REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. VOD
  4. Seriale

Kolejne lata będą należeć do seriali superbohaterskich. Ale oferta MCU prezentuje się gorzej od „The Boys” i „Watchmen”

Marvel ogłosił szczegółowe plany dotyczące 4. fazy swojego uniwersum. Nie trudno zauważyć, że w następnych latach ważniejsze od filmów będą produkcje Disney+. Przejąć rynek seriali superbohaterskich będzie jednak znacznie trudniej niż z filmami. Pokazuje to popularność dzieł DC oraz świetne recenzje „The Boys”.

seriale superbohaterskie
REKLAMA
REKLAMA

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Zainteresowanie serialami superbohaterskimi u szefów Disneya to sprawa obecnie niepodważalna. Przez długi czas wytwórnia traktowała tego typu dzieła po macoszemu, co poskutkowało rozdrobnieniem oferty na kilka różnych platform, brakiem większego powiązania między filmami a serialami MCU oraz przerażająco słabymi animacjami. Pod koniec zeszłego roku można już było jednak wyczuć wiatr nadchodzących zmian. Ofiarą nowej strategii okazały się produkcje tworzone we współpracy z Netfliksem, systematycznie kasowane aż do „Jessiki Jones”, która okazała się ostatnim serialem Marvela na tej platformie.

Nie trzeba długiego namysłu, żeby dostrzec podstawową różnicę między „Daredevilem” i „Punisherem”, a produkcjami zapowiedzianymi na Disney+. Każda z nich w centrum swojej historii postawi na ważną postać lub postaci filmowego uniwersum. „Loki”, „WandaVision”, „Hawkeye” oraz „The Falcon and the Winter Soldier” wydają się idealnym prezentem dla fanów Marvel Cinematic Universe i ogółem opowieści superbohaterskich. Disney nie powinien jednak zakładać, że uda mu się przejąć branżę seriali równie łatwo jak kina.

Istnieją dwa powody takiego stanu rzeczy: siła i oryginalność konkurentów oraz wieloletnie zaniedbania Marvela.

Prawda jest taka, że dotychczasowe seriale sygnowane przez to wydawnictwo stały częściej niż rzadziej na bardzo przeciętnym poziomie. Dobrym przykładem są tu animacje, które od dłuższego czasu niesamowicie frustrują fanów Marvela. W latach 90. firma doczekała się doskonałych seriali „X-Men” i „Spider-Man”, ale potem zaczęła tworzyć coraz gorsze kopie. Na plus wyróżniły się jeszcze „X-Men: Ewolucja” oraz „Spectacular Spider-Man”, ale to było ponad dziesięć lat temu. Nie wspominając o tym, że najlepszy serial o Człowieku-Pająku w historii skasowano właśnie po wykupie Marvela przez Disneya. To dosyć symptomatyczne. Zresztą od tego czasu było tylko gorzej.

Aktorskie seriale miały nieco więcej szczęścia, ale nawet produkcje robione we współpracy z Netfliksem miały swoje problemy. Najbardziej widocznym z nich wszystkich był syndrom 2. sezonu, czyli dosyć powszechny spadek jakości po pierwszej transzy odcinków. Oczywiście, w porównaniu do nastawionych głównie na rozrywkę seriali superbohaterskich od stacji CW, nowości Netfliksa często prezentowały się co najmniej przyzwoicie. Ale ta przewaga została zmarnowana po ich skasowaniu. Bo w międzyczasie pozostałe stacje i serwisy VOD złapały bakcyla. A ich seriale zrobiły olbrzymie wrażenie na widzach.

Najbardziej klasyczny rywal Marvela, DC, rozpoczął ofensywę wraz z założeniem swojej platformy streamingowej.

Obaw związanych z tym ruchem było sporo i po kilku miesiącach część z nich znalazła potwierdzenie w rzeczywistości. Z biznesowego punktu widzenia wciąż jest to decyzja mocno kontrowersyjna, bo DC Universe nie jest w stanie konkurować liczebnością oferty z innymi serwisami VOD. A to oznacza mniejsze wpływu i budżety seriali, co ostatnio doprowadziło do zdecydowanie przedwczesnego skasowania „Swamp Thing”. Poziom seriali DC (od „Titans” przez animowane „Young Justice: Outsiders” aż po „Doom Patrol”) okazał się jednak znacznie wyższy niż myślano.

Co udało się przede wszystkim dlatego, że wydawnictwo Batmana i Supermana znacznie chętniej od Marvela próbuje zamieszać z klasycznymi opowieściami. Ich reinterpretacje są wolne od ograniczeń bycia częścią olbrzymiego filmowego uniwersum, a także znacznie bardziej niepokorne. Mogą też podejmować dorosłe tematy i być bardziej brutalne, co na przyjaznym dla rodziny Disney+ raczej nie będzie możliwe.

A jeszcze więcej można sobie obiecywać po niezwiązanych z dwoma głównymi wydawnictwami „The Boys” Amazon Prime Video i „Watchmen” od HBO.

Obie historie w wydaniu komiksowym stanowią próbę pokazania, jak wyglądałby prawdziwy świat, gdyby pojawili się w nim superbohaterowie. Zarówno Garth Ennis, jak i Alan Moore nie wahali się pokazać brutalności, korupcji i przerażającej potęgi herosów, nad którymi nikt nie jest w stanie zapanować. Adaptacja „The Boys” jest pod tym względem dosyć wierna (choć pewne zmiany fabularne i drobna cenzura się pojawiły), a przy tym niezwykle udana. To jeden z najlepszych seriali superbohaterskich ostatnich lat z dużym potencjałem na dalszy rozwój.

REKLAMA

Na temat „Watchmen” możemy powiedzieć znacznie mniej, bo premiera serialu HBO jeszcze nie nastąpiła. Opublikowany jakiś czas temu zwiastun pokazuje jednak, że kontynuacja opowieści wymyślonej przez Moore'a może być prawdziwym hitem. Również dlatego, że od zakończenia „Gry o tron” tej stacji brakuje efektownego serialu, który przyciągnąłby rzeszę widzów przed telewizory i tablety. Nie będzie więc oszczędzać na budżecie i pomysłowości. I choć wypowiedzi showrunnera, Damona Lindelofa na temat twórcy oryginalnej powieści graficznej budzą pewien niesmak, to raczej nie będzie to miało większego wpływu na plusy serialowej kontynuacji „Strażników”.

Nie oznacza to oczywiście, że przygotowywane właśnie produkcje spod znaku MCU zawiodą i nie znajdą swoich odbiorców. Marka Marvela działa nadal bardzo mocno, a mocne aktorskie nazwiska w obsadzie przyciągną nawet widzów mniej zainteresowanych superbohaterskimi komiksami. Nie sądzę jednak, byśmy mieli do czynienia z monopolem i niemalże dominacją Disneya. Zwłaszcza, że użytkownicy serwisów VOD i kinowych blockbusterów to nie do końca pokrywające się grona. Widzom filmów MCU powtarzalność i schematyczność kinowych hitów nie przeszkadza aż tak wyraźnie, bo też konkurencja nie jest zbyt obfita. Na rynku telewizji i streamingu o zdobycie uwagi widza będzie znacznie trudniej. Co oczywiście dla nas, oglądających jest dobrą wiadomością. Można z całkowitą pewnością powiedzieć, że czekają nas ciekawe lata.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA