1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

„Koronawirus party" to nie wymysł. Takie imprezy naprawdę odbywają się w Polsce

fot.: Pixabay

Dla jednych koronawirus to poważny problem. Dla innych… powód do organizowania imprez. Bawią się, jakby jutra miało nie być. A dla niektórych naprawdę nie będzie.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła już stan globalnej pandemii w związku z koronawirusem. COVID-19 staje się coraz większym problemem. Walczą z nim przedstawiciele rządu, chociażby zamykając szkoły, teatry, muzea i kina. Jest to cios dla nas wszystkich. Nasz styl życia właśnie stanął na głowie. Nieco dystansu na pewno pomoże nam przetrwać ten trudny okres. Można śmiać się zagrożeniu w twarz, ale trzeba robić to z umiarem (jak chociażby niedawno Beata Kozidrak). Niestety, nie wszyscy podzielają ten pogląd i nie do wszystkich dociera powaga sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.

Nie chcę stawać na straży poprawności politycznej. Nie mówię, żeby tylko siedzieć w domu i bać się własnego cienia, który może zaraził się koronawirusem od cienia mijanego w przedpokoju współlokatora. Takie zachowanie jest szkodliwe i zupełnie niepotrzebne. Dokładnie tak samo jak wykupywanie całego asortymentu supermarketów, który prawdopodobnie za kilka dni wyląduje w śmieciach.

Zachowujmy dystans do zaistniałej sytuacji, ale jednocześnie bądźmy odpowiedzialni.

Bo organizowanie teraz imprez, w których brać udział będą tłumy ludzi jest po prostu gówniarskie, słabe i godne potępienia. Pamiętam, jak jeszcze niedawno śmiałem się z memogenicznych madek piszących na antyszczepionkowych forach z pytaniem czy ktoś ma koronawirusa, bo chciałyby, aby ich bombelki się zaraziły i uodporniły. Wtedy nie wierzyłem, że tacy ludzie istnieją. Teraz wiem, że istnieją.

Użytkowniczka Facebooka, pewna licealistka, zorganizowała wydarzenie „koronawirus party” z okazji „zawitania” koronawirusa do kujawsko-pomorskiego. Swój udział w imprezie zadeklarowało 1,3 tys. osób, a 12 tys. jest nią zainteresowanych. Tak, to może być żart i śmieszkowanie. Tylko czy rzeczywiście jest to zabawne? Raczej nie. Tym bardziej że ktoś może wziąć to na poważnie.

Ktoś powie, że nikt się na to nie nabierze. Ale spójrzcie na to (uwaga, wulgaryzmy):

Tak, takie imprezy się odbywają. Uczestniczą w nich tłumy ludzi. Pewnie nie jest to jedyny taki przypadek, ale na razie najgłośniejszy. A przecież to istna bomba z opóźnionym zapłonem.

Studenci UWM imprezują i śpiewają (z grubsza), że koronawirus nic im nie zrobi.

Jeśli się mylą i niedługo wylądują na oddziale zakaźnym, będzie to karma, sprawiedliwość, a może nawet selekcja naturalna. Gorzej z ludźmi, z którymi jako już bezwiednie zarażeni będą mieli styczność, łącznie ze współpasażerami pociągu, którym będą jechać zarazić rodziców korzystając z uroków zamknięcia uniwersytetów.

Nie ma co dziwić się ich zachowaniu. Problem koronawirusa, pomimo potężnej i prężnej machiny informacyjnej, wciąż jest ignorowany przez osoby, które uznaje się za mniejsze bądź większe autorytety. Jak chociażby przez tego pana:

Mając na uwadze zdrowie swoje i innych, nie postępujmy w ten sposób. Nie ignorujmy zagrożenia, przede wszystkim dlatego, że jeszcze nie do końca wiadomo, z czym mamy do czynienia. COVID-19 porównywany jest do grypy, ale z grypą jesteśmy oswojeni. Z nim nie. Wstrzymajmy się więc z imprezami. Lepiej będzie je zorganizować na pożegnanie koronawirusa. Bo przywitanie go, może skończyć się pełnymi bólu wspólnymi chwilami w szpitalnym łóżku.