1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy
  4. Dzieje się

Hollywood: zadbajmy o różnorodność w przemyśle filmowym. Widzowie: to cenzura. Czy na pewno?

Czy od dziś każdy film walczący o Oscara w głównej kategorii będzie musiał nawiązywać — tematyką i/lub składem obsady do kwestii podnoszonych przez środowiska LGBT lub inne mniejszości? Takie pytanie towarzyszy dziś kinomanom na całym świecie. Wszystko przez nowe kryteria oceny filmów zaproponowane przez Akademię.

oscary akademia filmowa lgbt roznorodnosc plec rasa hollywood

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o trendach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Ogłoszone przez Amerykańską Akademię Filmową nowe zasady oceny filmów pod kątem różnorodności (m.in. rasowej, płciowej i seksualnej) wywołały masę kontrowersji i wszystko wskazuje na to, że branża rozrywkowa jeszcze długo będzie nimi żyła. Po serii zarzutów o rasizm i dyskryminację mniejszości, Hollywood odpowiada w zdecydowany sposób i proponuje nowe standardy oceniania obrazów kandydujących do Oscara w kategorii najlepszy film. Kryteria te mają w pewnym sensie „zabezpieczyć” prawa mniejszości w światowym przemyśle filmowym.

Czy to słuszny krok? A może przyniesie więcej szkody i wyleje przysłowiowe dziecko z kąpielą? Widzowie mają wątpliwości i nie kryją obaw o to, czy nowe zasady nie przyczynią się do cenzury kina.

„Elgiebety odbierajo nam Oscary!!!111oneone”

Obserwując wzmożoną falę reakcji po ogłoszeniu zmian przez Akademię, na pierwszy plan wybijają się komentarze osób niechętnych jakimkolwiek zmianom idącym z duchem czasu i podjęciu wyzwania, jakim jest odpowiedź na podnoszone dziś kwestie równości i różnorodności. To wśród nich znajdziemy komentarze nieprzychylne środowiskom LGBT, zarzuty o „polityczną poprawność”, a nierzadko i teorie spiskowe, jakoby „elgiebety” chciały przejąć panowanie nad światem:

Pojawiają się też (zdecydowanie rzadziej, ale jednak) głosy bardziej stonowane. Zdaniem części komentatorów burza wokół nowych zasad Akademii jest mocno na wyrost:

„Film stoi na aktorach - o nie tylko obraz, ale też to co przedstawia, ważny też jest kontekst filmu, warunki jego powstania oraz wytyczne, którymi kieruje się reżyser. obecnych czasach widzowie zaczęli zwracać na to uwagę, stąd zaczęto większą wagę przykładać do różnorodności.”

„Burza w szklance wody, wystarczy spełnić tylko jeden z trzech warunków, łatwo można to obejść. Chociażby ten drugi z 30% to pewnie spełnia nawet "Przeminęło z wiatrem", nie wspominając o wielu późniejszych filmach.”

— czytamy w komentarzach internautów.

„Jestem tolerancyjny/tolerancyjna, ALE”

Jak zwykle, przy tego typu dyskusjach, pojawia się grupa osób twierdzących, że są „tolerancyjne, ale”. Ktoś kiedyś powiedział, że wszystko, co stoi przed „ale” nie ma znaczenia. Dużo w tym racji, ale (sic!) faktycznie należy postawić pytanie, czy tak szczegółowo rozpisane kryteria dotyczące kwestii płci czy rasy nie okażą się wylaniem przysłowiowego dziecka z kąpielą.

W końcu szereg zasad zaproponowanych przez Akademię może nie tylko stworzyć ryzyko cenzury i prowadzić do absurdów, ale również — paradoksalnie — do pogorszenia sytuacji osób reprezentujących mniejszości (w końcu nie każdy chce podczas rozmowy kwalifikacyjnej do danego projektu rozprawiać na temat swoich preferencji seksualnych).

Jak z tego wybrnie Hollywood, które najwidoczniej po królującym w 2017 roku hasztagu #OscarsSoWhite postanowiło odbić wajchę w drugą stronę? Tego jeszcze nie wiemy, bo jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Wszystko okaże się w praktyce, czyli już niebawem, bo nowe standardy mają być stopniowo wprowadzane już od 2022 roku.