1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

„Mrs. America” to serial o wolności kobiet. Ale też świeże spojrzenie na polską dyskusję o zaostrzeniu aborcji

Mrs America Cate Blanchett Phyllis Schlafly
194 interakcji
dołącz do dyskusji

„Mrs. America” to serial idealnie skrojony pod trwającą właśnie w Polsce debatę publiczną. 

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Kiedy w dyskursie publicznym, zwłaszcza w Polsce, zaczynają pojawiać się tak zwane sprawy światopoglądowe, to pewne jest, że temperatura sporu rozsadzi termometr, oblewając rtęcią nie tylko dyskutantów, ale też tych, którzy rozmowie jedynie się przysłuchiwali. Wracający jak bumerang temat zaostrzenia czy zliberalizowania ustawy aborcyjnej to temat wyjątkowo rozległy, kontrowersyjny i przede wszystkim ocierający się raczej o etykę i moralność niż o mierzalne wskaźniki.

Debata publiczna nasiąknięta jest więc wyjątkowo emocjonalnymi wypowiedziami, a najgłośniejsze są te najbardziej skrajne.

Mogłoby się wydawać, że brak merytorycznych argumentów i zabarwione cynicznym interesem politycznym pozornie zaangażowane wypowiedzi to domena tzw. Postpolityki i mediów społecznościowych. Serial „Mrs. America” pokazuje jednak, że rozwój społeczeństw w demokratycznych warunkach i dobie mediów masowych wcale tak bardzo się nie zmienił.

„Mrs. America”, serial dostępny w Polsce w HBO GO, zabiera nas do Ameryki lat 70., w której grupa zaangażowanych i bardzo zmotywowanych feministek walczy o wprowadzenie poprawki do konstytucji USA. ERA, czyli Equal Rights Amendment, dotyczyła równości płci i została przygotowana już na początku XX wieku. W latach 70. miała szansę wejść w życie, gdyż przegłosował ją kongres Stanów Zjednoczonych, aby rzeczywiście się to stało, musiało zatwierdzić ją 38 stanów. Mówi się, że osobą, która stała za jej zablokowaniem jest Phyllis Schlafly.

Mrs. America hbo go

W serialu „Mrs. America” wciela się w nią Cate Blanchett.

Serial skupia się na pokazaniu dwóch stron barykady, a więc dostajemy dość szeroki portret kobiet walczących o wprowadzenie poprawki i organizacji kierowanej przez ambitną Phyllis Schlafly. Kobieta ze wszystkich sił stara się zatrzymać rozpędzone już na drodze do ratyfikacji prawo. Produkcja jest pisana z politycznym zacięciem i bardzo szybko wiemy, jaki jest jej cel i o jaką sprawę walczy. To bardzo ryzykowne zagranie nie sprawia jednak, że serial jest kopaniem piłki do jednej bramki.

Pamiętając o tym, że produkcja jest fikcją opartą jedynie na faktach, można dojść do wniosku, że twórcy dość uczciwie wyważają swoje racje. Phyllis Schlafly została tu potraktowana bardzo ostro, ale też sprawiedliwie. Twórcy nadali jej bowiem bardzo ludzkich rysów, projektując jej motywacje, nakreślili ją jako kobietę wyjątkowo ambitną i przedsiębiorczą, choć cyniczną. Cate Blanchett wykonała naprawdę kapitalną robotę, bo Schlafly w swojej personie medialnej była wyjątkowo płaska. Stosowane w telewizji chwyty erystyczne, manipulacje i wyolbrzymienia miały bowiem wyprowadzać jej oponentki z równowagi, a widzom dawać nie tylko igrzysk, ale też bardzo uproszczonego wytłumaczenia bardzo złożonych zjawisk.

Cate Blanchet, również dzięki świetnie napisanemu scenariuszowi, udaje się wydobyć na światło dzienne ludzką twarz Schlafly.

Mrs America hbo

„Mrs. America” świetnie radzi sobie z portretowaniem mechanizmów stojących za demokratycznymi procesami. Wiele miejsca poświęcono tutaj retoryce poszczególnych graczy i temu, jak sama debata wpływa na prawodawstwo. Bez dwóch zdań z tego serialu płynie ważna lekcja dotycząca dzisiejszych mediów i przyznam szczerze, że z rosnącym zdziwieniem obserwowałem, jak wiele elementów tamtego czasu pasowało do prowadzonego dzisiaj sporu o ochronę życia/aborcję. Oczywiście jasne jest, że tak ten serial został skonstruowany, aby rymować się ze współczesnością, ale zupełnym przypadkiem trafił on do Polski w dniach, gdy dyskusje światopoglądowe rozgorzały na nowo.

„Mrs. America” to tytuł bardzo udany. Sprawnie łączy on politykę z osobistymi historiami, świetnie oddaje klimat lat 70., jednocześnie nie siląc się przesadnie na nostalgię. Jedyny problem, jaki zauważyłem po seansie 3. odcinków, to ogromna zachowawczość w portretowaniu bohaterek walczących o poprawkę. Twórcy starają się co prawda przeciwstawić „kurze domowej z wyboru” przebojową kobietę sukcesu Glorię Steinem (graną przez Rose Byrne), ale ten konflikt wygląda nie tylko dość banalnie i stereotypowo, bo Phyllis Schlafly pokazana jest znacznie bardziej kompleksowo. Nic jednak straconego, bo produkcja ma jeszcze trochę czasu, aby bardziej zrównoważyć tę relację.

Pierwsze 3 odcinki serialu „Mrs. America” obejrzycie w HBO GO.