1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się
  4. Filmy

Most: ma ponad sto lat. Polski rząd: To (nie) jest „Mission Impossible”, wysadźmy go!

tom cruise mission impossible
280 interakcji
dołącz do dyskusji

Polski rząd od kilku lat stara się zachęcić hollywoodzkie wytwórnie, żeby kręciły więcej produkcji w naszym kraju. A niedawno pojawiła się możliwość, żeby fragment swojego nowego filmu akcji w Polsce zrobił Tom Cruise. Niestety, wiązałoby się to z wysadzeniem mostu nad Jeziorem Pilchowickim. A to wiąże się z wieloma głosami sprzeciwu.

Chyba nigdy wcześniej wokół produkcji Toma Cruise'a nie było tylu zawirowań, co w przypadku projektu kryjącego się pod kryptonimem Libra. Przyczyniła się do tego najpierw pandemia koronawirusa, a potem konflikt wokół mostu w Pilchowicach. Nowy film z serii „Mission: Impossible” (bo to o niego chodzi) miał pierwotnie powstawać przede wszystkim na terenie Włoch, ale olbrzymi wzrost liczby zachorowań na Półwyspie Apenińskim sprawił, że Tom Cruise i jego współpracownicy zostali zmuszeni do poszukiwania innych lokalizacji. Zmieniły się też terminy zdjęć, a Nicholas Hoult został zastąpiony w roli głównego antagonisty przez Esaia Moralesa.

Oczy filmowców padły na Polskę (a dokładniej mówiąc tereny wokół Jeziora Plichowickiego) jeszcze wcześniej, bo już w grudniu zeszłego roku. Jak powiedziała Gazecie Wyborczej dyrektor Muzeum Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej, przedstawiciele wytwórni Paramount Pictures poszukiwali interesujących obiektów inżynieryjnych. Katarzyna Szerbińska-Tercjak wskazała im most pilchowicki, bo wtedy jeszcze nie wiedziała, że filmowcy mają zamiar go wysadzić.

Kolejne miesiące przyniosły nowe szczegóły na temat planów związanych z wysadzeniem mostu w trakcie zdjęć do „Mission: Impossible 7”.

Obecnie nadal trwa zdobywanie niezbędnych zgód przez polską firmę konsultingową Alex Stern, a po zakończeniu tego procesu w teorii będzie mogło dojść do wysadzenia mostu. Jej prezes Robert Golba (pełniący wcześniej usługi produkcyjnie przy filmie „Most szpiegów”) w rozmowie z Wirtualną Polską podkreślał, że nie będziemy tu mieć do czynienia z żadnym przestępstwem. Co więcej, nieużywany od czterech lat ze względu na zły stan most pilchowicki ma zostać podobno później zrewitalizowany.

Plany całkowitego lub częściowego wysadzenia mostu (nie jest to do końca jasne) znalazły jednak wielu przeciwników. W obronie konstrukcji publicznie głos zaczęli zabierać miejscowi aktywiści i wielbiciele kolejnictwa z byłym prezesem Kolei Dolnośląskich Piotrem Rachwalskim na czele. Dolnośląska konserwator zabytków rozpoczęła z kolei procedurę wpisania mostu nad Jeziorem Pilchowickim do rejestru zabytków. Bo wcześniej nikomu nie przyszedł do głowy taki pomysł.

Na ten wątek zwracają uwagę Robert Golba oraz wiceminister kultury Paweł Lewandowski, który wspiera amerykańską inicjatywę.

Reprezentant polskiego rządu dosyć niespodziewanie zabrał głos w całej sprawie, ale wsparcie przez władzę wejścia Paramount Pictures do Polski nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. W 2018 roku wprowadzono nawet specjalne ulgi dla filmowców, które miały zachęcić hollywoodzkie wytwórnie do większej obecności w naszym kraju. Do pewnego stopnia się to zresztą udało, co niewątpliwie należy uważać za sukces rządu. Wizja pokazania rodzimych krajobrazów również w nowym „Mission: Impossible” być może tak mocno zadziałała na wyobraźnię Pawła Lewandowskiego, że w wywiadzie dla WP.pl dosyć jednoznacznie wypowiedział po stronie amerykańskich filmowców:

Ja bym się nie fiksował, że to jest zabytek. Nie każda stara rzecz jest zabytkiem. Wyraźnie jest napisane w ustawie, że zabytkiem jest tylko to, co ma wartość społeczną, artystyczną bądź naukową. W sztuce i kulturze ta wartość powstaje tylko wtedy, jeśli jest relacja między obiektem kultury a człowiekiem. Jeśli więc obiekt jest nieużytkowany, niedostępny, to nie ma takiej wartości. Więc to nie jest zabytek.

(...) Realizacja dotyczy tylko jednego fragmentu mostu. To będzie mała część. Teraz w Hollywood jest moda na green-filming. Oni robią wszystko ekologicznie. Pociągi, które wpadają do wody nie mają grama smaru. Jeśli są unikalne gatunki ryb, to na czas kręcenia wyciąga się je z jeziora do basenu, żeby ani jedna ryba nie umarła. Sceny „making of” z takiego filmu mogą być bardzo atrakcyjne – powiedział wiceminister kultury.

Takie argumenty nie przekonują obrońców mostu, a sam Lewandowski nie jest w stanie zagwarantować, że do rewitalizacji faktycznie dojdzie.

Przedstawiciel ministerstwa podkreśla także, że decyzja dolnośląskiej konserwator zostanie uszanowana. Istnieje natomiast możliwość skontrolowania nowego wpisu do rejestru przez Generalnego Konserwatora Zabytków. Obecnie niemal każde rozwiązanie wydaje się więc możliwe, a dalsze losy mostu nad Jeziorem Pilchowickim są jak najbardziej otwarte. Szum wokół całej sprawy zrobił się natomiast tak wielki, że napisały o niej nawet zagraniczne media (m.in. brytyjski Daily Mail).

Osobiście nie mam wystarczających kompetencji, żeby ocenić słuszność ewentualnego uznania rzeczonej konstrukcji za zabytek. Trudno natomiast ignorować fakt, że przed pojawieniem się propozycji ze strony amerykańskich filmowców nikt nie miał takich planów. Most w Pilchowicach prawdopodobnie nie jest więc najważniejszym tego typu obiektem w Polsce. Zapewne zaufanie do Paramount Pictures byłoby większe, gdyby całego projektu nie otaczała tak szczelna zasłona tajemnicy.

Natomiast tego typu wytwórniom zależy na jak najlepszej reputacji i dlatego starają się nie podburzać przeciwko sobie lokalnych społeczności. W ostateczności znajdą zaś inną lokalizację. Co zapewne nie będzie w smak Tomowi Cruise'owi, bo znając jego chorobliwy perfekcjonizm, z pewnością chciałby jak najszybciej dopiąć całą sprawę na ostatni guzik.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.