1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. TV

Obejrzałam ostatni przed przerwą odcinek „Kuby Wojewódzkiego” i wiem, że nie będę tęsknić za tym programem TVN-u

kuba wojewódzki przerwa koronawirus

Wczoraj wieczorem stacja TVN wyemitowała ostatni przed przerwą odcinek programu „Kuba Wojewódzki”. Talk show został zawieszony na czas nieokreślony, a mi nie jest nawet szkoda.

Kuba Wojewódzki”, podobnie jak kilka innych tytułów wiosennej ramówki TVN-u, został zawieszony na czas pandemii koronawirusa. Gospodarz nie zdecydował się na przenosiny programu do sieci czy łączenie się z gośćmi poprzez wideokonferencje.

Moi drodzy. Ze względów bezpieczeństwa zarówno gości, jak i naszej ekipy, zawieszamy nagrywanie kolejnych odcinków programu. Na ostatni zapraszam we wtorek o 22:30 w TVN. Reszta w player.pl. Do zobaczenia szybciej niż Wam się wydaje – napisał na Instagramie Wojewódzki.

Po obejrzeniu ostatniego odcinka przed przerwą utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że nie będzie mi żal, jeśli program Wojewódzkiego już nigdy nie wróci na antenę. O tym, że formuła programu wyczerpała się, wiemy już od dawna. Co gorsza – autorzy trwają w niej uparcie, a w scenariuszu nadal jest miejsce na seksizm.

Trudno mi przypomnieć sobie ostatni naprawdę zabawny odcinek, z interesującą, wciągającą rozmową.

Nie jest to raczej wina gości – tych prowadzący ma znakomitych. Z jakiegoś powodu jednak kieruje dyskusją tak, że ściąga ich do niskiego poziomu. Z naprawdę ciekawego, odważnego programu, przez lata zrobiło się z tego w dużej mierze pole do promocji przyjaciół TVN-u. No ale ja nie o tym.

Gośćmi wczorajszego programu Kuby Wojewódzkiego byli raper Ten Typ Mes i piosenkarz Wojciech Baranowski. Pretekstem do rozmowy z tym pierwszym miała być jego książka, której premiera zapowiedziana jest na maj. Prowadzący nie wykorzystał jednak okazji, by zadać autorowi więcej pytań o jego działalność pisarską. Pytał za to o picie alkoholu czy autoerotyzm, przy tym drugim śmiejąc się pod nosem jak nastolatek, który czerwieni się na myśl o seksie. Typowy Kuba Wojewódzki jest typowy. Z tym, że to już dawno nie jest śmieszne, a tragikomiczne.

Gdy Wojewódzki nie pytał Mesa o powyższe zagadnienia, żartował z jego pseudonimu, to używając złej deklinacji, to ignorując ją całkowicie. Tego typu niskich lotów żarty to nie nowina w tym talk show. Dowcip Wojewódzkiego, przynajmniej w tym programie, już dawno się stępił.

Może Kuba Wojewódzki sam jest już zmęczony programem po tych kilkunastu latach nadawania?

Może chciałby już iść dalej, zająć się w pełni swoimi innymi zajęciami? Może show nie przynosi mu takiej satysfakcji jak kiedyś, dlatego, może nieświadomie, go sabotuje?

Drugim z gości tego wieczoru był wspomniany Baranovski, wokalista, multiinstrumentalista, kompozytor, autor bardzo dobrej, wydanej w zeszłym roku płyty „Zbiór”. Oprócz wykonania przez niego coveru piosenki Billie Eilish, w tej części programu nie było zupełnie niczego interesującego. Wojewódzki traktował swojego gościa protekcjonalnie, porównując jego karierę do kariery, a jakże, Dawida Podsiadły.

Oglądanie programu Wojewódzkiego w dzisiejszych czasach (i nie mam tu na myśli tylko epidemii) jest trudne. Ziejące pustką studio bez publiczności może być symbolem początku końca tego show. Który zresztą czas swojej świetności ma dawno za sobą. Może już pora zwinąć to wszystko na zawsze i wykorzystać swój potencjał w innych miejscach?