1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Kler zarobił na hejcie już 20 mln złotych. Nawet filmowy ksiądz, Jacek Braciak, ma w tym swój udział

jacek braciak patryk vega polityka
251 interakcji
dołącz do dyskusji

Kler Wojciecha Smarzowskiego jeszcze przed premierą wywołał ogromne kontrowersje. Hejt wymierzony w twórców im jednak nie przeszkadza. Pokazał to Jacek Braciak podczas wizyty w talk-show Kuby Wojewódzkiego.

Kler wciąż jeszcze nie trafił do polskich kin, a już można ogłosić, że będzie najważniejszym polskim filmem tego roku. Przede wszystkim z uwagi na falę nienawiści i cenzury, jaką rozpętali wrogowie produkcji przed jej obejrzeniem. Co zabawne, wszystko to jest tak naprawdę darmową promocją dzieła Smarzowskiego.

Jak wyliczył Press-Service Monitoring Mediów na zlecenie portalu Gazeta.pl, dystrybutor Kleru oszczędził wiele na de facto darmowej reklamie w mediach. Od 1 lipca do 26 września powstało prawie 4,8 tys. publikacji o filmie Smarzowskiego (w radiu, telewizji i internecie), a ta liczba stale rośnie.

Gdyby obliczyć szacunkowy ekwiwalent reklamowy wszystkich tych medialnych doniesień, to ten równałby się 19,7 mln zł.

Nawet najbardziej nienawistne publikacje dokładają się do sukcesu Kleru. A wczorajszy występ Jacka Braciaka u Wojewódzkiego tylko pogłębi hejt wobec twórców.

Braciak wciela się w filmie w rolę księdza Lisowskiego. To zaskakujący, mocny i głęboki występ. Spory na temat tej postaci będą się toczyć zapewne jeszcze przez długie miesiące. Sam aktor przyjął jednak postawę typową dla polskiego aktora, czyli: bez komentarza. Zapytany przez Kubę Wojewódzkiego, czy nie obawia się o swój wizerunek po występie w Klerze, odparł:

Odpowiedź będzie równie poważna jak pytania – mam to w dupie. Najważniejsze co ja na ten temat sądzę. A ja uznałem, że to jest pełne, że to jest cały wachlarz tego społeczeństwa, że to w najszerszym sensie jest moralitetem, jest aktem miłosierdzia wobec ludzkich grzechów.

Porównanie Kleru do chrześcijańskiego moralitetu oburzy przeciwników filmu chyba nawet bardziej niż pierwsze, obelżywe zdanie. Recenzenci filmu od samego początku wskazują na elementy ekumeniczne w dziele Smarzowskiego, ale nie przeszkadza to prezesowi TVP czy Katolickiemu Stowarzyszeniu Dziennikarzy mówić o antypolskiej, antyklerykalnej i tandetnej opowieści.

W swoim zaślepieniu nie są oczywiście w stanie dostrzec, że sami dokładają się do sukcesu znienawidzonego filmu.

Kler będzie miał tym więcej widzów, im więcej się będzie o nim mówiło jako o czymś społecznie ważnym i bulwersującym. Cenzura i nawoływanie do bojkotu nie mają wielkiego sensu, bo przecież przeciwnicy filmu Smarzowskiego i tak by na niego nie poszli do kin.

Świadczy o tym najlepiej ich pośpiech w komentowaniu filmu, którego nie widzieli. Na całe szczęście to zamieszanie toczy się tym razem wokół produkcji naprawdę udanej i naprawdę ważnej. Zawsze to lepiej, niż jakbyśmy znowu mieli kłócić się o kolejny produkcyjniak Patryka Vegi.

Kler trafi do kin już w ten piątek, 28 września 2018 roku.