1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. TV

Karol Strasburger i Rafał Masny w jednym programie. Polsat zapowiada nowy hit podróżniczy

lepiej pozno niz wcale

Okazuje się, że Polsat chce mieć własne Azja Express. Żółta stacja zdecydowała się skorzystać z amerykańskiego formatu Better Late Than Never. Polska wersja zatytułowana Lepiej późno niż wcale pojawi się w jesiennej ramówce.

Dla porządku zaznaczę, że program powstaje na podstawie dość popularnego w USA reality-show Better Late Than Never. W Amerykańskiej wersji udział wzięli m.in. William Shatner i Terry Bradshaw. W programie z grubsza chodzi o to, że grupa uczestników poznaje odległe krainy, ściera się z różnicami kulturowymi i z tego starcia ma wyjść interesująca i zabawna rozrywka. W pierwszym sezonie oryginalnego programu ekipa udała się do Azji, a w drugim do Europy.

Lepiej późno niż wcale wyląduje w Polsacie.

Patrząc na powyższe fragmenty, można się spodziewać, że w Polskiej wersji zobaczymy gejzer żartów i emocji. Na Polsacie Williama Shatnera i spółkę zastąpi mocna komediowa ekipa. Zobaczymy bowiem Karola Strasburgera, którego nazwisko przywodzi na myśl Familiadę i naprawdę wyjątkowy humor, Piotra Polka – rozpoznawalnego aktora filmowego i teatralnego. W drużynie znalazł się również Władysław Kozakiewicz, sportowiec, polski lekkoatleta, który znany jest ze słynnego gestu wycelowanego prosto w gwiżdżących w jego stronę sowieckich kibiców. Grupę zamyka Krzysztof Hanke, lider Kabaretu Rak, chociaż starsi czytelnicy pamiętają go jako “Bercika” z serialu Święta Wojna.

Grupie towarzyszyć ma Rafał Masny.

Członek i założyciel popularnego kanału YouTube Abstrachuje.TV jakiś czas temu przestał prowadzić swój solowy projekt To już jutro, w którym mówił o nowych technologiach. Teraz okazuje się, że jednym z projektów, w który był zaangażowany, był właśnie program Lepiej późno niż wcale.

Ciekawe jest jednak, jakimi słowami Polsat reklamuje swoją nowa produkcję. W komunikacie stacji czytamy:

Będzie zabawnie, zaskakująco, a czasem nawet… przerażająco. Ten program to dowód na to, że na męską przyjaźń i prawdziwą przygodę nigdy nie jest za późno.

Każdej telewizyjnej rozrywce warto kibicować, bo możemy zakładać, że przed ekranami zbierze setki tysięcy lub nawet miliony widzów. Patrzę jednak na zdjęcia i czytam, słowa o “dojrzałych i pełnych wigoru” mężczyznach, o konfrontacji millenialsa (w tej roli Masny) z “racjonalnymi, dojrzałymi dżentelmenami” i coś mi mówi, że to topornie forsowane starcie pokoleń nie będzie bawiło w taki sposób, jak wymyślili sobie to twórcy.