Filmy  /  Recenzja

„Cały dzień i noc” wydaje się zmarnowaną szansą na coś znacznie większego i lepszego

Picture of the author

Zwiastuny zapowiadały solidne i mocne kino, a tymczasem „Cały dzień i noc” to jedynie średnia powtórka z „Chłopaków z sąsiedztwa” w wersji light.

„Cały dzień i noc” rozgrywa się w kalifornijskim Oakland i skupia się na afroamerykańskich dzielnicach opanowanych przez wojny gangów. W filmie śledzimy losy Jahkora (w tej roli Ashton Sanders), którego poznajemy w momencie, gdy włamuje się do mieszkania obcych ludzi i zabija kobietę i mężczyznę na oczach dziecka. Jahkor trafia do więzienia, gdzie czeka go dożywocie. Jednocześnie wspomina swoje życie, od dzieciństwa do feralnej nocy morderstwa.

Twórcy filmu „Cały dzień i noc” próbują przedstawić nam studium charakterów, wskazując, że to otoczenie i złe środowisko potrafią nawet na wskroś dobrą osobę ukształtować na zbrodniarza. Pokazują szereg czynników, głównie kładąc nacisk na przemoc ze strony szkolnych łobuzów, dorastanie pośród gangsterów oraz despotycznego ojca, który sam ma problemy z prawem, modelujących losy Jahkora i prowadzących do punktu kulminacyjnego.

I na podstawowym poziomie „Cały dzień i noc” spełnia swoją rolę.

Film nie mówi nic niewłaściwego, pozbawionego sensu itd. Niestety wydaje się być kolejną zmarnowaną szansą Netfliksa na coś znacznie większego i lepszego.

caly dzien i noc netflix

Scenariusz ulepiony jest z przewidywalnych serii zdarzeń, które same w sobie, ze względu na brutalną naturę, zwracają naszą uwagę, ale nie prezentują też niczego, czego byśmy nie znali z wcześniejszych filmów o podobnej tematyce. Szkoda więc, że skrypt do „Cały dzień i noc” nie doczekał się solidniejszych poprawek. Dialogi, choć nie przyprawiają o zgrzytanie zębów, pełne są banałów, szczególnie w przypadku głosu narratora z offu, który niemalże dosłownie tłumaczy nam to, co rozgrywa się obecnie na ekranie. Całość jest też zdecydowanie za długa, przez co nie brakuje w „Cały dzień i noc” scen niepotrzebnie rozciągniętych, niewnoszących zbyt wiele do całości, a negatywnie wpływających na tempo.

Ashton Sanders jako Jahkor nie spisał się na tyle dobrze, by móc stwierdzić, że udanie dźwiga ten film na swoich barkach. Jest w nim coś intrygującego, ale w tej roli wydaje się chwilami zagubiony, nieobecny, pozbawiony magnetyzmu. To kreacja, która do niego po prostu nie pasuje. Za to Jeffrey Wright, grający na drugim planie jego surowego ojca jest kapitalny. Wprowadza do filmu całą masę świetnej energii.

„Cały dzień i noc” prezentuje się bardzo dobrze od strony wizualnej i dźwiękowej.

Zarówno muzyka jak i zdjęcia podnoszą tę produkcję o klasę wyżej, są na tyle wysmakowane, że przynajmniej formalnie produkcja Netfliksa mierzy w rejony kinowe. Tylko niestety to trochę za mało, bym mógł z czystym sumieniem polecić ten film. Jeśli macie gdzieś pod ręką genialnych „Chłopaków z sąsiedztwa” w reżyserii Johna Singletona, to zdecydowanie bardziej polecam ten seans niż „Cały dzień i noc”. Jeśli nie, możecie spróbować zmierzyć się z tym filmem, ale pamiętajcie, że ostrzegałem.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst