REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. TV

Abonament RTV może zniknąć, ale politycy nie powinni dobijać TVP, bo media publiczne są potrzebne

Dzisiaj od rana mówi się, że politycy są gotowi, aby raz na zawsze rozwiązać sprawę abonamentu radiowo-telewizyjnego. To świetnie, ale w trakcie dyskusji o nim zapominamy o dwóch istotnych kwestiach.

tvp abonament rtv
REKLAMA
REKLAMA

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Abonament radiowo-telewizyjny to temat, który tak długo grzeje opinię publiczną, że to, co dzisiaj dzieje się w antenach nadawcy publicznego i reakcje na to, wywołują u mnie uczucie deja vu. Bardzo zabawnie brzmią dzisiaj wypowiedzi Donalda Tuska, który zapowiadał zniesienie abonamentu, nazywając TVP telewizją rządową. Mówił nawet (za infor.pl): „Będę zawsze wszystkim mówił kolegom z PO i PSL, że kto rządzi mediami publicznymi, przegrywa wybory”. I tak, to było ponad 10 lat temu.

Dzisiaj (ale też wczoraj i przedwczoraj) sprawa abonamentu radiowo-telewizyjnego wróciła.

Dziennik Gazeta Prawna podała dzisiaj, że rządząca partia planuje zrezygnować z hybrydowego modelu finansowania i całkowicie finansować telewizję z budżetu państwa. Zgodzę się, że jest to rozwiązanie znacznie uczciwsze niż dotychczasowe, a przy okazji zdecydowanie czystsze. Skończy się wreszcie grożenie urzędowe i to z nagłówków, że wszystkich nas czeka kara lub że comiesięczna opłata, której ściągalność i tak jest bardzo niska, zostanie wywindowana.

Rzecz jednak w tym, że abonament, który wszyscy powinniśmy opłacać to tylko jeden z aspektów funkcjonowania mediów publicznych.

Rezygnacja z niego nie ma tak naprawdę zasadniczego znaczenia, bo pieniądze, które zasilą konto TVP i Polskiego Radia będą tak czy inaczej pochodziły od obywateli, czyli w tym wypadku z podatków. A jednak gdzieniegdzie słychać było westchnienie ulgi i rzadsze jednak okrzyki: „rozpędzić” lub „sprywatyzować”. Domyślam się, że ulga ta wynika z tego, że znika strach wywołany możliwą większą ściągalnością abonamentu. Ale krytycy zapominają, że media publiczne to coś więcej niż „rząd wyciągający ręce po pieniądze” i żenujące paski oraz osobistości w serwisach informacyjnych TVP.

szansa na sukces opole 2019 premiera

Opłata za media publiczne, to jeden z kosztów poczucia wspólnoty.

Ogólnodostępna i dysponująca sensownymi środkami telewizja publiczna to gwarancja równowagi w ogólnopolskich mediach. Łatwo jest bowiem powiedzieć na przykładzie złych praktyk, że likwidacja jest jedynym rozwiązaniem. Ale warto też pamiętać o tych dobrych. Bo obok telewizji, którymi kierują polityczni nominaci jest choćby Polskie Radio, realizujące od niemal 100 lat słuchowiska, czasem wybitne, czasem bardzo niszowe. Jestem zdania, że wiele z nich nigdy nie zostałoby zrealizowanych, gdyby nie media publiczne. I tak, dzisiaj coraz więcej jest dźwiękowych superprodukcji realizowanych komercyjnie na podstawie popularnej literatury, ale jest to trend dość nowy i trudno powiedzieć, jak się rozwinie. A teatr w Polskim Radiu był i zapewne będzie.

REKLAMA

Takich inicjatyw jest więcej, żeby wspomnieć promocję Narodowego Czytania.

Z mediami lokalnymi jest trochę tak jak z transportem publicznym. Najprawdopodobniej dopiero, jak się je zaora, zrozumiemy, że były potrzebne. Media publiczne to nie tylko lata często wspaniałych, a czasem gorzkich, doświadczeń i tradycji. To również potężna infrastruktura medialna, archiwa – a więc pamięć – a także gwarancja, że ważne wydarzenia czy to kulturalne, czy społeczne będą transmitowane w ogólnodostępnej telewizji. I chociaż jasno widać, że media publiczne potrzebują potężnej reformy (chyba szybciej wymienić w Polsce dziedziny życia, które jej nie potrzebują), to pozbycie się jej będzie bardzo kosztowne, nawet jeśli będzie tam trochę ciężej w państwowym portfelu.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA