1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się
  4. Muzyka

Polski raper Malik Montana uważa, że feminizm to choroba psychiczna. A internauci urządzają „rajdy” na kobiety

malik montana feminizm

Gdy przeglądam instastory aktywistki Mai Staśko, na którym udostępnia posty różnych użytkowników mediów społecznościowych, namawiające do „rajdu” czy ataku na jej osobę, przypomina mi się jeden z odcinków 3. sezonu „Czarnego lustra”. Ten, w którym internauci rozdają hashtag #DeathTo.

W ostatnich dniach spotkałam się z wieloma informacjami o nawoływaniu do nienawiści w sieci. Szczególnie nienawiści do kobiet. Temat przedostał się do mediów przez sprawę Oliwii Trybus. 19-letnia aktywistka i feministka w relacji na swoich mediach społecznościowych stwierdziła, że nienawidzi muzyki Malika Montany, nazwała go także seksistą. W odpowiedzi raper urządził na swoim InstaStory festiwal szydzenia z dziewczyny, w trakcie którego sprowadził ją do obiektu seksualnego. Czyli popularni wykonawcy myślą w ogóle o tym, jaki wpływ na innych mają ich działania w sieci?

Malikowi Montanie nie spodobała się krytyka młodej aktywistki.

Ta wytknęła mu seksizm, z czym naprawdę trudno dyskutować, śledząc jego teksty. Przykład? „Ja gonię wciąż za hajsem, a nie gonię za babami / Bo goniąc za hajsem baby same przyjdą” (fragment piosenki „Baby same przyjdą”). Montana w odpowiedzi tłumaczył się, że przecież kocha kobiety. Później, w kolejnych relacjach sugerował także, że feminizm to choroba psychiczna. Jak widać problem tkwi także w niezrozumieniu pojęć.

malik montana
Fot.: Instagram, donmalikmontana

Zastanawiające jest to, że osoba taka jak Malik nie myśli o konsekwencjach swoich wypowiedzi na kanałach społecznościowych, o odpowiedzialności za przekaz, który kreuje i o tym, jaki wpływ jego nienawistne zachowania mogą mieć także na jego fanki i fanów, którzy stanęli murem za raperem. A może zrobił to umyślnie?

Jestem pewna, że Malik zrobił to celowo. Nawet tego specjalnie nie ukrywał – wprost przyznawał, że robi to, żeby dotrzeć do większej liczby osób. Szkoda, że robi to kosztem zdrowia kobiet. To jego świadoma decyzja, żeby skrzywdzić i wyśmiać dziewczyny – zarówno Oliwkę, jak i te, które wspaniale odpowiadały na jego pytania na lajwie – i napędzić antykobiece nastroje wśród młodych ludzi. Nie bez powodu robi to tuż po strajku kobiet – wyraźnie zaznaczał, że nie popiera jego postulatów. Kobiety urosły w siłę, walczą o swoje, wywierają wpływ, więc on postanowił je zniszczyć – twierdzi Maja Staśko, aktywistka.

Staśko odniosła się do sytuacji na swoim profilu na Facebooku. Po publikacji posta kobieta zaczęła otrzymywać hejterskie wiadomości, niektórzy użytkownicy mediów społecznościowych zaczęli nawoływać do „rajdów” na jej osobę.

Staśko zauważyła przy tym pewien bardzo niepokojący trend w sieci – cyberprzemoc wymierzona przeciwko kobietom w ostatnim czasie wzmogła.

Po publikacji InstaStory Malika Montany w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się komentarze w stylu „zmywary do kuchni”. W swoim poście Maja Staśko wyjaśniła, że odnoszą się one do antykobiecych grupek zakładanych na Facebooku. Ich członkowie nazywają kobiety „zmywarami” i nawołują do nienawiści. W tym momencie, także po apelu Staśko o zgłaszanie do Facebooka nadużyć, większość tych grupek zniknęła. Wczoraj jeszcze widziałam przynajmniej jedną działającą, otwartą „zmywarkową” grupę, a na niej szydzące z kobiet memy czy posty wyzywające artystów, którzy poparli postulaty strajku kobiet.

Nie miałam pojęcia o istnieniu tych grup. Często pod moimi postami pojawiały się całe masy komentarzy z antykobiecymi memami, ale nie interesowałam się, skąd to się bierze. Kilka dni temu napisała do mnie dziewczyna. Powiedziała, że nie jest w stanie normalnie funkcjonować, bo od kilkudziesięciu godzin jest obiektem ataku mężczyzn, którzy przesyłają jej groźby śmierci, gwałtu i pobić, każą milczeć i zniknąć, bo jest kobietą. Okazało się, że panowie z jednej z grupek o „zmywarach” zmobilizowali się, żeby ją zaszczuć. Nie była jedyna, takich dziewczyn było więcej. Mamy kontakt – opowiada Staśko.

Skąd to natężenie akurat teraz? Akurat w trudnym czasie pandemii, gdy słyszymy o kolejnych przypadkach przemocy domowej i ofiarach uwięzionych w czterech ścianach ze swoimi oprawcami. Staśko twierdzi, że wynika to m.in. z tego, że spora część naszego życia przeniosła się właśnie do sieci:

Jesteśmy wyalienowani, szukamy jakiejś zbiorowości. Młodzi mężczyźni bardzo łatwo znajdą ją w grupie „zmywar”. Jest wspólny wróg, prowadzą swoje „wojny”, czują się bojówkami, gdy robią natarcia na kobiety. A ich autorytety, jak np. Malik, wspiera takie grupy, gdy wypowiada się w równie seksistowski sposób. I tak to się kręci.

Podobnie protest przeciwko projektowi „Zatrzymaj aborcję” autorstwa Kai Godek, ze względu na panująca pandemię i ograniczenia dotyczące zgromadzeń musiał odbyć się w sieci. Uczestnicy i uczestniczki protestu nie mogły wyjść na ulicę, więc swoje zdanie manifestowały na Facebooku, popisując petycję czy wywieszając transparenty z okien swoich mieszkań.

Staśko punktuje także, że często słyszy głosy bagatelizujące cyberprzemoc. Dla niektórych nadal to bardzo nierealne zjawisko, którego nie trzeba brać na poważnie, bo przecież nie ma realnego wpływu na życie ludzie.

Doświadczam hejtu od lat, ale od wczoraj zalewają mnie tysiące wiadomości i komentarzy z groźbami gwałtu, próbami uciszenia mnie i wyśmiania. Osoby, które doświadczają cyberprzemocy, są w ciągłym poczuciu zagrożenia. Skoro czytają, że zostaną zgwałcone, pożałują albo ktoś je śledzi, to zupełnie normalna reakcja, że będą próbowały robić wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Niezależnie od tego, czy ktoś naprawdę chce je zgwałcić, czy nie. Jak to w ogóle sprawdzić – czy to „zgwałcę cię” to na serio czy nie, kiedy takich wiadomości są setki albo i tysiące?

Na swoim InstaStory Staśko regularnie udostępnia screeny z mediów społecznościowych, zamkniętych grup czy wiadomości prywatnych, często są to treści przerażające, jawnie nawołujące do nienawiści wymierzonej także w jej kierunku. Na jednym z nich użytkownik Facebooka apeluje: „#wojna #rajd ogłaszam atak! Za samowolne opuszczenie kuchni i pyskowanie do płci dominującej x D”, pod spodem zaś wklejony link do prywatnego profilu Mai Staśko. W tym samym czasie Malik Montana stwierdza, że „feminizm w 2020 roku nie ma racji bytu”. Serio?