1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. TV

To dosyć przykre, że po kilkunastu latach w telewizji króla TVN miażdży koleś z X Factora

kuba wojewodzki

Obejrzałam pierwszy odcinek nowej serii show Kuba Wojewódzki, żeby sprawdzić... Nie, nie własną cierpliwość. Chciałam sprawdzić formę prowadzącego. Zgadnijcie, co z tego wyniknęło.

A pamiętacie, jak kiedyś… Kiedyś to były czasy… Teraz nie ma czasów… Ach, nie cierpię takiego biadolenia. Ale sama westchnęłam kilka razy więcej niż zwykle podczas oglądania najnowszego odcinka Kuby Wojewódzkiego, pierwszego tej jesieni. 25. sezon talk-show stacji TVN nie miał mocnego startu, nie kipił inteligentnym poczuciem humoru, w ogóle niewiele tam się działo i zastanawiam się - dlaczego? Przecież gości co niemiara i to nie byle jakich.

Ale wiecie co było najzabawniejsze w tym odcinku? Wejście Dawida Podsiadło.

Tak, koleś z X Factora, którego w 2015 roku sam Wojewódzki wprowadził do polskiego show-bizu, siedząc w wówczas w fotelu jurora programu, położył króla TVN-u na łopatki. Muzyk wszedł niespodziewanie do studia, śpiewając Małomiasteczkowego. Wojewódzki powiedział: "Nie, Dawid, to nie dziś, nie, nie". A Podsiadło co zrobił? Po prostu wyszedł. Ten jeden gag wystarczył, aby poniekąd uratować odcinek. Co - umówmy się - nie najlepiej o kondycji prowadzącego talk-show świadczy.

Może to Podsiadło powinien poprowadzić ten program?

Być może. Jest nadzieja, że wtedy ten odcinek wyglądałby inaczej. A jak wyglądał? A no tak:

Na jednej kanapie Kacper Ruciński - znakomity stand-uper.

Znany m.in. dzięki świetnej serii dubbingów zwierząt oraz Stand-Up bez Cenzury. Komiczny samograj, fontanna dowcipów. Prowadzący nie musiał wiele robić, nie potrzebował nawet porządnego researchu, bowiem Ruciński sypie żartami na prawo i lewo. A jednak pozostał jakiś niesmak, potencjał gościa nie został do końca wykorzystany, prowadzący mógł wyciągnąć z tej wizyty jeszcze więcej. Bo stand-uper słynie też z ciężkiego dowcipu. Panie Kubo, gdzie się podziała obrazoburczość? Co z jazdą po bandzie? Gdzie kontrowersje? Trudne pytania?

Myślisz sobie: ekstra, Wojewódzki w końcu zaprosił kogoś fajnego, interesującego! Człowieka, który ma coś do powiedzenia. Nie jest kolejnym celebrytą, którego znamy właściwie niewiadomo skąd. Jak ten Wojewódzki go wygrzebał? Wow, zna Rucińskiego, props! Wtedy - kiedy masz jeszcze nadzieję, że ktoś tu doceni całokształt działań Rucińskiego - okazuje się, że ten został zaproszony w ramach promocji filmu, do którego napisał scenariusz razem z Abelardem Gizą. Obrazu, który ma odzwierciedlać całkiem nowe spojrzenie na polską komedię, i który - coś czuję nosem - musi być mocno w TVN-ie promowany, bo nie od dziś wiadomo, że stacja jest jednym wielkim lokowaniem produktu.

Na drugiej kanapie - ekipa z filmu Dywizjon 303. Historia prawdziwa.

Maciej Zakościelny, Krzysztof Kwiatkowski i Nikodem Rozbicki. Zakościelny jakoś tam jeszcze potrafi wpisać się w formułę programu i przyjąć narrację Wojewódzkiego tak, by nie wypaść na kompletnego sztywniaka. Jednak jego towarzysze niekoniecznie.

Rozmowa z trójką bohaterów wyglądała następująco:

K. W. - Witajcie.
M. Z. - Hej.
K. K. - Witam.
N. R. - No hej.
K. W. - Dlaczego warto obejrzeć film Dywizjon 303. H.P., jedyny słuszny, he he, polski film o dywizjonie?
M. Z. - Warto, bo…
K. K. - Ponieważ…
N. R. - Dla mnie to przede wszystkim duże wyróżnienie. Film jest…

I tak mija nam kawał programu. Ja wiem, że nie odkrywam Ameryki. I wiem, że program Wojewódzkiego nie jest śmieszny już od wieków. Jednak przeraziło mnie wczoraj to, że prowadzący nawet nie próbuje walczyć o to show, o - jakby nie było - swoją własną markę.

Chciałoby się powiedzieć: Podsiadło na króla TVN-u, ale przecież nie możemy życzyć mu tak źle, bo jest rewelacyjny w tym, co robi.

I nagle jak bumerang wraca wspomnienie roasta Wojewódzkiego, kiedy Podsiadło też skradł całe show, nawet nie próbując wpisać się w konwencję. To co, czas przejść na emeryturę, królu złoty?