1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

Coraz więcej samozwańczych ekspertów od koronawirusa. Do akcji wkraczają także celebryci

fot.: Pixabay

Pandemia koronawirusa działa tak, jak wszystkie sytuacje kryzysowe. Pojawia się więc panika, teorie spiskowe i, co chyba najgorsze, coraz więcej samozwańczych ekspertów od COVID-19.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Gwiazdy, celebryci i influencerzy czasami potrafią dobrze wykorzystać swoje zasięgi i dawać pozytywny przykład. Beata Kozidrak nie tak dawno pokazała, jak umilić sobie czas przy myciu rąk, a wielu blogerów i vlogerów zaangażowało się w akcję #zostańwdomu. Pojawili się też i tacy, którzy postanowili pójść w zupełnie przeciwnym kierunku.

Przykłady szkodliwych zachowań słynnych osób z całego świata można mnożyć bez końca.

Wspomnijmy chociażby Rudy’ego Goberta, który podczas jednej z konferencji prasowych pokazał swoją pogardę dla koronawirusa, dotykając wszystkich mikrofonów w zasięgu jego ręki. Jakiś czas potem okazało się, że sam jest zarażony. Przeprosił więc i w porządku. Popełnił błąd, do którego się przyznał. Z drugiej jednak strony influencerka z TikToka, niejaka Ava Louise nagrała filmik, na którym klęczy w samolotowej toalecie i liże deskę klozetową. Nie zmyślam:

Z naszego rodzinnego podwórka warto wspomnieć Jarosława Kuźniara, który potraktował zagrożenie koronawirusem z mniejszym, ale również pełnym ignorancji polotem. W swoim wpisie na Twitterze wyśmiał bowiem wszelkie środki ostrożności:

We wspomnianych wypadkach zagrożenie jest jeszcze znikome.

Wiele osób traktuje takie zachowania z przymrużeniem oka. Mniej zabawnie i ironicznie robi się, kiedy celebryci biorą się za porady, jak leczyć koronawirusa. Weźmy Monikę Zamachowską. Ta uznała, że w walce z COVID-19 prócz mycia rąk i uważania na to, czego się dotyka warto skorzystać z usług bioenergoterapeuty. Tak się składa, że jeden z nich jest wieloletnim kolegą prezenterki. Zareklamowała więc jego usługi zaznaczając, że jego działania uchroniły ją przed wieloma chorobami, w tym przed atakiem paniki.

Nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że akurat na koronawirusa to nie zadziała. Podobnie jak picie dużych ilości wody, najlepiej przegotowanej, bo COVID-19 umiera w temperaturze wyższej niż 27 stopni. Czemu piszę akurat o tym? Bo pewien influencer, ½ pary Fit Lovers zamieścił taką informację w jednej ze swoich relacji.

Na szczęście nie zabrakło szybkiej reakcji ze strony osób myślących bardziej zdroworozsądkowo.

Jego porady skomentował m.in. Dziki Trener (ostatnia minuta poniższego filmiku):

Za pomocą Facebooka głos w sprawie zabrał również Jacek Gadzinowski:

Obaj panowie zwracają uwagę, że porady Mateusza Janusza mogą posłuchać jego fani. Bo właśnie w tym tkwi największy problem. Kiedy ktoś o znacznych zasięgach coś powie, tysiące obserwujących go osób biorą to za prawdę objawioną. Nie zadają sobie trudu, aby sprawdzić, czy to prawda. Niestety, sami celebryci tego nie rozumieją.

Gwiazdy, blogerzy i influencerzy w pogoni za coraz lepszymi kontraktami zapominają, jakie konsekwencje mogą przynieść ich słowa, kiedy zostaną puszczone w eter. Nawet jeśli dany post czy relacja znajdują się na ich profilu przez krótką chwilę, może je zobaczyć wiele osób, a co za tym idzie - przyjąć ich słowa za pewnik.

Niestety coraz częściej wiedzę na temat otaczającego nas świata czerpiemy z fanpage’y, blogów i vlogów. Nie zadajemy sobie trudu, aby sprawdzić prawdziwość podawanych informacji. A jest to nawyk, który w czasie pandemii może nam wszystkim uratować życie.