1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Twórcy filmu „Wszystkie jasne miejsca” nie udźwignęli trudnego i złożonego tematu zaburzeń psychicznych

wszystkie jasne miejsca recenzja

Kilka dni temu na Netfliksie zadebiutował film „Wszystkie jasne miejsca”. Opowieści nie brakuje dobrej obsady. Twórcy jednak nie pochylili się wystarczająco nad tematem problemów psychicznych nastolatków.

– Wiesz, że nazywają cię świrem? – Tak, czasami mówię i robię coś bez zastanowienia. A ludzie tego nie lubią. Lubią za to szufladkować. Chcą urobić cię na własną modłę. – choć bohaterowie filmu „Wszystkie jasne miejsca” (na podstawie książki Jennifer Niven) wpadają na siebie w krytycznym momencie życia, ich misja wspólnego stawiania czoła problemom nie kończy się happy endem.

Zaczyna się od mostu – Violet Markey (Elle Fanning) stoi na krawędzi w miejscu, w którym wiele miesięcy wcześniej zginęła jej siostra. Na dziewczynę trafia Theodore Finch (Justice Smith), który pomaga jej zejść na bezpieczny grunt. Bezpośredniość i śmiałość Theodore'a na początku odstraszają Violet. Po jakimś czasie dziewczyna ulega jego urokowi i pojmuje, że nie tylko ona potrzebuje w tej relacji wsparcia. Zaburzenia, na które cierpi Theodore nie zostają nazwane, dopiero pod koniec filmu bohater w sposób bardzo obrazowy i intuicyjny opisuje je Violet.

Twórcy filmu nie starają się nawet przedstawić całego spektrum problemów, z którymi spotykają się młodzi ludzie z zaburzeniami psychicznymi. Robią to zbyt wyrywkowo, by można było stwierdzić, że uczciwie i rzetelnie podeszli do tematu.

„Wszystkie jasne miejsca” to młodzieżowa historia miłosna z tematem problemów psychicznych w tle, nie na odwrót.

Jak każda opowieść z tego gatunku, tak i „Wszystkie jasne miejsca” składa się z układanych naprzemiennie wzlotów i upadków w relacji głównych bohaterów. Wieńczy ją tragiczny finał i pokrzepiający epilog, bliżej jej choćby do melodramatu „Szkoła uczuć” z 2002 roku, niż do produkcji, które wprost i dobitnie mówią o zaburzeniach psychicznych młodych ludzi, jak np. zeszłoroczny serial „Euforia”.

Twórcy filmu podchodzą do tematu problemów psychicznych ze zbyt dużą ostrożnością i delikatnością. Oprócz kilku scen w szkole czy rozmów z rodzicami, nie pokazują, jak zaburzenia wpływają na codzienne życie bohaterów i ich funkcjonowanie w świecie. Nie ma także mowy o formach leczenia. Zaburzenia są ukazane jedynie z wąskiej perspektywy relacji Violet i Theodore'a, a to zdecydowanie za mało, by móc pochwalić twórców za podjęcie trudnego i złożonego tematu. Owszem, podjęli go, ale jakby na pół gwizdka.

Widz nie dowiaduje się, z czym do końca borykają się nastolatkowie, nazwy konkretnych zaburzeń padają dopiero na grupowej terapii. Może twórcy chcieli w ten sposób podkreślić zagubienie bohaterów, problem z otrzymaniem diagnozy i nazwaniem choroby. Ale jeśli już o tym mówić, nazywać choroby i edukować, to gdzie, jeśli nie tu.

Film „Wszystkie jasne miejsca” znajdziecie na Netfliksie.