Filmy  /  News

„Bond 25” na pierwszych oficjalnych zdjęciach i nagraniu z Danielem Craigiem. Co na to Idris Elba?

Picture of the author

W długiej historii serii o agencie 007 niewiele produkcji spotkało się z tyloma kłopotami, co wyczekiwany „Bond 25”. Prace nad kolejną opowieścią o Jamesie Bondzie nareszcie ruszyły jednak z kopyta, co uczczono pierwszymi oficjalnymi materiałami z Danielem Craigiem w tytułowej roli. W tym samym czasie spekulacje na temat podobnego występu zamknął Idris Elba.

Dziękujemy, że wpadłeś/aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

„Bond 25” to jeden z tych filmów, o których w kuluarach mówi się, że są przeklęte. Najpierw przez długi czas nie było wiadomo, czy produkcja w ogóle dojdzie do skutku. Według zakulisowych informacji Daniel Craig miał poważnie rozważać pożegnanie z rolą Agenta Jej Królewskiej Mości. Ostatecznie dał się namówić na powrót, ale sprawy zaraz skomplikował jego konflikt z wyznaczonym reżyserem, Dannym Boylem.

Sprawy wydawały się wrócić do normy po tym, jak studio dokonało roszady na tej pozycji, a zadanie przygotowania „Bonda 25” otrzymał Cary Fukunaga (znany m.in. z „Detektywa”). Ale to nie był koniec kłopotów filmu. W maju kontuzji łydki doznał Craig, co ponownie opóźniło postępy prac. Na szczęście teraz wszystko wydaje się być na powrót w normie. A fani agenta 007 mogą podziwiać aktora w całej okazałości na pierwszych oficjalnych materiałach.

Pokazano nie tylko Bonda w jego ikonicznym garniturze, ale też krótką przejażdżkę Astonem Martinem V8.


Nie chodzi o nowy, ekologiczny model Astona Martina, którym Bond również będzie jeździć w produkcji. Wręcz przeciwnie, to klasyczny pojazd tego bohatera. Pierwszy raz widzowie mogli go w nim podziwiać podczas seansu „W obliczu śmierci”. Tym razem zaś James będzie się nim poruszać po londyńskim Whitehall, gdzie kręcono niedawne sceny (akcja filmu będzie się też rozgrywać na Jamajce).

Jak widać samochody superszpiega będą tym razem bardziej różnorodne niż to zazwyczaj bywało. I o ile taką zmianę fani agenta 007 jakoś przełkną, to niestety nie stać ich było na zaakceptowanie czarnoskórego aktora w tej roli.

Idris Elba opowiedział ostatnio o swoim rozczarowaniu reakcjami ludzi na spekulacje o jego możliwym występie w roli Bonda.


Aktor wyznał w rozmowie z portalem Vanity Fair, że zbyt często słyszał negatywne komentarze na temat swojego koloru skóry w związku z tematem Bonda. Według wielu osób nie nadawał się do tej roli tylko i wyłącznie z powodu ciemnej karnacji. Dlatego cała sprawa wydawała mu się zbyt dużym obciążeniem. Zwłaszcza, że de facto nigdy nie wyraził wprost chęci zagrania agenta 007, a mimo to był atakowany.

Co ciekawe, wszystkie te złe doświadczenia nie przełożyły się u Elby na niechęć wobec marki Jamesa Bonda. Aktor dodał wprost, że gdyby ta rola została mu zaoferowana, to by ją przyjął. Bo wydaje mu się to ekscytującą perspektywą, ale nie jako „pierwszy czarny Bond”, a po prostu nowe wcielenie ikonicznej postaci. Czy Elba faktycznie będzie następnym brytyjskim superszpiegiem? Zważywszy na to, że „Bond 25” będzie ostatnim razem Daniela Craiga, to wciąż całkiem możliwe wyjście.

  • Czytaj także: Znamy najważniejszych aktorów, którzy wystąpią w nowym filmie o Bondzie. Kto wcieli się w rolę oponenta agenta 007 tym razem?
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst