Audiobooki  /  Recenzja

Literatura faktu, którą czyta się jak horror. „Mindfuck. Cambridge Analytica, czyli jak popsuć demokrację” zjeży wam włos na głowie

Picture of the author

„Mindfuck. Cambridge Analytica, czyli jak popsuć demokrację” pokazuje jasno, że dzisiaj nie powinniśmy zastanawiać się, jak uratować demokrację, a raczej zadać pytanie, czy to jeszcze w ogóle możliwe.

Choć w Polsce pojawiały się tylko plotki o tym, że partie polityczne korzystały z usług Cambridge Analytica, to świat zachodu zamarł, gdy okazało się, że sprytne algorytmy były stanie zmienić wyniki wyborów prezydenckich w USA i referendalnych w sprawie Brexitu. I choć nie należy przeceniać wpływu baz danych na wyborcze wyniki, to gdy społeczeństwo jest podzielone, zwykle wystarczy naprawdę niewiele, aby przechylić szalę na swoją korzyść. Informacja o tym, że brytyjsko-amerykańska firma była w stanie docierać do ludzi dotychczas niezainteresowanymi wyborami, kierować do nich tak bardzo spersonalizowane komunikaty, że zacierała się granica między relacjami międzyludzkimi a reklamą, była szokująca, ale nie to w całej sprawie jest najgorsze.

Kluczowym problemem jest to, że nasze dane są pobierane przez gigantów, a potem wykorzystywane przez ludzi pozbawionych skrupułów moralnych.

Christopher Wylie, autor książki „Mindfuck. Cambridge Analytica, czyli jak popsuć demokrację” był w firmie od samego początku, a nawet wcześniej, gdy jeszcze jego macierzyste przedsiębiorstwo zajmowało się „walką z ekstremizmem”, pod którą kryło się również wpływanie na procesy wyborcze w krajach rozwijających się i po prostu... szpiegowanie obywateli. Wspomniana książka jest zapisem losów i pracy jednego z architektów systemu, który „zhakował” demokratyczne wybory.

Christopher Wylie bardzo dużo mówi o sobie. Opowiada o przeszłości, tłumaczy własne motywacje. Widać, że tą książką również próbuje wytłumaczyć swoją rolę w Cambridge Analytica. Doskonale zdaje sobie on sprawę, że to, nad czym pracował, było nie tylko nieetyczne, ale też bardzo groźne. Wbrew pozorom jest to perspektywa bardzo potrzebna, bo Wylie jest ostatnią osobą, którą podejrzewalibyście o to, że będzie promować prawicowego miliardera, którego ludzie chcą „wojny kulturowej” i „aktywizacji inceli” do wojny politycznej. Autor jest bowiem homoseksualistą, pasjonatem mody, ideowcem - wcześniej pracował przy kampaniach liberalnych polityków. Jego wyznanie jest czymś w rodzaju pokuty, ale też pokazuje, jak doskonałymi manipulatorami byli ludzie, którzy go zatrudniali.

Choć Wylie w gruncie rzeczy nie unika odpowiedzialności.

A nawet więcej, sam pokazuje momenty, gdy uspokajał sumienie i choć pisze o swoich motywacjach, cierpliwie przywołuje przykłady nadużyć, w których brał udział. Wszystko to sprawia, że „Mindfuck. Cambridge Analytica, czyli jak popsuć demokrację” jest książką wiarygodną. A to w niej jest kluczowe.

Co istotne, książka prowadzi nas przez historię CA, tłumacząc, na czym polegały wszystkie moralne skróty, jakich dopuścili się jej pracownicy. Otrzymujemy więc masę soczystych anegdot, opowieści o ludziach, mobbingu, warunkach pracy. Jednak największe wrażenie zrobiło na mnie to, że Christopher Wylie powoli i sukcesywnie tłumaczy, na czym opierała się potęga firmy. Przybliżenie tego nie jest łatwe, bo mikrotargetowanie opiera się przede wszystkim na złożonych badaniach socjologicznych.

Wylie prowadzi nas jednak przez ten świat za rękę.

Najmocniejszym aspektem opowieści jest to, iż autor na czynniki pierwsze rozkłada wszystkie patologie, które wyniknęły z działalności CA. Pokazuje, że wielcy giganci, którzy posiadają informacje o nas, mogą z danymi zrobić, co im się podoba, wystawiając nas na żer manipulacji, fake newsów i zwykłych ordynarnych kłamstw. Sposób, w jaki dane wpadły w niepowołane ręce jest tak przerażający, że w trakcie lektury nie mogłem uwierzyć, że tak niewiele warta jest nasza prywatność.

Ostrzegam, że w trakcie lektury nieraz będziecie czytać niektóre akapity po 2-3 razy, bo nie będziecie mogli uwierzyć w to, czego się dowiedzieliście.

„Mindfuck. Cambridge Analytica, czyli jak popsuć demokrację” jest prawdopodobnie jedną z najważniejszych książek tego roku. Trudno rozmawiać o demokracji bez wiedzy, jak się ją robi. Ostrzegam tylko, że może skutecznie zrazić was ona do mediów społecznościowych.

Fragment książki możecie przeczytać poniżej:

Tekst powstał we współpracy z wydawnictwem Insignis.