Muzyka  / Opinia

Deezer będzie wyłapywał wulgaryzmy w piosenkach, aby ostrzec przed nimi słuchaczy. Tylko po co?

Picture of the author

Dzieła kultury nie zawsze są przeznaczone dla wszystkich odbiorców bez względu na wiek. W dobie powszechnego internetu młodzi ludzie mają jednak nieograniczony dostęp do produkcji wypełnionych seksem, wulgaryzmami i innymi treściami dla dorosłych. Dlatego Deezer planuje stworzenie narzędzia wyłapującego przekleństwa w piosenkach. Tylko czy cenzura to na pewno najlepsza metoda?

Największe serwisy, oferujące streaming muzyki lub wideo, coraz częściej mają w swojej ofercie wersję przeznaczoną dla najmłodszych odbiorców i podlegającą wielu ograniczeniom treści. Nie powinno to nikogo dziwić, młodzi rodzice to bardzo ważna grupa odbiorców, pod którą część platform ustawia swoją strategię (wystarczy wspomnieć o Disney+). Dlatego też od listopada 2019 roku działa aplikacja Spotify Kids, a Netflix znacznie poszerzył liczbę funkcji dostępnych rodzicom korzystającym z kontroli rodzicielskiej.

Podobnym tropem poszedł też Deezer, który powołał specjalny zespół pracujący nad tzw. Keyword Spotting System, czyli sztuczną inteligencją wyłapującą wulgaryzmy i nieodpowiednie treści z puszczanych w serwisie piosenek. Wspomniany detektor treści jest opracowywany przez tych samych ludzi, którzy wcześniej stworzyli darmowe narzędzie Spleeter współdziałające z tym serwisem i ma funkcjonować wyłącznie na bazie dźwięków.

Branża filmowa i muzyczna stworzyły specjalne oznaczenia sugerujące występowanie treści dla dorosłych, ale to dosyć ułomne narzędzia.

Nie od dzisiaj słychać głosy, iż hollywoodzki rating (G, PG, PG-13, R i NC-17) jest mocno niedoskonały. Głównie z tego powodu, że ekstremalna przemoc jest w nim traktowana zdecydowanie bardziej ulgowo niż choćby najlżejsza erotyka. A z kolei przemysł muzyczny w teorii pozwala młodym odbiorcom na zetknięcie się ze zdecydowanie mniejszym zakresem niedostosowanych do ich wieku treści, dlatego też stworzony na jego potrzeby system jest znacznie mniej rozbudowany. Utwory zawierające dużą liczbę wulgaryzmów lub mocnych treści dla dorosłych zostają po prostu oznaczone mianem explicit.

Foto: Schemat pokazujący zasady działania Keyword Spotting System

Manuel Moussallam dowodzący zespołem opracowującym wspomniane A.I. w specjalnym poście na stronie firmy podkreśla jednak, że wytwórnie płytowe w wielu przypadkach nie wypełniają swoich obowiązków w tym względzie. Dlatego właśnie Deezer planuje w przyszłości zaimplementowanie narzędzia Keyword Spotting System, choć maszyny nie wykonują jeszcze swojego zadania w sposób zadowalający.

Dbałość o bezpieczeństwo młodzieży to szlachetna intencja, ale traktowanie ich jak dzieci i cenzura prewencyjna to niekoniecznie najlepsze wyjście.

Spór na temat skuteczności takich działań toczy się wśród rodziców i pedagogów od bardzo dawna. W natłoku rozmaitych eksperckich opinii i internetowych dyskusji łatwo stracić dystans do całej sytuacji. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest olbrzymia różnica między wychowywaniem się w domu pełnym wulgarnego języka a usłyszeniem słowa „k*rwa” w filmie czy piosence. Niestety, w ostatnim czasie przy okazji dyskusji nad edukacją seksualną czy niestosownością medialnego przekazu można zaobserwować wyraźną tendencję swoistego „upupiania” młodych ludzi.

W ten sposób nie dość, że pozbawia się nastolatków jakiejkolwiek zdolności do podejmowania samodzielnych, racjonalnych decyzji, ale też zaprzecza się ich ciekawości świata. Również świata dorosłych. Jakiekolwiek metody ratingu czy cenzury nie powstrzymają osoby, która za wszelką cenę chce zetknąć się z nieodpowiednimi dla swojego wieku treściami. Co więcej, robienie z każdej najdrobniejszej rzeczy „zakazanego owocu” może mieć wręcz odwrotny skutek.

Tworzona przez Deezera sztuczna inteligencja może oczywiście być pomocnym narzędziem dla części użytkowników. Być może znajdą się osoby, które podczas wspólnego słuchania muzyki z małymi dziećmi będą mogły w ten sposób czasowo ukryć swoją bardziej „niepokorną” część playlisty. Rodzice będą też mogli z większą skutecznością współdziałać ze swoimi dziećmi w kwestii wyboru przez nich muzyki. Samo narzędzie nie jest przecież jednoznacznie złe lub dobre. Ważniejsze, czy racjonalnie z niego korzystamy.

Życie to nie satyryczny teledysk do Without me Eminema. Superbohaterowie nie przyjadą do domu nastolatka, który ma zamiar akurat odtworzyć piosenkę oznaczoną napisem explicit czy film z kategorią R.

Wciąż zbyt często to rodzice bezrefleksyjnie kupują swoim dzieciom gry wideo czy albumy muzyczne absolutnie niedostosowane do ich wieku. To od nich zależy, czy mają wystarczającą wiedzę na temat dojrzałości i zainteresowań swojego dziecka, żeby móc wyznaczać mu racjonalne i dopasowane granice. Od pojedynczego przekleństwa w raperskim kawałku jeszcze nikt nie umarł. Ale treści pornograficzne czy ekstremalna przemoc mogą wywrzeć bardzo negatywny wpływ na psychikę dorastającego człowieka. Wrzucanie wszystkiego do jednego worka naprawdę nie służy nikomu.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst