1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się
  4. Muzyka

Powstanie Muzeum Disco Polo. To świetny pomysł!

muzeum centrum disco polo michalowo podlasie
135 interakcji
dołącz do dyskusji

Najpierw klasa o profilu estradowym, teraz projekt inwestycji w Centrum Disco Polo. Czy podlaskie Michałowo stanie się mekką jedynie dla fanów twórczości Zenka Martyniuka? A może stanie się podanym gruntem dla rozwoju sztuki współczesnej? Nie wiem jak wy, ale ja już nie mogę się doczekać pierwszej wizyty w tym niebanalnym przybytku.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

O leżącym na Podlasiu Michałowie głośno zrobiło się kilka miesięcy temu, gdy władze gminy zdecydowały się uruchomić pierwszą w Polsce klasę o profilu estradowym. Teraz władze Michałowa idą o krok dalej i proponują stworzenie... muzeum disco polo. Na stronie gminy można już zobaczyć wizualizację gmachu Centrum Disco Polo, a cała inwestycja ma kosztować ponad 10 mln zł, z czego większą część mają pokryć środki z funduszy unijnych. To jak? Gotowi na przejażdżkę po Podlasiu, śladami Zenka Martyniuka?

Disco polo chlubą Podlasia: Zenek Martyniuk zamiast żubra?

Dyrektorzy liceów i innych szkół ponadpodstawowych dwoją się i troją, aby przyciągnąć żądną wiedzy młodzież. To szczególnie trudne w czasach, w których duża część uczniów nadal wybiera kontynuację nauki po maturze na studiach, ale jednocześnie tak samo ważna staje się elastyczność na rynku pracy i tzw. „fach w ręku”.

W odpowiedzi na współczesne wyzwania edukacyjne, burmistrz podlaskiego Michałowa wpadł kilka miesięcy temu na pewien niecodzienny pomysł, by poszukać tego, co jest chlubą regionu: w końcu Śląsk ma górników, Gdynia marynarzy, a Łódź kształci przyszłych filmowców. Jak, w obliczu tak dużej różnorodności ofert przyciągnąć uczniów do miejscowego liceum w niewielkiej gminie?

Burmistrz Marek Nazarko zrobił mały research, dodał dwa do dwóch i wyszło mu, że klucz do sukcesu leży w muzyce rozrywkowej, a konkretnie w disco polo:

„Jaką szkołę stworzyć na Podlasiu? Jeśli hutnicza to na Śląsku, bo Śląsk to górnictwo, jeżeli morska - to Gdańsk, Gdynia, Szczecin. A Podlasie to? Z czego jesteśmy silni i kojarzeni w całym kraju? Co jest atrakcyjne dla młodzieży i jest jednocześnie dobrym sposobem na życie? Pierwsza w Polsce szkoła disco polo.”

— przekonywał na początku tego roku burmistrz Michałowa.

Biorąc pod uwagę fakt, że dwaj giganci tego gatunku — Marcin Miller, lider zespołu Boys oraz robiący furorę z zespołem Akcent Zenon Martyniuk — pochodzą z Podlasia, taki werdykt nie dziwi (choć wielu z nas pewnie wolałoby, by symbolem Podlasia nadal pozostał  żubr z Puszczy Białowieskiej). Ten pierwszy ma być nawet jednym z „nauczycieli” szkolących młodych adeptów sztuki disco polo w ramach nowo powstałej klasy.

Co ciekawe, o pomyśle utworzenia klasy o takim profilu, w dość ciepłych słowach wypowiedział się swego czasu minister edukacji narodowej:

„To być może chwyci, a nie ma chyba w tym nic złego, aby młodzież, ludzie, którzy chcą występować na estradzie, byli do tego profesjonalnie przygotowywani. Ale to młodzi ludzie zdecydują ostatecznie, czy z tej oferty będą chcieli skorzystać”

— mówił szef MEN, Dariusz Piontkowski.

Szlachta się bawi, kosztów nie liczy. Centrum Disco Polo wjedzie na kulturalną mapę Polski z przytupem.

Choć klasa „estradowa” jeszcze nie wystartowała (pierwsze zajęcia mają odbyć się we wrześniu), już jest pomysł na kolejny projekt. Ma być nim kosztujące ok. 11 mln zł Centrum Disco Polo, które w latach 2024-2026 ma zostać wzniesione w Michałowie. Jak informują władze gminy, „przedsięwzięcie wpisuje się Założenia Umowy Partnerstwa (Cele Polityki 5) Europa bliżej obywateli, dzięki wspieraniu zrównoważonego i zintegrowanego rozwoju obszarów miejskich, wiejskich i przybrzeżnych w ramach inicjatyw lokalnych”:

Disco polo jest obecne w Polsce i na świecie od prawie 30 lat i na tyle zadomowiło się̨ w polskiej kulturze, że obecnie nie da się zamknąć́ oczu i udawać, że tego nie ma. My to widzimy i rozumiemy. Od nowego roku szkolnego rusza w Michałowie szkoła o profilu estradowym disco polo. Centrum to kolejny krok

— podkreśla Marek Nazarko.

Na czym dokładnie będzie polegać działalność Centrum?

Nasz projekt zakłada stworzenie nowoczesnego kompleksu budynków o zastosowaniu: rekreacyjnym, edukacyjnym, kulturalnym i ekspozycyjnym, który przyczyni się do wzrostu atrakcyjności regionu oraz wpłynie na rozwój społeczny [...] Myślę, że teraz zauważalny jest brak dostępu do kompleksowej oferty edukacyjnej, związanej z muzyką rozrywkową oraz dobrze przygotowaną infrastrukturą do prowadzenia takiej edukacji, podobnie jest w przypadku dostępu do budynków pełniących funkcje widowiskowe.

– spieszy z wyjaśnieniem burmistrz Michałowa.

Większość (85%) środków przeznaczonych na ten cel, pochodzi z funduszy unijnych. Pozostałe 15 % kwoty, czyli ponad 1,5 mln zł dołoży samorząd.

Na myśl o Muzeum Disco Polo jaram się jak Shazza bułkami w teledysku do „Bierz co chcesz”. No właśnie, co z eksponatami? Mam nadzieję, że to nie będzie „pierwszy mikrofon Zenka”, ani „stanik złapany przez Millera podczas pierwszego koncertu Boys”.

Jak czytamy na stronie gminy, „ważną częścią̨ Centrum będzie pierwsze w regionie muzeum disco polo, którego eksponaty i instalacje muzealne zostaną zebrane przy udziale agencji GreenStar, największej agencji opiekującej się gwiazdami muzyki disco polo, która będzie partnerem tego projektu”. Cóż, „eksponaty” w kontekście muzyki disco polo brzmią co najmniej podejrzanie.

Mam nadzieję, że zarządzający nową instytucją (kulturalną, jak by nie patrzeć), nie zawiodą moich oczekiwań i nie ograniczą ekspozycji do przedmiotów i instalacji związanych z karierą Zenka Martyniuka (no chyba, że na czele Centrum Disco Polo stanie Jacek Kurski, wtedy wszystko jest możliwe), ani nie stanie się zwykłym „mauzoleum” poświęconym dawno wygasłym gwiazdom rodzimego disco.

„Przaśna” popkultura Polski lat 90. jest kopalnią artystycznych inspiracji. Czy Centrum Disco Polo okaże się wehikułem czasu?

Wierzę (choć być może przeceniam w tym momencie ambicje pomysłodawców), że takie miejsce może stać się podatnym gruntem dla rozwoju ciekawych inicjatyw spod szyldu sztuki współczesnej. Taka instytucja jak Centrum Disco Polo może zedrzeć z tego gatunku towarzyszącą mu od lat łatkę „rozrywki gorszego sortu”, ale zarazem — dobrze poprowadzone — może wypełnić niszę opierającą się na sentymencie lat 90-tych. O tym, że takie zapotrzebowanie istnieje, świadczy m.in. sukces wystawy pt. „Disco Relaks” w stołecznym Muzeum Etnograficznym:

„Disco polo można nazwać „soundtrackiem” polskiej transformacji. Zmiany, które wtedy zaszły, dotyczyły również obyczajowości i znalazły swoje odbicie w twórczości kobiet tworzących w tym nurcie. Choć często marginalizowane, polo-artystki zdywersyfikowały i zdynamizowały zjawisko disco polo”

— podkreślała Monika Borys, współkuratorka wystawy.

Polski bajer jako produkt eksportowy? Dla mnie bomba.

Również wydana przez wspomnianą Borys książka „Polski bajer. Disco polo i lata 90.”, udowadnia, że Polacy, a zwłaszcza pokolenie tzw. millennialsów, czyli osób dorastających na przełomie dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku, z chęcią sięga jeśli nie po stylistkę lat 90-tych (choć jej echa mocno pobrzmiewają we współczesnej modzie), to chociaż po wspomnienia z tamtego okresu:

„Discopolowa twórczość jest ciekawa, czasem dziwna, czasem naiwna i bardzo prosta, bywa też zaskakująca. Jeśli tylko odrzucimy uprzedzenia, możemy odkryć perełki, na przykład utwór Świerszcz podsuwalskiego zespołu Brutal czy kobiece piosenki o wyzwoleniu seksualnym ukryte na marginesach tego nurtu kojarzonego głównie z męskimi zespołami i nierzadko topornym seksizmem. Disco polo to biała plama zarówno w historii polskiej muzyki, jak i w analizach obyczajowości polskiego społeczeństwa.”
— pisze autorka we wstępie „Polskiego Bajeru” (wydawnictwo W.A.B.).

Czy michałowskie Centrum Disco Polo stanie się wehikułem czasu, który zabierze nas w podróż do ortalionowych dresów i magazynu „Bravo” przy akompaniamencie Arrivederci moja dziewczyno Krzysztofa Krawczyka? O ile za projektem nie staną „kumaci” ludzie — wątpię. Co nie zmienia faktu, że gdy tylko instytucja otworzy swe podwoje, z dziką przyjemnością ją odwiedzę.

*Zdjęcie główne pochodzi ze strony gminy Michałowo.