1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się
  4. Filmy

Spełnia się mroczny sen Philipa K. Dicka. Robot zagra główną rolę w filmie

robot erica zagra w filmie sci-fi

Tym samym przed nami premiera pierwszego filmu ze sztuczną inteligencją w obsadzie. W kosztującej 70 mln dol. produkcji science-fiction pojawi się bowiem robot Erica.

Kino ma za sobą całą masę kroków milowych w swojej historii. Był już pierwszy film dźwiękowy, pierwszy film w kolorze, pierwszy z czarnoskórym aktorem w roli głównej, pierwszy z użyciem CGI, pierwszy w 3D i tak dalej. Wydawać by się mogło, że tych „pierwszych” raczej już nie będzie po ponad 100 latach istnienia X muzy, ale jednak ludzie cały czas znajdują nowe „urozmaicenia”.

Po takich serialach jak „Westworld” czy „Humans”, gdzie to ludzie wcielali się w roboty, przyszła kolej na odwrócenie ról. Bojownicy sprawiedliwości społecznej nie będą już musieli martwić się tym, że roboty są dyskryminowane i wszystkie główne role w filmach czy serialach trafiają tylko do ludzi.

Brzmi to wszystko jak pomysł wyjęty z opowiadania Philipa K. Dicka bądź Stanisława Lema (pewnie zresztą niejeden futurysta coś takiego przewidywał). I jak zawsze w tego typu przypadkach, pojawia się wiele obaw, także tych natury moralnej.

humans robot serial tv

Nie dość, że aktorom i tak ciężko jest zdobywać nowe role, a karierę robi może 1 proc. tych wszystkich, którzy pukają do bram Hollywood, to teraz te szanse jeszcze bardziej maleją, bo Fabryka Snów zaczyna się powoli interesować Sztuczną Inteligencją.

Są pewne zalety takiego rozwiązania – robot nie będzie strajkował ani domagał się podwyżek (o ile w ogóle będzie potrzebował zarabiać jakiekolwiek pieniądze).

Nie będzie stroił fochów (no chyba, że jego twórcy mają złośliwe poczucie humoru). Nie będzie chorował ani padał ze zmęczenia po 12 godzinach pracy. Będzie też odporny na koronawirusa i cały szereg naruszeń kodeksu pracy. A i umiejętności aktorskie oraz mimikę będzie mieć pewnie bardziej rozbudowaną niż niejeden wysoko opłacany popularny aktor bądź aktorka. Istne marzenie każdego producenta w Hollywood.

humans serial roboty

Problemem może być jednak brak duszy, zero-jedynkowa interpretacja tekstu, a wręcz pewnie po prostu recytowanie go z pamięci oraz, nomen omen, robotyczna mimika, która da nam pozbawione emocji drewniane kreacje w stylu Marka Wahlberga czy Keanu Reevesa (przy całej sympatii do obu panów, chociaż większej do tego drugiego).

Jest to już kolejny „symptom przyszłości”, który próbuje wedrzeć się do świata sztuki i przemysłu rozrywkowego.

Mieliśmy już premierę hologramów, które cyfrowo „przywracają do życia” (ale tylko na czas występu) nieżyjących już wykonawców takich jak Tupac czy Whitney Houston sprawiając wrażenie jakby ich dusze zostały zamknięte w technologii i zniewolone, by już wiecznie powracać na koncerty.

Potem pojawiły się doniesienie, jakoby Hollywood szykowało się do obsadzania zmarłych już aktorów w nowych filmach, z wykorzystaniem technologii CGI, która stworzyłaby wirtualną wersję danej osoby na podstawie dostępnych zdjęć z jego/jej poprzednich filmów i występów. Wiemy już, że są takie konkretne plany odnośnie pośmiertnego angażu w filmie Jamesa Deana.

Tak naprawdę mamy w tej sytuacji większy wpływ na rozwój wydarzeń, niż nam się może wydawać.

To od nas bowiem zależy, czy zatrudnianie robotów w filmach będzie tylko ciekawym pojedynczym eksperymentem, czy stanie się to trendem, a następnie smutną rzeczywistością. To my o tym zdecydujemy w kasach kinowych, bądź przy podejmowaniu decyzji co obejrzeć w danym serwisie streamingowym.

Hollywood na dość ogólnym i wierzchnim poziomie działa dosyć prosto i przewidywalne – jak coś się dobrze sprzeda, to staje się normą. Także w nas – w widzach – jest nadzieja, ale też i odpowiedzialność za to, jak będzie wyglądać przyszłość kina, przynajmniej pod tym względem. Zanim więc zaczniecie narzekać na upadek obyczajów i zabieranie pracy prawdziwym ludziom (z góry przepraszam, jeśli obrażam społeczność androidów – nie zlinczujcie mnie na Twitterze) zastanówcie się nad swoimi decyzjami.