1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Diabeł z Hell’s Kitchen wraca do gry, ale Matt Murdock gdzieś przepadł - recenzja 3. sezonu Daredevila

Już za tydzień na ulice Nowego Jorku powróci samozwańczy niewidomy diabeł, będący postrachem przestępców, ale nie spieszno mu do sali sądowej. Daredevil przeżył, ale po Matcie Murdocku ślad zaginął.

daredevil 3 sezon recenzja netflix

W recenzji omawiam pierwsze sześć odcinków 3. sezonu serialu Daredevil.

Nowy sezon opowieści o niewidomym prawniku, który nocami pierze po mordach przestępców, rozpoczyna się na chwilę przed zakończeniem The Defenders. Doskonale wiedzieliśmy, że bohater nie zginął, ale wreszcie dowiadujemy się, w jaki dokładnie sposób uszedł z życiem po zawaleniu się budynku Midland Circle.

daredevil 3 sezon recenzja netflix

Pokiereszowany trafił pod opiekę zakonnic w katolickim sierocińcu.

Przed laty sam był tam wychowankiem, a wraca na stare śmieci po latach. Jest zniszczony - fizycznie i psychicznie. Jego wyostrzone zmysły się stępiły i nie jest w stanie wrócić na ulice, by walczyć z przestępcami. Opiekują się nim ksiądz oraz siostra zakonna Maggie Grace.

Nie wiemy, czy Elektra przeżyła katastrofę, ale nawet jeśli tak, to nie robi to różnicy. Ukochana zniknęła z życia Matta, który nie umie poradzić sobie z traumą. Serial podkreśla jego stan rozmywaniem kadrów i zniekształcaniem dźwięku w scenach, gdy Matt cierpi na problemy ze słuchem.

To już nie jest ten Matt, którego znamy.

Oczywiście było pewne, że bohater się wygrzebie i wyściubi nos na światło dzienne. Zrobił to nawet ciut za szybko, zabrakło mu cierpliwości. Starł się ze zbirami, zanim odzyskał sprawność, co skończyło się kolejnymi kontuzjami. W zasadzie to teraz cały czas jest posiniaczony, obolały. Stracił też cały optymizm.

daredevil 3 sezon recenzja netflix

Ukrywa też przed przyjaciółmi fakt, że przeżył. Zrezygnował ze swojego prywatnego życia i z kariery prawnika, a w jego ciele został już tylko Diabeł z Hell’s Kitchen. Porzucił nawet swój ikoniczny czerwony kostium na rzecz materiałowego, czarnego wdzianka, a to tylko jeden z symboli jego wewnętrznej przemiany.

Matt Murdock, tak po prostu, obraził się na Boga.

Głównym motywem przewodnim 3. sezonu Daredevila jest kryzys wiary. Niestety akurat ten wątek nie jest zbyt porywający. Siostra zakonna, która miała potencjał na ciekawą postać drugoplanową, nadal czeka na swój moment. Matt z kolei momentami zachowuje się jak… rozkapryszony nastolatek.

To poważny temat, a aż parsknąłem śmiechem podczas jednego z dialogów. Daredevil uratował ludzi przed niechybną śmiercią, co skwitowane było słowami „Dzięki Bogu!”. Murdock, słysząc to, aż się skrzywił, rzucając na odchodne komentarz, że Bóg nie miał tu nic do rzeczy, a cała zasługa jest po jego stronie.

daredevil 3 sezon recenzja netflix

Na szczęście Murdock jest tylko jednym z bohaterów Daredevila.

Zaskakująco dużo czasu poświęcono innym postaciom, w tym starym znajomym. Dużo w moich oczach zyskał Foggy Nelson, który nabrał ikry. Co prawda nadal jest w wielu scenach pocieszną ciamajdą, ale coraz częściej trafia swoimi komentarzami w punkt, rozstawiając po kątach traktujące go z góry towarzystwo.

Bardzo istotny jest też wątek Karen, która nadal jest dziennikarką w New York Bulletin. Również i ona nabrała pewności siebie. Zadawaniem celnych pytań na swój sposób walczy ze złem, chociaż przytłacza ją świadomość czynów, których się dopuściła. Zło natomiast personifikuje inny stary znajomy, na którego powrót czekałem najbardziej.

Do miasta wraca Wilson Fist, cały na biało.

Daredevil jako serial wraca do korzeni. Mamy już za sobą starcie z organizacją, która zdominowała ostatnie kilka sezonów marvelowskich produkcji Netfliksa. Ręka została ostatecznie pokonana, więc możemy zapomnieć o supermocach i magii, by wrócić wreszcie do quasi-nolanowskiej stylistyki i konfliktu charakterów.

daredevil 3 sezon recenzja netflix

Najlepiej sportretowany złoczyńca w całym Marvel Cinematic Universe spędził sporo czasu na ławce rezerwowych, ale powraca na nowojorską scenę w pełnej krasie. Sporo czasu przesiedział w więzieniu, ale poszedł na układ z FBI, dzięki czemu - oczywiście pod eskortą i w nie do końca komfortowych warunkach - wrócił do gry.

Wybranie go na złoczyńcę sezonu było strzałem w dziesiątkę.

Ma ogromną posturę i bywa brutalny, ale jego największą siłą jest intelekt. Sceny, w których ze stoicką miną realizuje kolejne elementy swojego planu, są hipnotyzujące. Roztacza wokół siebie niepokojącą aurę, której nie da się podrobić. Matt, Foggy i Karen próbują oczywiście zrobić wszystko, by wrócił za kratki.

Posłanie go do najgłębszej nory, na którą pozwoli prawo, nie będzie jednak łatwym zadaniem. Kingpin stał się bowiem bardzo ważny dla nowej postaci w serialu, czyli agenta FBI, Rahula Nadeema. Prowadzi on z Fiskiem niebezpieczną grę. W zamian za obietnicę ochrony jego ukochanej Vanessy otrzymuje od Wilsona informacje.

daredevil 3 sezon recenzja netflix

Fisk przenosi się do rezydencji w centrum miasta.

24 godziny na dobę pozostaje pod strażą funkcjonariuszy, ale ma dużo więcej swobody niż w więzieniu. Zmienia pomarańczowe szaty na swój ikoniczny biały garnitur i powoli odbudowuje swoją pozycję. Raczej nie zostanie już burmistrzem miasta, tak jak w komiksach, ale serial szykuje dla nas kolejne starcie dobra ze złem.

Partia szachów, którą Kingpin rozgrywa z Murdockiem, to motyw, dla którego aż chce się ten serial oglądać. Fisk jest zresztą nawet bardziej interesujący niż tytułowy bohater. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę, jak na światło dzienne wychodzą kolejne warstwy jego planu.

Kingpin niczym Palpatine knuje swoją intrygę.

Na jego celowniku znalazł się stróż prawa, Benjamin “Dex” Poindexter. Jeśli to nazwisko wydaje się znajome, to nie bez powodu. Nosił je inny zbir w komiksach wydawnictwa Marvel, szerzej znany jako Bullseye. To psychopata, który swoją celnością mógłby stanąć w szranki z Hawkeyem.

daredevil 3 sezon recenzja netflix

Jego stopniowy upadek w wyniku machinacji Fiska jest bardzo ważnym motywem 3. sezonu Daredevila. Bohatera poznajemy warstwa po warstwie, aż ponawia się trawiącą jego duszę zgnilizna Od początku widać, do jakiego finału zmierza jego historia, ale i tak ogląda się ją z zapartym tchem.

Dardevil w 3. sezonie nie jest niestety serialem idealnym.

Podczas seansu miałem wrażenie, że to wszystko gdzieś to już widziałem. Kolejny raz, oglądając serial Netfliksa, czuję, że obcuję z dziełem fantastycznych rzemieślników, ale niekoniecznie artystów, którzy miksują po prostu sprawdzone scenariusze. Daredevil wraca na właściwe tory, ale brakuje mu bożej iskry.

Przykładem jest agent FBI, który nakłonił Fiska do współpracy, w którym widać archetyp komisarza Gordona: policjanta, który widzi w superbohaterze zło, by następnie stać się - zapewne - jego sprzymierzeńcem. Problem w tym, że w serialach Netfliksa widzieliśmy ten motyw już kilkukrotnie.

daredevil 3 sezon recenzja netflix

Seriale na podstawie komiksów Marvela od Netfliksa nie są chyba kręcone tak, by oglądać je wszystkie.

Jeśli widz zapoznaje się z jedną produkcją, może docenić pewne rozwiązania fabularne. Oglądając kilka seriali po kolei, zaczyna się dostrzegać powtarzające się schematy. Najbardziej niepokojącym punktem stycznym pomiędzy kolejnymi sezonami Daredevila, Jessiki Jones, Luke’a Cage’a i Punishera jest to, że im mniej w nich głównego bohatera w serialu, tym lepiej.

To akurat bardzo dobra wiadomość, bo oznacza to, że te produkcje mają do zaoferowania naprawdę ciekawe wątki poboczne. To jednak miecz obusieczny dla Netfliksa - w końcu to tytułowy bohater staje się tu kulą u nogi. Daredevil ma na szczęście jeszcze siedem odcinków, żeby zmienić moje zdanie. Mam tylko nadzieję, że nie okaże się, że będzie to zmiana na gorsze.