Książki  /  Artykuł

Dziennikarka śledcza na tropie UFO. Książka Leslie Kean zaintryguje nawet niedowiarków

Picture of the author

Niezidentyfikowane obiekty latające, co jakiś czas obserwowane na niebie, od lat rozbudzają ludzkie fantazje. Dla badaczy teorii spiskowych i tych, którzy pragną wierzyć w istnienie istot pozaziemskich, są one stałą pożywką.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Leslie Kean od lat zajmuje się tymi zjawiskami. W książce „UFO. Wojskowi, piloci i funkcjonariusze państwowi mówią o faktach” stara się oddzielić potwierdzone informacje od fikcji, skupiając na opowieściach choćby wojskowych czy pilotów, którzy na swojej podniebnej drodze spotkali tajemnicze znaki.

Leslie Kean to amerykańska dziennikarka śledcza. Jej zainteresowanie tematem UFO zaczęło się od pewnego francuskiego dokumentu, który otrzymała kilkanaście lat temu od kolegi. Ów dokument, stworzony przez naukowców, niezależnych ekspertów astronautyki i generałów w stanie spoczynku, zawierał efekty ich wieloletnich analiz. Badali oni doniesienia pilotów i personelu wojskowego, którzy mieli styczność z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi.

Ze wszystkich badanych przypadków, ok. 5 proc. nie udało im się wyjaśnić żadnymi racjonalnymi sposobami.

Kean była jedyną amerykańską dziennikarką, która otrzymała anglojęzyczną wersję tego raportu. Powoli zaczęła zgłębiać temat, a w efekcie (choć jak opisuje, wcale nie było to takie proste, musiała nabrać więcej pewności siebie, by dźwignąć kontrowersyjny temat) zmieniła w ten sposób całkowicie bieg swojej kariery zawodowej.

Kean w książce „UFO. Wojskowi, piloci i funkcjonariusze państwowi mówią o faktach” nie szuka taniej sensacji. Skupia się za to na tym, ile przypadków pojawienia się niezidentyfikowanych obiektów latających zostało zatuszowanych, ilu z nich nie da się wytłumaczyć działaniem człowieka czy przyrody. Dziennikarka raczej poszukuje odpowiedzi i stawia pytania, a nie daje się ponieść spiskowym teoriom. Wspomina, że sama nie mogła uwierzyć w niektóre przytaczane jej historie. Jednak, jak twierdzi, cały czas starała się być wierna faktom.

W książce, oprócz wyników pracy dziennikarki, znalazły się także eseje badaczy zajmujących się niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. Autorzy pochodzą z 9 krajów, niektórzy badali temat na podstawie tajnych dokumentów, do których dotarli, inni na podstawie opowieści świadków.

W nich wszystkich ta nowa wiedza zmieniła coś na zawsze.

W książce opisane są historie z całego świata. Od trwającej ponad dwa lata fali obiektów zaobserwowanych nad Belgią w 1989 roku, przez tajemnicze światło napotkane przez amerykańskich pilotów w 1977 roku podczas lotu z San Francisco do Bostonu, po niezidentyfikowany obiekt, który pewnego wieczoru 1976 roku został zauważony nad Teheranem. Autorka i cytowani przez nią badacze wiele miejsca poświęcają kwestii bezpieczeństwa lotniczego i zagrożeniom, jakie stanowią niezidentyfikowane obiekty. Przytaczają wiele opowieści o tym, jak takie wydarzenie były tuszowane choćby przez wojsko, nie pomagając tym samym w pogłębianiu wiedzy na temat natury zjawiska.

Kean musiała przedrzeć się przez mur sceptyków, którzy oceniali jej wybór tematu badawczego za niepoważny. Gdy już się przedarła i włożyła mnóstwo wysiłku na zbieranie i analizę dowodów i świadectw, powstała obszerna, wyczerpująca, wyważona i wciągająca praca. Nieważne, z której frakcji jesteście: kosmici nie istnieją czy I want to believe.

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst