoliceniu wszystkich usług do HBO Max.

Podobnie ma być również w Polsce, gdzie nowa aplikacja po prostu zastąpi istniejącą. A dotychczasowe subskrypcje zostaną automatycznie przeniesione do HBO Max. Dalsze zestrajanie przekazu będzie musiało dotyczyć również oferty bibliotek w poszczególnym krajach. Im więcej różnic, tym mniejsza szansa na globalny wzrost. Wiąże się to z większą liczbą produkcji na wyłączność i lokalnych treści. Oczywiście pod tym względem przewaga Netfliksa jest kolosalna i nikt jej tak naprawdę nie przegoni. Natomiast każda nagroda zdobyta w Polsce, Francji czy Wielkiej Brytanii dla HBO Max to policzek wymierzony ambicjom konkurenta (a Netflix od kilku lat kładzie bardzo silny nacisk na zdobywanie Oscarów i Emmy oraz bicie ustanowionych przez klasyczne wytwórnie rekordów).

Od strony technicznej HBO Max nie wynajdzie koła na nowo. Styl designu serwisów VOD wymyślony przez programistów Netfliksa został powszechnie uznany za niepodważalny standard. Od tego nowy serwis nie zdoła uciec, ale zbyt duże naśladownictwo też do niczego nie prowadzi. Pójście śladami przeciwnika jest ważne, ale przy zachowaniu własnego stylu i tożsamości. Walka z firmą, która ukształtowała całą branżę na nowo i na stałe zakotwiczyła w świadomości odbiorców, nie jest czymś łatwym. Ale każde małe zwycięstwo będzie przez to smakować podwójnie.