1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Czy koszulka może obrazić uczucia religijne? Sklep z odzieżą rockową zgłoszony do prokuratury

Ile jeszcze dziwnych rzeczy może wydarzyć się w 2020 roku? Miałem wrażenie, że już w kwietniu został wyczerpany limit, a tymczasem mamy prawie wrzesień i końca nie widać. Tym razem na baczność został postawiony sklep sprzedający odzież związaną z muzyką rockową i metalową. Problem? Obraza uczuć religijnych.

Materiały promocyjne grupy Behemoth

Sprawę na warsztat wziął Ośrodek Monitorowania Chrystianofobii Fidei Defensor (przyznam, że nazwę mają chwytliwą, pasuje na tytuł jakiejś heavy metalowej płyty). Poinformowali oni właśnie, że zgłosili do prokuratury pewien sklep (jak rozumiem celowo nie podając nazwy ani nie zostawiając odnośników do niego), który ma w swoim asortymencie odzież z nadrukami logotypów, albumów i grafik promujących metalowe zespoły, takie jak Rotting Christ czy Behemoth.

W facebookowym poście Ośrodka Fidei Defensor (naprawdę strasznie podoba mi się ta nazwa) czytamy:

Przedsiębiorstwo sprzedające odzież naruszyło art. 196 k.k. poprzez wprowadzanie do obrotu produktów zawierających treści mogące urazić uczucia religijne Chrześcijan.

Przytoczony art. 166 Kodeksu Karnego brzmi:

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Ciekawi mnie, czemu dopiero teraz zwrócono uwagę na tego typu koszulki. Podobne wzory funkcjonują przecież na odzieży od lat.

Do tego, podobnych sklepów oferujących taki asortyment jest cała masa. I przede wszystkim są one niszą. Poza tym, to pewna konwencja, a grafiki umieszczone na koszulkach nie są tworem sklepu tylko przeważnie artystów projektujących grafiki promocyjne czy okładki płyt danego zespołu. Chodzi w nich o kontrowersje, rodzaj buntu, prowokacji, sprzeciwu wobec konkretnej filozofii czy narzucanej kulturze.

Zresztą, to od zawsze jest dla mnie paradoks - ludzi wiary, jak widać, tak łatwo urazić i wprowadzić w stan niemalże paranoicznego poczucia szykanowania i to w kraju, który należy do najbardziej katolickich na świecie. Nawet jeśli ten katolicyzm w Polsce jest w większości tylko płytką ułudą na pokaz. Czy więc jest to wszystko warte tego, by zgłoszony do prokuratury sklep, w tych trudnych czasach dla wielu biznesów, musiał mierzyć się z karami pieniężnymi albo więzieniem dla jego kierowników?

Czy w takim razie ja też mam prawo zgłaszać do prokuratury obrazę np. moich uczuć estetycznych, gdy w wielu budynkach i mieszkaniach widzę figurkę półnagiego mężczyzny konającego na krzyżu, do którego jest przybity?