1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Joker w wykonaniu Joaquina Phoenixa najwyżej ocenianą rolą męską wszech czasów. Serio?

joker film rola meska joaquin phoenix

Fenomen filmu „Joker” trwa nadal. Nie spodziewałem się, że dzieło Todda Philipsa wywrze tak wielkie wrażenie na światowej i polskiej publiczności. Nie minął nawet miesiąc od premiery, a Joaquin Phoenix jest już najwyżej ocenianym aktorem wszech czasów według użytkowników serwisu Filmweb.

Tak, wiem, znowu narzekam. I ponownie moje narzekania kierują się w stronę filmu „Joker”. Mimo, że film bardzo mi się podobał. Jest szansa, że nawet znajdzie się w moim top 10 2019 roku. Ale jakoś tak wyszło, że pewne aspekty tego filmu, m.in. jego odbiór przez publiczność, budzą mój lekki sprzeciw. Szczególnie gdy widzę, że Jokermania zapuszcza się naprawdę daleko.

Otóż wystarczyły niecałe trzy tygodnie od premiery filmu w polskich kinach, by Joaquin Phoenix wskoczył od razu na pierwsze miejsce najwyżej ocenianych ról męskich pośród użytkowników serwisu Filmweb.

Filmweb to specyficzny twór. Osobiście traktuję go jako pierwszy polski portal społecznościowy. To wszak serwis tworzony przez użytkowników, którzy licznie komentują filmy i seriale na forum, dzielą się ciekawostkami i prowadzą tam ciekawe (a czasem tylko wulgarne) dyskusje. Budują strony danych filmów czy aktorów. Piszą swoje recenzje. Redakcja serwisu to niejako uzupełnienie serca i duszy tej społeczności. Oni zmienili tę przestrzeń w pełni profesjonalny serwis filmowy. I chwała im za to. Tyle, że tym sercem nadal pozostają użytkownicy. Dlatego też tamtejsze rankingi są istotne, bo odzwierciedlają pewne trendy.

Sam fakt listy opartej na średniej ocen użytkowników jest tyleż samo demokratyczny, co podatny na „pewne wpływy”. Z siłą masy nikt nie wygra.

Tym bardziej, gdy ta jest kierowana emocjami. W tym przypadku jeszcze świeżymi. Tym sposobem najwyżej ocenianą rolą wszech czasów (przynajmniej na dzień 21 października 2019 roku) jest Joker w wykonaniu Joaquina Phoenixa.

joker 1989 film jack nicholson

To wielka rola, jeden z najjaśniejszych punktów filmu „Joker”. Ale że od razu najlepsza? Bijąca na głowę dokonania Ala Pacino, Jacka Nicholsona, Marlona Brando czy Roberta De Niro? Wystarczyły trzy tygodnie od premiery obrazu Philipsa, a wszystkie genialne role filmowe z ponad 100-letniej historii kina musiały ustąpić miejsca Jokerowi? To wybitna kreacja, ale na pewno nie należy nawet do top 20 wszech czasów. Ludzie głosują na Phoenixa pod wpływem emocji. Tego, że jest to świeże doświadczenie. Trudno się im dziwić. Niemniej fakt, że starsze role pojawiały się w czasach, gdy nie było internetu, ani w czasach gdy był, ale ilość ludzi z dostępem do sieci była sporo mniejsza, sprawia, że w jakimś sensie historia, także kina, jest pisana na nowo.

To trochę tak jak z biblioteką serwisów streamingowych, w których ze świecą (czy latarką w smartfonie) można szukać filmów mających więcej niż 35 lat. Filmy z lat 70., 60, 50. i starsze to na Netfliksie czy każdym innym serwisie albo ułamek procenta, albo kompletna nisza. Jak gdyby historia kina zaczęła się w latach 80.

Wracając do samego rankingu ról, tuż za Jokerem w wykonaniu Phoenixa znajduje się... Joker w wykonaniu Heatha Ledgera.

Nie będę się wdawał już w dyskusję, dlaczego sądzę, że kreacja Ledgera jest lepsza niż Phoenixa, natomiast bardziej niepokoi fakt, że dwa pierwsze miejsca najwyżej ocenianych ról aktorskich zajmuje postać Jokera. Joker jest jedną z najbardziej fascynujących postaci fikcyjnych w popkulturze XX i XXI wieku – zasługuje on tym samym na wysokie pozycje. Ale dwa pierwsze miejsca? Uśrednianie z jednej strony wiele ułatwia, pozwala się odnaleźć w gąszczu informacji, filmów, ról itd. Ale też zabiera nam szansę na trafienie na bardziej wyszukane perełki.

W rankingów ról wg użytkowników Filmwebu rola pułkownika Landy w wykonaniu Christopha Waltza z filmu „Bękarty wojny” stawiana jest wyżej niż rola Corleone w wykonaniu Marlona Brando z filmu „Ojciec chrzestny” czy McMurphy’ego w wykonaniu Jacka Nicholsona z filmu „Lot nad kukułczym gniazdem”. Nie chodzi mi o to, że rola Waltza nie jest znakomita, bo jest. Nie jestem też za tym, by okopywać się w starym myśleniu, że najlepsze to było kiedyś, a to co nowe jest gorsze. Nie. Natomiast role Brando i Nicholsona są absolutnie lepsze, bardziej przełomowe, wyjątkowe. Tymczasem wyżej od nich oceniany jest także Johnny Depp jako Jack Sparrow (przyznaję, jedna z najlepszych moim zdaniem ról w historii kina), ale też i James McAvoy w imponującej kreacji człowieka z rozszczepieniem osobowości z filmu „Split”.

Żeby było zabawniej (bądź smutniej), mechanika rankingów jest dość sztywna, mianowicie uwzględnia ocenę danej roli w każdym filmie, w którym zagrał konkretny aktor.

A więc w samym Top 100 najlepszych ról wszech czasów Johnny Depp jako Jack Sparrow pojawia się aż cztery razy Robert Downey Jr. jako Tony Stark występuje dwa razy (gdybyśmy zjechali dalej niż Top 100, to łącznie pojawia się co najmniej siedem razy), tyle samo jako Sherlock Holmes. Brad Pitt jako Cliff Booth z filmu „Pewnego razu... w Hollywood” znajduje się na pozycji 56. Omar Sy jako Driss z filmu „Nietykalni” na 51. Ryan Reynolds jako Deadpool jest na aż 29. pozycji. Jak to często bywa z tego typu ocenami, w sporej części przypadków są to nie tyle rzeczywiste oceny rzemiosła danego aktora, co sympatii widzów.

Poza tym wiadomo, że w momencie premiery „Wściekłego byka” internet był pieśnią przyszłości, tak więc w przypadku rankingów online musimy brać poprawki na wiele zmiennych, chociażby nawet na to, że 10 lat temu przeciętny widz nie mógł tuż po wyjściu z kina na swoim smartfonie zalajkować genialnej roli w filmie, który właśnie obejrzał, a dziś już może i tak robi. Stąd taki, a nie inny wynik Joaquina Phoenixa.

Nie mam z tym wielkiego problemu, o ile tego typu rankingi nie staną się punktami odniesienia albo nie zaczną pisać historii kina na nowo. Należy być świadomym, że to bardziej rankingi uznania i popularności.