REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

Anna Lewandowska wybrana na symbol siły kobiecości przez redakcję Elle. Szkoda, że nikt nie zapytał kobiet o zdanie w tej sprawie

Temat praw kobiet od tygodni nie schodzi z czołówek mediów. Można jednak odnieść wrażenie, że świat celebrycki nadal funkcjonuje w rzeczywistości sprzed wybuchu protestów. Tylko w ten sposób da się wytłumaczyć decyzję redakcji Elle, by na okładce nowego numeru dać Annę Lewandowską z podpisem „siła kobiet”.

anna lewandowska elle
REKLAMA
REKLAMA

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Ogólnopolski Strajk Kobiet i trwające od dłuższego czasu protesty uliczne sprawiły, że prawa kobiet stały się jednym z najistotniejszych tematów ostatniego kwartału 2020 roku. Większa świadomość i gniew dużej części społeczeństwa odbiły się także na sposobie odbioru przekazów medialnych związanych z tymi wydarzeniami. Duże zażenowanie odbiorców wywołał choćby nowy program TVP zatytułowany „Motel Polska”, którego uczestnicy w niewybredny sposób komentowali wygląd protestujących kobiet.

Mocno oberwało się też redakcji magazynu Elle za najnowszą okładkę z Anną Lewandowską w roli głównej. Zdjęcie celebrytki zostało opatrzone hasłem: „Siła kobiet. Anna Lewandowska nie boi się błędów”, co wywołały głośny sprzeciw wielu czytelniczek. Zdecydowana większość komentarzy pojawiających się pod poświęconym styczniowemu numerowi postem na Instagramie jest jednoznacznie negatywna. Kobiety uznały bowiem, że żona Roberta Lewandowskiego bynajmniej nie nadaje się na ich reprezentantkę w obecnych trudnych czasach. Również dlatego, że sama bardzo długo nie zabierała głosu w sprawie protestów po wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Anna Lewandowska od dłuższego czasu mierzy się z kryzysem zaufania do jej osoby. A wpadki takie jak udział w świątecznej reklamie Apartu nie poprawiają sytuacji.

Obecny spór doskonale pokazuje niespójność między codziennością większości Polaków a celebryckim przekazem pełnym blichtru i uśmiechów. Naśmiewanie się przez celebrytów z osób otyłych (czemu Anna Lewandowska też była winna) czy występowanie w kiczowatych reklamach to tylko część problemu. Można odnieść wrażenie, że wiele osób ma już serdecznie dosyć ugrzecznionej i nastawionej na konsumpcję celebryckości. Bo przecież w warunkach pandemii i niepokojów społecznych bardziej niż kiedykolwiek wydaje się ona miałka i nierzeczywista.

Wskazują na to odpowiedzi kobiet, które brutalnie rozprawiły się z okładką Elle, a samej redakcji zarzucają poglądy z minionej epoki i dziaderstwo (więcej o tym zyskującym popularność terminie przeczytacie TUTAJ). Zresztą komentarzy do sprawy z każdą godziną przybywa. Maja Staśko, której prawnicy Lewandowskiej swego czasu grozili pozwem, zmieniła podpis pod zdjęciem na „Siła kasy”. Fundacja Dziewuchy Dziewuchom retorycznie pyta, czy polska wersja magazynu przespała ostatnie pół roku pod kamieniem, a Paulina Młynarska ze zniesmaczeniem wspomina o feministycznych korzeniach francuskiego Elle. Z kolei Karolina Korwin-Piotrowska poświęciła Lewandowskiej cały długi wpis na Instagramie:

Myślałam, że to kiepski żart. Jednak prawda. Siła kobiet. Aha. Siła kobiet, która rękami swoich prawników chciała zmusić @majakstasko do zmiany poglądów i groziła pozwem. Bo ta słusznie zarzuciła jej bodyshaming. Siła kobiet, która nie odzywa się w kwestii protestów, łamanych praw człowieka. Siła kobiet, która jako odkrywczy podaje przepis na kanapkę z ogórkiem czy pomidorem. Siła kobiet, która wpędza kobiety w kompleksy, sprzedając im tych koszmarnych czasach, szczególnie dla kobiet, nieosiągalną wizje świata. To kobiety płacą najwyższą cenę za epidemię, to na nich spoczywa największy ciężar, są dyskryminowane, tracą prace, ograniają wszystko resztką sił i co? Gucio. Ikona uprzywilejowanych. Super.

Anna Lewandowska zwyczajnie nie nadaje się na ikonę zmagań kobiet, choć na pewno mierzyła się z podobnymi problemami jak wiele z nich.

REKLAMA

Jej obecny status materialny w połączeniu z brakiem społecznej aktywności i rozmaitymi kontrowersjami sprawiają, że wydaje się absolutnie najgorszą możliwą kandydatką. Nie w sztucznie błyszczącym celebryckim świecie, gdzie najważniejszym wyzwaniem stojącym przed bohaterkami jest wybór markowego ubrania na dany dzień, ale tym jak najbardziej realnym. I kobiety nie wahały się tego głośno wyrazić. Co w jakimś sensie jest jedynym pozytywem całego tego zamieszania.

*Zdjęcie wyróżniające pochodzi z serwisu YouTube.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA