1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy
  4. Seriale

„Wiedźmin” i „Stranger Things” to za mało, by stanąć do walki z konkurencją. Ratunkiem dla Netfliksa mogą być filmy

netflix roma

Najbliższe lata będą dla Netfliksa prawdziwą próbą ognia. Lada moment platforma może stracić koronę króla streamingu. Konkurenca już teraz mocno depcze im po piętach z coraz ciekawszą propozycją seriali. Paradoksalnie ratunkiem dla Netfliksa może być ich obecna pięta achillesowa, czyli filmy.

Netflix obecnie znajduje się w komfortowej sytuacji. Mają u stóp cały świat. I słusznie. Wymyślili znakomity model produkcji i dystrybucji cyfrowych treści, który stał się punktem odniesienia dla całej branży telewizyjnej i filmowej. O ich produkcjach jest głośno i to nawet niekoniecznie ze względu na ich wysoką jakość. Z jednej strony świetne seriale serwisu, jak „Stranger Things” czy „The Crown” niejako bronią i reklamują się obecnie same. Ale też i cała masa średniaków, typu „Nie otwieraj oczu” nagle bije rekordy oglądalności i służy jako podstawa dla popularnego mema krążącego w sieci.

Nie otwieraj oczu Netflix

Na dobrą sprawę ich produkcje nie potrzebują nadmiernej promocji. No może poza poinformowaniem świata, kiedy planowane są premiery kolejnych sezonów seriali. Z drugiej strony także ich produkcje filmowe zaczynają powoli wychodzić z szuflady „kino klasy B” i zwracają uwagę np. kapituły oscarowej. W tym roku „Roma” jest absolutnym pewniakiem, jeśli chodzi o najważniejsze nagrody branży filmowej.

I choć nadal dobrych filmów jest na Netfliksie jak na lekarstwo, to paradoksalnie właśnie one mogą pomóc utrzymać streamingowego giganta na szczycie.

W kontekście rosnących w siłę konkurencyjnych platform streamingowych, takich jak Hulu, Amazon, Disney+ czy HBO GO, pozycja Netfliksa wcale nie jest taka oczywista. Obecnie firma nie docenia tej konkurencji, a to duży błąd.

Już teraz serialowe ramówki HBO czy Amazona są o wiele ciekawsze niż Netfliksa. A będzie tylko lepiej. Na samym tylko Amazon Prime już teraz można oglądać takie znakomite serie jak „Człowiek z wysokiego zamku”, „Hanna” czy „Sneaky Pete”. Pośród nadchodzących produkcji uwagę zwracają m.in. „Galaxy Quest”, „Ringworld”, „Conan Barbarzyńca”. Nie zapominajmy też o serii „Władca Pierścieni”. Lada moment mają się też rozpocząć zdjęcia do serialowej wersji „Mrocznej wieży” na podstawie powieści Stephena Kinga.

O zapowiadanych produkcjach Disney+ chyba nie muszę wspominać. Wprawdzie magia i potencjał Star Wars został mocno rozcieńczony w ostatnich latach, ale nadal marka ta działa jak popkulturowy magnes. A gdy dołożymy sobie do tego całą masę kultowych produkcji Disneya (wystarczą serie kontynuujące przygody bohaterów „Krainy lodu” czy „Zwierzogrodu”, by dorobić się przeboju) to szybko okaże się, że nie ma z czym dyskutować. Podobnie jak w przypadku Marvela.

A na horyzoncie już powoli pojawiają się kolejni potencjalni konkurenci. Jakiś czas temu w USA wystartował serwis Criterion, który ma w swojej ofercie perły i arcydzieła kina dla koneserów.

W związku z tym jest wielce prawdopodobne, że serial „Przyjaciele” zniknie z Netfliksa na rzecz owego serwisu. Podobnie jak całe Arrowverse, czyli serialowe uniwersum skupione wokół serialu „Arrow”.

przyjaciele netflix

Mam tu na myśli produkcje „Flash”, „Supergirl”. A za nimi zapewne podążą także i „Doom Patrol” i „Tytani”. Słowem całe DC Universe w wersji serialowej prawie na pewno ewakuuje się z Netfliksa. Podobnie jak to ma miejsce z filmami i serialami Marvela już w chwili obecnej. Po kasacji „Luke’a Cage’a czy Daredevila świat obiegła informacja o tym, że „Kapitan Marvel” w wersji streamingowej zadebiutuje tylko i wyłącznie na Disney+. Pewnie taki sam los czeka „Avengers: Koniec gry”.

Warto nadmienić, że np. „Przyjaciele” są jedną z najpopularniejszych treści dostępnych na Netfliksie. Tak więc będzie to dla nich istotny cios. Same „Stranger Things”, „The Crown” czy „Wiedźmin” niestety mogą nie wystarczyć, by wygrać streamingowy pojedynek na oferty serialowe.

arrowverse

Czarnym koniem Netfliksa mogą się za to okazać filmy. I chodzi mi tu o ich oryginalne filmy.  Już w tej chwili da się natrafić w ich ofercie na udane produkcje. Dwie z nich to filmowa ekstraklasa. Mam tu na myśli „Mudbound i „Romę”. Na sam 2019 rok zapowiedzieli ciekawe produkcje, z „The Irishman” Martina Scorsese na czele. Dopiero co premierę miał świetny drama Stevena Soderbergha „Wysokie loty”. Na Netfliksa trafi też kolejny film nominowanego w tym roku do Oscara Spike’a Lee. W „Da 5 Bloods” główną rolę ma zagrać Chadwick Boseman.

Kończy nam się powoli era monopolu Netfliksa. Z jednej strony to dobrze. Konkurencja od zawsze napędza koniunkturę.

My, odbiorcy treści, dostaniemy więc całą masę świetnych produkcji, bo te wszystkie serwisy streamingowe będą musiały skutecznie „przebijać ofertę” przeciwnika. Z drugiej kończą się też czasy, gdy wszystko mieliśmy w jednym miejscu. Na tym w końcu trochę wygrywa obecnie Netflix. Do niedawna mieli „wszystko” dla szerokiego grona odbiorców. A niedługo ich biblioteka się uszczupli. A odbiorcy będą musieli siłą rzeczy zdecydować się, z którego serwisu zrezygnować. Raczej nie widzę opcji, by miliony ludzi na świecie opłacały minimum 5 różnych platform streamingowych do samych tylko seriali i filmów. A nie zapominajmy o muzyce czy książkach w formie cyfrowej.

Trudno jednoznacznie szacować i przewidywać, jak będzie wyglądał streamingowy pejzaż za kilkanaście miesięcy, ale siłą rzeczy, pozycja Netfliksa nie będzie już tak silna jak obecnie. Na ten moment serwis już w tej chwili jest oazą dla filmowców, których projekty z różnych względów nie są realizowane przez hollywoodzkie duże i małe studia.

W kontekście produkcji filmowej Netflix dawno już przetarł pierwsze szlaki, zbudował sobie kontakty z reżyserami i aktorami, przyciągając do siebie największe i najważniejsze nazwiska w branży. Do tego serwis ma na koncie szereg najważniejszych nagród, w tym roku przyjdzie mu „przytulić” zapewne niemałą liczbę Oscarów. Tak więc właśnie to może stanowić ich wyróżnik i siłę, gdy streamingowa konkurencja na dobre rozhula się ze swoimi serialami. Jedno jest pewne, nadchodzą wspaniałe czasy dla filmowców i odbiorców treści. Włodarze Netfliksa za to mogą mieć trudny orzech do zgryzienia.