REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki

Jakub Ćwiek masakruje książkę Remigiusza Mroza i trudno nie przyznać mu racji

Większość dyskusji dotyczących literatury Remigiusza Mroza zaczyna się lub kończy (w zależności od poziomu tejże) od stwierdzenia, że pisarz pisze tak dużo, że to musi odbijać się na jakości. Jakub Ćwiek postanowił rozłożyć jednak na czynniki pierwsze „Osiedle RZNiW".

remigiusz mroz osiedle rzniw czwarta strona audioteka
REKLAMA
REKLAMA

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

„Osiedle RZNiW" to ostatnia powieść Remiugusza Mroza (choć to zdanie w tym tekście zdezaktualizuje się najszybciej), która reklamowana była jako opowieść z hip-hopem w tle. Na warsztat wziął ją Jakub Ćwiek i rozprawił się z nią dość brutalnie.

W jednej z ostatnich wypowiedzi medialnych, Remigiusz Mróz napisał, że krytyka jego książek sprowadza się zwykle do ogólników i nikt nie idzie w konkrety. Nie wiem czy faktycznie tak jest, ale zdałem sobie sprawę, że ja sam nie napisałem nigdy recenzji jego książki. A przeczytałem chyba kilkanaście. Czas więc nadrobić, zwłaszcza, że właśnie skończyłem czytać – pisze Ćwiek.

Następnie, element po elemencie punktuje, co w książce Mroza mu się nie podobało. Pisze choćby o tym, że bohaterowie porozumiewają się nienaturalnym językiem. Wskazuje brak odpowiednich motywacji, kiepsko zarysowaną psychologię bohaterów (pisarz idzie nawet dalej, punktując, że ci nie są ludźmi).

Bohaterowie Mroza – bez znaczenia czy na pierwszym czy na drugim planie – nie czują strachu, poniżenia, jakichkolwiek emocji dłużej niż jest to potrzebne do sceny. Nie ma jakiejkolwiek ciągłości emocjonalnej między jednym wydarzeniem a drugim. Mogą być zastraszani, brutalnie pobici, zgwałceni, a i tak w następnej scenie będą w stanie dowcipkować, gadać o pierdołach, przekomarzać się jak gdyby nigdy nic – punktuje Ćwiek.

Pojawia się tu również brak odpowiedniego przygotowania do budowania scen. Lista jest długa i bardzo konkretna. Choć sam „Osiedla RZNiW" nie czytałem, to mogę potwierdzić, że znaczna część tych zarzutów pasuje do tych książek Mroza, które miałem wątpliwą przyjemność czytać, co znalazło wyraz również w moich recenzjach.

Osobiście jestem przeciwnikiem hejtowania pisarzy za styl ich pracy, tak jak nie lubię ostrej krytyki w stosunku do Martina za to, jak rzadko publikuje swoje książki, tak daleki jestem od tego, aby Mrozowi wytykać tempo pracy. Nam, fanom, czytelnikom, często wydaje się, że twórczość pisarza jest naszą własnością i że mamy prawo dysponować ich czasem. To oczywiście nadużycie, nieprawda, która czasem prowadzi do mniej lub bardziej eleganckich wypowiedzi w mediach społecznościowych.

REKLAMA

W przypadku książek Remigiusza Mroza widać jednak, że krótki czas przygotowania odbija się na ich jakości. Można oczywiście dyskutować o rozwiązaniach fabularnych, puentach, perypetiach, ale gdy rażące błędy, nienaturalność wynikają z braku przygotowania, to w gruncie rzeczy nie bardzo jest o czym rozmawiać.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA