Filmy  /  Recenzja

Krótkometrażowa produkcja Netfliksa „Jakby coś, kocham was” to mini-arcydzieło animacji, które złamie wam serca

Picture of the author

Kto jak kto, ale widzowie Netfliksa powinni już wiedzieć, że nie chodzi o ilość, ale o jakość. I w końcu serwis sprostał wymaganiom. Animacja „Jakby coś, kocham was” w 12 minut przemyca więcej treści i emocji niż niejedne seriale i filmy.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Fabuła jest prosta, klarowna i niemal tak krótka do opisania, jak sam film. „Jakby coś, kocham was” skupia się na dwójce rodziców, którzy opłakują śmierć swojej córki, zabitej podczas strzelaniny w szkole w USA.

Choć jest to historia fikcyjna (aczkolwiek na pewno inspirowana prawdziwymi wydarzeniami), a postaci są zaledwie odpowiednio uformowanymi kreskami na papierze, to zaręczam wam, że już po ok. 2 minutach seansu oczy się wam zaszklą i poczujecie tak silną empatię względem opłakujących córkę rodziców, jakby to były realne osoby.

„Jakby coś, kocham was” to jeden z najlepszych przykładów na to, jak wielką siłę mają filmy krótkometrażowe i że nie warto ich ignorować.

jakby cos kocham was netflix

Najnowsza animacja Netfliksa w ciągu 12 minut opowiada więcej i lepiej niż niejeden pełny metraż. Każda klatka tego filmu jest istotna, każdy gest, czynność wykonywana przez bohaterów jest po coś, każda sekunda się liczy i wyciska tyle ile to możliwe, by przedstawić nam pełen obraz. Tak więc już po seansie, poczujecie się, jakby ktoś opowiedział wam pełną historię tragedii tej rodziny, a nie tylko jej 12-minutowy urywek.

„Jakby coś, kocham was” to też zadziwiająco kompleksowe studium żałoby, bo za pomocą zabiegów formalnych przedstawia nam całą paletę emocji tlących się w opłakujących córkę rodzicach.

jakby cos kocham was netflix animacja

Od rozdzierającego smutku, żalu, przez pustkę i oddalenie się małżonków od siebie, aż po równie ważny aspekt żałoby jakim jest wspominanie tych dobrych i pięknych chwil z życia zmarłej dziewczynki. Żałoba wszakże opiera się przecież w dużej mierze na pamięci.

Dołóżmy sobie do tego przepiękną muzykę i genialną, acz oszczędną w środkach, odręcznie rysowaną animację, a „Jakby coś, kocham was” układa się w rozrywającą serce i bogatą w emocje opowieść, która nie da wam o sobie prędko zapomnieć. Jeśli zdecydujecie się na seans, to będą to jedne z lepiej zainwestowanych przez was 12 minut w tym roku.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst