1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

TVN i rasowy kryminał z elementami neo-noir. Gwiazdy serialu „Motyw” opowiadają o swoich improwizacjach i inspiracjach

motyw serial premiera

Kryminał to ostatnio najbardziej popularny gatunek wśród seriali stacji TVN. W przeszłości często kładziono w nich jednak nacisk przede wszystkim na wątki obyczajowe, a same intrygi nie zachwycały w zestawieniu z produkcjami konkurentów z Polski i zagranicy. Aktorzy serialu „Motyw” zapowiadają, że ma on stanowić nie tylko w tym temacie nową jakość.

„Pułapka”, „Belle Epoque”, „Diagnoza”, „Odwróceni. Ojcowie i córki”, dwie części „Chyłki”, „Pod powierzchnią”, a od wczoraj również „Kod genetyczny” – liczba serialowych kryminałów tworzonych w ostatnich kilku latach przez stację TVN robi duże wrażenie. Nawet najwięksi globalni potentaci VOD (poza oczywiście Netfliksem) nie mogą się pochwalić tak pokaźną objętościowo serią. Nie powinno to jednak dziwić, bo obecnie kryminały globalnie sprzedają się najlepiej obok horrorów i fantastyki. A ponieważ rodzima telewizja wciąż patrzy na te dwa gatunki z olbrzymią nieufnością, to zostaje im tylko tworzenie thrillerów obyczajowych, sensacyjnych czy historycznych.

Debiutujący dzisiaj na antenie TVN „Motyw” pod względem gatunkowym nie jest więc przesadną nowością. Produkcja w reżyserii Pawła Maślony („Atak paniki”). Opowiada historię trójki dawnych przyjaciół, między którymi po latach dochodzi do strzelaniny. Anna „Czarna” Czarnecka i Luiza Porębska wychodzą z niej bez większych obrażeń, ale życie Marcina Porębskiego wisi na włosku. Zadanie odnalezienia tytułowego motywu otrzymuje komisarz Paweł Szulc.

Szybko okazuje się, że przyczyn krwawych wydarzeń w gdańskiej restauracji należy szukać w przeszłości podejrzanych.

Imponujące personalia osób zatrudnionych przy produkcji od początku dawały zresztą nadzieję na mocną, niebanalną produkcję. W opinii wielu widzów TVN-u największa gwiazda „Motywu”, Małgorzata Kożuchowska (występująca w roli Luizy) obok wciągającej fabuły przy wyborze tego projektu kierowała się właśnie osobami twórców:

Bardzo ważne było dla mnie, kto będzie nadawać ton temu projektowi. Z Dorotą Kośmicką miałam już okazję współpracować, więc wiem jak niepokorną i stęsknioną za poszukiwaniem nowych wyzwań jest osobą. Dobrym znakiem było też, że Paweł Maślona zdecydował się reżyserować cały sezon, bo to też nie było od początku wiadome. A po „Ataku paniki” byłam pod jego całkowitym urokiem - zaznaczyła Kożuchowska.

motyw serial premiera
Foto: „Motyw”/TVN

Motyw” w przeciwieństwie do większości produkcji TVN-u obiecuje skoncentrowanie się przede wszystkim na kryminalnej warstwie fabuły.

Nie oznacza to oczywiście, że w odcinkach serialu nie pojawiają się żadne poboczne wątki dotyczące życia prywatnego Szulca czy Porębskich. Nie o to przecież chodzi, w jakiejkolwiek ugruntowanej w rzeczywistości produkcji, żeby całkowicie odcinać jej bohaterów od codzienności oraz związanych z nią kłopotów i sukcesów osobistych. To właśnie chęć pokazania komisarza Szulca jako postaci z krwi i kości stała za wieloma charakterystycznymi elementami jego wyglądu i osobowości, które Michał Czernecki opracował wespół z Maśloną:

Wolność w tworzeniu postaci, jaką miałem podczas prac nad „Motywem”, nie zdarza się często w telewizji. To jest ogromna zasługa producentki Doroty Kośmickiej, która dała nam na to zielone światło, ale też samego Pawła. To jeden z najlepszych reżyserów, jakich znam i najfajniejszych ludzi. A to rzadko idzie razem w parze. Podczas pracy z nim masz odwagę próbować nietypowych rzeczy, bo wiesz, że na końcu wyznaczy ci sensowne granice.

Dzięki temu zaufaniu często sięgaliśmy na planie po improwizację. Kojarzy mi się to z filmem „Birdman”, w którym bohater grany przez Edwarda Nortona każe drugiemu zostawić tekst i grać z głowy. Tutaj było podobnie. Oczywiście, my nie robiliśmy tych eksperymentów przy włączonej kamerze, bo to by była amatorka – podkreślił aktor.

Rozmaite próby opracowania postaci i długie dyskusje z reżyserem doprowadziły Czerneckiego choćby do poszukiwania inspiracji do scen przesłuchań w realnym świecie. Naprowadziły go też na trop charakterystycznego elementu pierwszego odcinka „Motywu”, czyli wciągania przez komisarza tabaki. W oryginalnym scenariuszu Szulc palił papierosy, ale Czernecki nie chciał powtarzać tego zgranego do bólu w kryminałach rekwizytu.

Premierowy odcinek „Motywu” sprawia wrażenie swego rodzaju miksu między klasycznymi elementami gatunku i poszukiwaniem oryginalności.

O dotychczasowych produkcjach stacji TVN można mówić różne rzeczy, tak dobre, jak i złe. Nie ma jednak wątpliwości, że do tej pory na poziomie zdjęć, muzyki i kostiumów często nie wyróżniały się przesadnie między sobą. Miały trafiać do bardzo konkretnego widza, zaś zaskakiwanie od strony estetycznej zdecydowanie nie było priorytetem. W przypadku „Motywu”, do którego muzykę nagrał Jimek, widać pewne zalążki nowego podejścia. Grająca Annę Czarnecką Agnieszka Grochowska nie ukrywa zresztą, że również na poziomie fabuły „zaskoczenie” miało być słowem-kluczem:

Od początku do tej postaci i historii przyciągnęło mnie to, że naprawdę jest totalnie nieoczywista. Tu wszystko jest nie takie jak się początkowo wydaje. Kłamstwo towarzyszy nam przez całe życie. Ja w swojej naiwności kiedyś sądziłam, że nie jest tak powszechne, ale to nieprawda. W dodatku od razu oceniamy drugą osobę na podstawie bardzo powierzchownych rzeczy. Ludzie oglądający 1. odcinek też od razu będą się zastanawiać, kto jest winny. Jak to w kryminałach. Ale ich pierwsze typy bardzo rzadko okazują się słuszne.

Nie jest jednak tak, że w każdym swoim elemencie „Motyw” ucieka od klasycznych rozwiązań. Nieoczywista natura nowego serialu TVN-u została w dużej mierze oparta na narzędziu retrospekcji, które przecież jest jednym z podstawowych narzędzi wykorzystywanych w prozie gatunkowej tego typu.

motyw serial premiera
Foto: „Motyw”/TVN/Piotr Mizerski

Produkcja toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych (w 1989 i 2019 roku).

I to właśnie odkrywanie przeszłości trójki bohaterów doprowadzi do celu tak komisarza Szulca, jak i samych widzów. Tym bardziej, że „Motyw” sięga po kolejny klasyczny element kryminalnych opowieści, czyli bohatera pozostającego w śpiączce. W tę rolę wciela się Andrzej Konopka, który przyznał, że sam po przeczytaniu scenariusza zastanawiał się, czy na pewno będzie mieć co grać:

Początkowo dostałem skrypt tylko pod zdjęcia próbne. Na ich podstawie przestraszyłem się, że czekają mnie zaledwie trzy dni zdjęciowe: pierwszy spędzony na leżeniu w sztucznej krwi, drugiego będę umierać na OIOM-ie, a w trzecim czeka mnie granie w scenach z przeszłości, gdzie się jakoś we mgle pojawię na chwilkę (śmiech). Skontaktowałem się ze współautorem scenariusza, Tomaszem Titkowem, który uspokoił mnie, że retrospekcje stanowią integralną część „Motywu” – wyjaśnił Konopka.

W ten sposób autorzy 10-odcinkowej produkcji pragną zresztą nadać nieco więcej tajemnicy relacji małżeństwa Porębskich. Ofiara nie może mówić za siebie, a jak wspomniała Agnieszka Grochowska, wszyscy pozostali bohaterowie żyją w pewnym sensie z kłamstw. A przecież nieprawda, której nie jesteśmy w stanie zaprzeczyć, osiada na stałe w świadomości ludzi. Zadaniem Szulca będzie odszyfrować, w jaki sposób trójka tak bliskich sobie ludzi kończy w sposób tak tragiczny. Czy „Motyw” okaże się sukcesem stacji? Wiele pewnie będzie zależeć od tego, czy cele wyznaczone przez ekipę pod dowództwem Pawła Maślony doprowadzą do satysfakcjonującego dla widzów finału.

Premierowy odcinek serialu „Motyw” obejrzycie 3 marca o 21:30 na antenie telewizji TVN.