1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Zamykałeś oczy w trakcie seansu 4. odcinka „Czarnobyla"? Właśnie o to chodziło twórcom

Czarnobyl HBO kadr z serialu
146 interakcji
dołącz do dyskusji

Czarnobyl”, najnowszy mini-serial produkcji HBO, szturmem wziął serca widzów i krytyków, stając się najlepiej ocenianym serialem w historii serwisu IMDB. Teraz twórcy tłumaczą się z decyzji, podjętych w czwartym odcinku, które mogły być trudne do oglądania dla widzów.

Uwaga, artykuł zawiera spoilery z 4. odcinka „Czarnobyla”, „The Happinnes of Mankind”

Jedną z największych sił serialu, jest to, w jaki sposób buduje on napięcie, stale pokazując presję czasu, która wpływa na zachowanie i decyzje bohaterów. Nie ma czasu na przemyślenia, potrzebne jest działanie. W wielu momentach historii niemal słychać tykanie zegara i upływające minuty, które mogą prowadzić do jeszcze bardziej katastrofalnych skutków.

Czarnobyl - kadr z serialu HBO

Zmiana następuje w odcinku czwartym. Tym razem kamera w jednym powolnym ujęciu pokazuje mężczyznę, który ryzykując życie udaje się na dach budynku, aby samodzielnie wrzucić odpadki z wybuchu z powrotem do reaktora. To niezwykle silnie oddziałujący na widza moment, który pozwala mu dosłownie być wraz z bohaterem w tej konkretnej chwili i odczuwać napięcie, które wiąże się z jego dramatyczną sytuacją.

„Mam wrażenie, że jest coś niemal impresjonistycznego w tym odcinku. Pewien rodzaj senności, świata snu, który silnie na mnie oddziałuje. Pokazujemy tu wiele elementów, które dotyczą bezimiennych ludzi bez twarzy, którzy jednocześnie potrafią udźwignąć historię na swoich barkach. To proste, ale niezwykle silne zagranie”, zdradził reżyser Johan Renck w rozmowie z IndieWire.

Warto jednak wspomnieć, że twórca miał jednak pewne obawy do takiego odejścia od wcześniejszej formuły serialu. Gdy pierwszy raz przeczytał wzmiankę o nakręceniu wspomnianej wyżej sekwencji w jednym ciągłym ujęciu, bez cięć, myślał, że to nadmierna brawura, pokaz umiejętności dla samego ich pokazu.

„Gdy w scenariuszu widzę wzmiankę o long-shocie, moim pierwszym instynktem jest panika i myślenie, że taki zabieg jest zbyteczny, że to przesada, bzdura. Ale w tym konkretnym wypadku, biorąc pod uwagę, że ci mężczyźni rzeczywiście mieli tylko 90 sekund na wykonanie swojego zadania, wiedziałem, że taki zabieg pozwoli nam jeszcze silniej zanurzyć widza w akcji. Fakt, że sekwencja ta była dokładnie tak rozpisana w scenariuszu, utwierdził mnie w przekonaniu, że to najlepszy sposób, w jaki możemy pokazać ten fragment” – zdradził.

Najtrudniejszym elementem epizodu czwartego było jednak umiejętne wprowadzenie wątku likwidatorów, których zadaniem było unicestwienie jakichkolwiek oznak życia w obrębie strefy wybuchu, aby jego efekty uboczne w żaden sposób nie przedostały się dalej.

Twórcy zdają sobie sprawę, że jest coś strasznego w oglądaniu, gdy ludzie, w celu chronienia innych, muszą zabić niewinne jednostki, których jedynym przewinieniem jest to, że znalazły się w nieodpowiednim miejscu i w niewłaściwym czasie.

Czarnobyl - bohaterowie

Scenarzysta i showrunner serialu, Craig Mazin, w rozmowie z IndieWire, tak wspomina swoją reakcję na to, gdy ktoś razem z nim ogląda te sceny.

„Robię się wtedy nadmiernie rodzicielski. Mówię im: „Jeśli nie chcesz tego oglądać, to nie musisz”, „Teraz zacznie się trudna część”. Jednak za każdym razem słyszę w odpowiedzi: „Wiem, że to trudne, ale sądzę, że to ważne, aby oglądać takie rzeczy”, (aby zrozumieć i odczuć pełnię sytuacji). Uważam to za najwyższą pochwałę, jaka mógłbym usłyszeć”.

Mazin wspomina również o tym, że cała sprawa wiąże się ze zmianą optyki dotyczącej ludzkiego życia i kosztów przezwyciężenia kryzysu.

„Podczas wydarzeń z kryzysu Czarnobyla, Sowieci zaczęli używać frazy: „liczenie żyć”. Nie mówili: „ile osób musimy dziś zabić?”, a raczej „ile żyć musimy dzisiaj policzyć”. Sądzę, że to jedna z najpiękniejszych i zarówno najbardziej przerażających fraz w całym języku. Myślę, że odczuli śmierć każdej z tych osób, jednak język Związku Radzieckiego jest nadmiernie kwiecisty, zwłaszcza w przypadku polityki”.

Ta zmiana w sposobie mówienia skorelowana jest ze sposobem myślenia samych bohaterów. W pewnym momencie kryzysowej sytuacji, potrzeba jest odcięcia się od moralnych dylematów pojedynczych jednostek, by móc podejmować decyzje, które będą odpowiednie dla dobra ogółu.

Nie bez powodu przedostatni odcinek mini-serialu nazywa się przecież „Szczęście całej ludzkości”.

Jared Harris w serialu HBO Czarnobyl

Tę zmianę szczególnie widać w Walerym Legasowie, bohaterze Jareda Harrisa. Aktor w ten sposób wspomina zachowanie swojej postaci.

„Gdy docieramy do wydarzeń odcinka 4, Walery był w tym kryzysie na tyle długo, że znalazł już dużą dozę pewności w podejmowaniu tych decyzji, tych obliczeń. To był świadomy wybór, aby zrobić to w ten sposób. Pomysł, aby ukazać, jak bardzo odmieniła go cała ta sytuacja, jak mocno jego wewnętrzny kompas moralny stwardniał. Do stopnia, w którym wręcz jest już nieobecny”, wspomina aktor.

Sukces serialowego „Czarnobyla” opiera się właśnie na ukazaniu, jak ludzie zachowują się w ekstremalnych sytuacjach, w których każdy niewłaściwy ruch może wywołać katastrofalne skutki, a każda decyzja musi być podjęta teraz, zaraz, natychmiast. Presja czasu w kryzysie potrafi odmienić ludzkie oblicze, a także wpłynąć na „szczęście całej ludzkości”.

Serial „Czarnobyl” zobaczysz w serwisie HBO GO. Ostatni, piąty odcinek pojawi się we wtorek 4 czerwca.