1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Quentin Tarantino błyszczy w Cannes. Pierwsze recenzje „Pewnego razu… w Hollywood” są bardzo pochlebne

Pewnego razu w Hollywood: Nowy film Tarantino zbiera świetne recenzje

„Pewnego razu… w Hollywood”, najnowszy film Quentina Tarantino, miał wczoraj (wtorek 21 maja) swoją premierę podczas festiwalu w Cannes. Obecni na pokazie mówią o kilkuminutowej owacji po seansie. Mówią także, że to powrót Tarantino do wielkiej formy.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Wedle zapewnień samego reżysera, film jest listem miłosnym do Hollywood z czasów jego młodości. Twórcy zależało na tym, by premiera odbyła się właśnie w Cannes - dokładnie 25 lat temu otrzymał tam Złotą Palmę za „Pulp Fiction”.

Przed pokazem Quentin Tarantino wystosował do wszystkich widzów prośbę o niedzielenie się informacjami o fabule filmu:

Kocham Kino. Wy kochacie Kino. To podróż, która polega na odkrywaniu historii po raz pierwszy. Jestem podekscytowany, że mogę podzielić się „Pewnego razu… w Hollywood” z publicznością festiwalu. Cała ekipa pracowała naprawdę ciężko, by stworzyć coś oryginalnego i proszę tylko, by unikać ujawniania czegokolwiek, co mogłoby pozbawić późniejszych widzów możliwości odbierania tego filmu w ten sam sposób. Dziękuję.

W internecie zaroiło się od w dużej mierze pozytywnych opinii na temat obrazu. Recenzent „The Guardian” (uwaga, recenzja zawiera spoilery) przyznał filmowi 5 gwiazdek. Napisał o nim:

Jest szokujący, porywający, olśniewający w celuloidowych kolorach błękitnego nieba i zachodzącego słońca.

Z kolei Tadeusz Sobolewski pisze dla „Wyborczej”, że film najpierw trochę rozczarowuje, a potem bardzo wzrusza. W opinii Bartosza Janiszewskiego na portalu Gazeta.pl czytamy natomiast:

Quentin Tarantino znowu bawi się kinem w najpiękniejszy sposób. w „Once Upon a Time” zabiera widza w podróż ze swoją pokręconą, chorą i niepowtarzalną wyobraźnią. Po przeciętnej „Nienawistnej Ósemce” mistrz wraca do formy.

Recenzent „Los Angeles Times” przy okazji oceny „Pewnego razu… w Hollywood” odnosi się do „Bękartów wojny” (nawiązanie do filmu widać zresztą w opublikowanym wczoraj zwiastunie):

Podobnie jak „Bękarty wojny” z 2009 roku, „Pewnego razu… w Hollywood” jest zarówno bogatą, a czasem ciężką odą do minionej epoki kina i wyjątkowo śmiałą reinterpretacją brutalnego rozdziału historii.

Akcja filmu „Pewnego razu… w Hollywood” rozgrywa się w 1969 roku.

Głównymi bohaterami są aktor Rick Dalton (Leonardo DiCaprio) i kaskader Cliff Booth (Brad Pitt). Panowie mają na koncie wiele ról filmowych, poznajemy ich jednak w momencie, w którym muszą na nowo odnaleźć się w realiach Hollywood. Przemysł filmowy zmienił się nieco od czasu początków ich kariery. Dalton i Booth poznają Sharon Tate (Margot Robbie), żonę Romana Polańskiego (Rafał Zawierucha). W filmie wystąpili także m.in. Al Pacino, Dakota Fanning, Lena Dunham, Maya Hawke, Damian Lewis I Luke Perry.

W Polsce na premierę „Pewnego razu… w Hollywood” musimy poczekać do 9 sierpnia 2019.

Tego dnia wypada 50. rocznica zabójstwa Sharon Tate.