1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

Sprzedawała chińskie ciuchy za bajońskie sumy. Czy „afera metkowa” zniszczy karierę Jessiki Mercedes?

jessica mercedes w ogniu-krytyki za afere metkowa

Jessica Mercedes mierzy się z poważnym kryzysem wizerunkowym. Firma influencerki miała sprzedawać odzież „z najwyższej półki”, wyprodukowane w całości w Polsce. Tymczasem okazało się, że t-shirty marki Veclaim uszyte zostały przez popularnego producenta tanich ubrań z Chin. Sprawą już zajął się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Jessica Mercedes od lat uchodzi za ikonę polskich blogerek modowych. Jej stylizacje podbijają branżowe portale, a na Instagramie śledzi ją prawie milion internautów. Nic dziwnego, że stworzona przez celebrytkę odzieżowa marka szybko stała się hitem: w ubraniach firmy Veclaim chętnie pozowały do zdjęć m.in. Anna Lewandowska i Julia Wieniawa. Od kilku dni jednak influencerka przeżywa prawdziwy koszmar: po tym, jak jedna z klientek ujawniła szokującą prawdę o produktach Veclaim, interes Mercedes wisi na włosku. Trudne do oszacowania są też straty wizerunkowe, jakie poniesie szafiarka za wprowadzanie klientów w błąd.

„Afera metkowa” zdemaskowała oszustwo: zamiast polskiej jakości, do klientów trafiała tania chińszczyzna.

Szokujące fakty na temat produktów sprzedawanych przez firmę Jessiki Mercedes ujawniła w piątek stylistka Karolina Domaradzka. To ona umieściła na Instagramie relację, w której wyraźnie widać, że pod metką z nazwą marki blogerki znajduje się znaczek popularnej firmy Fruit of The Loom z Chin. Oznacza to, że szafiarka sprzedawała bardzo średniej jakości t-shirty za bajońskie sumy (ceny koszulek wahały się od 199 do ponad 200 zł), tłumacząc ich wygórowaną cenę tym, że odzież miała w całości powstawać w Polsce.

Fot. Instagram/Karolina Domaradzka

Marka Veclaim, poproszona o komentarz do sprawy nie była w stanie zaprzeczyć ujawnionym przez Domaradzką faktom:

Od momentu otrzymania produktu z firmy Fruit of The Loom, pozostałe procesy, co chcielibyśmy wyraźnie podkreślić, odbywają się wyłącznie w polskich manufakturach — tłumaczył Andrzej Skowron, menedżer marki.

To zaskakujące słowa, jak na przedstawiciela marki szczycącej się tym, że jej produkty od A do Z powstają w Polsce. Ale dalej jest jeszcze ciekawiej.

„Polska cebula biznesu premium” nie chce przeprosić

Po ujawnieniu szokujących zdjęć, w sieci zawrzało, a dobrze prosperująca dotychczas marka Mercedes została okrzyknięta „polską cebulą biznesu premium”:

Gdy na jaw wyszedł fakt, że szafiarka sprzedawała za kilkaset złotych koszulki warte w rzeczywistości ok. 20 zł, wizerunek i kariera Jessiki Mercedes stanęły pod dużym znakiem zapytania. Początkowo blogerka zamilkła i zablokowała możliwość dodawania komentarzy w social mediach. Po jakimś czasie pojawiły się „przeprosiny”, które tylko rozsierdziły i tak poirytowanych internautów:

Niezborne tłumaczenia przedstawicieli marki, jak i jej właścicielki tylko napędziły falę negatywnych komentarzy:

Jessica przykro mi, ale to nie są przeprosiny. Przepraszasz osoby, które się czują rozczarowane, a nie przepraszasz za swój błąd. Ktoś Ci niestety bardzo zle doradził.

Kochani, skracam, jeżeli komuś się nie chce czytać całości: "Marka VECLAIM jest wspaniała, tak samo jak ja. Nie wiem jak to się stało, że zauważyliście, że zamiast ubrań szytych w Polsce sprzedaję wam chińszczyznę za kilka złotych, no ale stało się, bo jesteście wścibscy. Generalnie od teraz będę bardziej uważać i dokładniej odcinać metki. Nara. Wasza Jess Merc."

Nie znam Cię, ale "drama" obiła się szerokim echem, więc byłem niezmiernie ciekawy jakie pojawi się oświadczenie. No i doczekałem się, typowe PRowe lanie wody, widać, że teskt przygotowany przez znających się na tym. Brak szczerych, ludzkich przeprosin po prostu za wprowadzenie ludzi w błąd - "przepraszam tych, którzy poczuli się źle" to jakiś żart czy prawdziwe przeprosiny? Przecież to Ty nawaliłaś i powinnaś przeprosić za nawalenie, nie za to, że ktoś się źle poczuł, bo na takie teksty już wymyślono określenie, nazywa się "chajzerowaniem". Najlepszy jest fragment, że dla Ciebie są ważne wszystkie komentarze, nawet te złe. To dlatego wczoraj wszystkie usunęłaś i zablokowałaś możliwość pisania? Słabiutko. Pozdrawiam.

Mimo wszystko nadal pamietam Twoją wypowiedź, gdzie twierdziłaś, że nie wyobrażasz sobie „produkować w Chinach” i korzystać z taniej siły roboczej, tworzyć produktów, które rozpadną się przed pierwszym praniem. Ok, nie produkujesz w Chinach, ale FOL raczej nie tworzy odzieży w humanitarnych warunkach jeśli te koszulki kosztują detalicznie 6-7 zł na Allegro i ktoś jeszcze ma z tego zysk.

— czytamy pod oświadczeniem Mercedes.

Dla równowagi, pojawiły się również głosy biorące wpadkę blogerki w obronę:

Każdy popełnia błędy. Bądź silna Jess 💛

Czlowieka nie poznaje sie po bledzie tylko po tym co robi potem 🤜🤛 A to jest odważne i porządne dokomunikowanie sprawy, dzieki ktoremu traktujesz fair swoich klientów i wzniesiesz temat na nowy poziom 🌺 Mega mi zaimponowalas tym messegem i trzymam kciuki za wspaniala przyszlosc ✊

Ja powiem krótko, nie oceniam ludzi za jeden czyn ale za całokształt. I jestem dumna, że mamy w Polsce kogoś takiego jak Jessi. Łatwo się karmić twoją „wtopą” - ale trudniej powiedzieć „ok! Zapominam, bo po prostu ją lubię i od lat się nią insiruję” Ps. Mam ten tshirt i co jak co, ale mucha nie siada. Czy jestem zawiedziona komunikacją tak .... tak. Bo osobiście promuje produkcje w Polsce. Czy jestem zawieszona jakością ? Nie. Ale też wiem że ta koszulka jest jaka jest bo jest w Polsce na kilku etapach zmieniana. Mało kto to rozumie. Kończąc temat, brzydzę się hejtem, a tu jest jego kwintesencja. Tego nie piszą taki klienci, nie masz ich tylu 😉 to piszą osoby które ... nie wiem... nie wiem po co to piszą. Jessi jestem z tobą - jak to mówi TVP- na dobre i na złe

Skrucha w końcu przyszła, ale sprawą i tak zajmie się UOKiK.

Po kilku dniach celebrytka zamieściła w końcu w sieci nagranie, w którym łamiącym się głosem, bliska łez, przeprosiła oszukanych przez Veclaim konsumentów:

Cześć, kochani. Przepraszam, że mnie tu nie było przez te ostatnie kilka dni… One mnie naprawdę mocno dojechały. Musiałam się nad tym wszystkim zastanowić, uspokoić, postawić swoje decyzje w jednym konkretnym punkcie — zaznaczyła na wstępie szafiarka.

Dalej padły słowa przeprosin i deklaracja wzięcia odpowiedzialności za zaistniałą sytuację:

Przede wszystkim chciałam Was przeprosić, więc przepraszam. Przepraszam Was za to wszystko. Veclaim jest podpisane moim nazwiskiem, biorę to na klatę, to jest moja wina. To jest mój błąd przedsiębiorcy, muszę działać transparentnie, jeśli coś wprowadzamy jako półprodukt i tworzymy z niego swój produkt. Trzeba komunikować i działać jawnie. Teraz, z perspektywy czasu, wiem, że to była zła decyzja. Muszę to wziąć na klatę, ja się pod tym podpisuję i teraz muszę z tego wyciągnąć wnioski — przekonuje skruszona celebrytka.

Czy te słowa zdołają chociaż w części naprawić nadszarpnięty wizerunek blogerki? Choć faktycznie na Mercedes wylała się fala hejtu, nie brakuje też głosów broniących szafiarki:

Skandal mocno uderzył w Mercedes i to widać. Ale to my, internauci, ją niszczymy. Skala hejtu dawno wyskoczyła poza skalę. Bo co innego konstruktywna i ostra krytyka – na którą Mercedes jak najbardziej zasługuje – a co innego wulgarne epitety, wyzywanie od "dziwek" i mieszkanie z błotem. To już jest lincz — pisze w swoim felietonie Aleksandra Gersz na łamach portalu natemat.pl.

Internet jednak takich wpadek nie zapomina, a tym bardziej — oszukani klienci. Wygląda na to, że Jessica Mercedes jeszcze długo będzie musiała walczyć z negatywnymi skutkami „afery metkowej”, bo sprawą zainteresował się także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a Mercedes grozi kara grzywny do 10 proc. wartości obrotów:

Tutaj jest kwestia wprowadzenia w błąd, praktyka wyszła wprost. Przedsiębiorca już ponosi daleko idące konsekwencje, m.in. utratę wartości marki i negatywne konsekwencje ze strony rynku. Przyglądamy się sprawie, kolejne działania pokażą, czy będzie z tego materiał na postępowanie, czy nie — powiedział w rozmowie z money.pl Tomasz Chrósty, prezes UOKiK.