1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. TV

„My Way” to jedna z najgorszych rzeczy, jaka przydarzyła się stacji TVN w tym roku. I nie jest to wina Edyty Górniak

my way Edyta Górniak opinia

Nowy reality show „My Way” to chyba najgorsze, co przytrafiło się stacji TVN w tym roku. Jeśli miało być zabawnie, to, cóż, nie wyszło.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Nie wiem zresztą na czym ta zabawność miałaby się zresztą zasadzać. Na słabych żarcikach głównej bohaterki? Jej nieprzystosowaniu i oderwaniu od rzeczywistości, które podkreślane jest na każdym kroku? Na bazowaniu na stereotypach dotyczących kobiet za kółkiem? Po kolei.

„My Way” to nowy program stacji TVN, którego główną bohaterką jest Edyta Górniak. Artystka ma na wizji uczyć się jazdy samochodem. Jak się okazuje w pierwszym odcinku, gwieździe nie pomaga zwykły instruktor z typowej szkoły nauki jazdy – towarzyszy jej pracownik Skoda Auto Safety.

Tak, „My Way” to jeden wielki product placement marki Skoda.

Może być ciekawie – pomyślicie. Może dowiemy się z programu czegoś nowego lub przydatnego, np. na temat długości hamowania, zachowania podczas jazdy na mokrej nawierzchni. A gdzie tam. W jednym z wywiadów instruktor Skoda Auto Safety ubolewa nad tym, że niestety nie udało się przemycić zbyt wiele merytoryki do programu. Póki co Edyta przez połowę odcinka oswaja się z widokiem auta, komplementuje lusterka samochodowe i samą markę („Skoda jest kobietą!”), przez 5 minut śmieje się albo płacze (trudno powiedzieć), a potem opowiada o swoich motywacjach do podjęcia decyzji o rozpoczęciu nauki jazdy. Gdy w końcu wsiądzie do samochodu, zajmie miejsce pasażera, bo fotel za kierownicą jeszcze nie jest dla niej.

Nie muszę chyba mówić, że to wszystko jest piekielnie nudne. I straszne, bowiem żarty i gafy serwowane w „My Way” opierają się na parszywym stereotypie o „babie za kółkiem”. Montaż prowadzony jest tak, by uwypuklić kwestie Edyty najbardziej pasujące pod tezę. A to podkreślone jest zdziwienie gwiazdy, gdy ta dowiaduje się, że nie powinna prowadzić w szpilkach (Górniak kwituje to tym, że chciała sprawić przyjemność instruktorowi, dlatego założyła szpilki – wtf?), innym razem mamy fragment, gdy podczas próby tankowania Górniak mówi: „Ja bym nie chciała, żeby ktokolwiek zrobił mi zdjęcie z taką rurą”. To można chyba pozostawić bez komentarza. Scenę z wymianą opony zaaranżowano chyba tylko po to, żeby zrobić bekę z Edzi, bo przecież jest kobietą, jest taka nieporadna, a jej jedyna wiedza na temat samochodu sprowadza się do tego, że ten pojazd ma najpewniej cztery kółka. Przepraszam, który mamy rok? Mam wrażenie, że twórcy programu siedzieli głowami w latach 90.

Trudno mi także wyobrazić sobie przyszłość tego programu i jego ewentualny happy end.

Bo tym nie będzie chyba zdany egzamin na prawo jazdy, do tego przecież jeszcze długa droga: 30 godzin szkolenia teoretycznego, 30 godzin jazdy, egzamin teoretyczny i na koniec praktyczny. Wygląda na to, że Edyta będzie sobie po prostu wesoło jeździć z panem instruktorem. Ten na pewno zabierze ją na poznański Autodrom, czyli flagowy ośrodek doskonalenia techniki jazdy marki Skoda. Gwiazda po drodze wyleje jeszcze całe wiadra łez. Pewnie prędzej nauczyłaby się jazdy poza wizją, w spokoju. Ale czego nie robi się dla ukochanych fanów. I pieniędzy.

Program „My Way” emitowany jest przez stację TVN w środy o 21:30. Odcinki znajdziecie też na stronie Player.pl.

* Tytułowe zdjęcie pochodzi z programu „My Way” i przedstawia jego główną bohaterkę.