1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Papieże rocka wracają. Ghost i album Prequelle – recenzja

Jeden z najbardziej bluźnierczych i kontrowersyjnych zespołów rockowych od czasów Marilyna Mansona powraca z nową płytą. "Prequelle" to najlepsze dokonanie w historii grupy Ghost i znak, że są już w pełni gotowi na podbój świata.

ghost prequelle recenzja

W ostatnich latach chyba żadna sekta religijna nie była w stanie bardziej zagrozić pozycji Kościoła Katolickiego równie mocno, jak wierni wyznawcy grupy Ghost. Pochodzący ze Szwecji muzycy stopniowo, acz zdecydowanym i szybkim krokiem, zaczęli podbój swego rodzimego kraju i niedługo później zaczęli szturmem zdobywać wiernych w Europie i Ameryce.

Dziś, 8 lat od ich debiutanckiego krążka, "Opus Eponymous" są już znani na całym świecie. Tego typu wyczyn już dawno nie udał się żadnemu europejskiemu zespołowi grającemu rocka.

Tajemnicę ich sukcesu można całkiem łatwo zdekodować. Ghost dobrze wiedzą, co jest ważne w dzisiejszym świecie – wizerunek i kontrowersje. Nawet jeśli nie kojarzycie dokładnie żadnego kawałka grupy, to idę o zakład, że gdzieś tam mignęło wam zdjęcie frontmena grupy, Papa Emeritusa, który wystylizowany jest na postać papieża rodem z horroru, z twarzą pomalowaną niczym uczestnik Día de Muertos w Meksyku.

Ghost do perfekcji dopracowali całą happeningowo-teatralną otoczkę.

W ciekawy sposób przetworzyli całą masę kulturowych i religijnych emblematów, tworząc z tego spójny spektakl. Łącząc insygnia wiary katolickiej z mitologią, horrorem oraz motywami zapożyczonymi od skandynawskich zespołów black metalowych, dali światu oryginalny twór, który od samej tylko strony wizualnej jest tyleż samo obrazoburczy, co fascynujący.

Ich koncerty przywodzą na myśl wyraźnie inspirację takimi wykonawcami, jak Kiss, Peter Gabirel za czasów wczesnego Genesis czy David Bowie na samym początku kariery.

A to wszystko stanowi ekstrawaganckie i trochę schizofreniczne tło dla samej muzyki zespołu. Patrząc na to, jak wyglądają, można by spodziewać się mrocznego i brutalnego death metalu. Tymczasem Ghost grają na dobrą sprawę mainstreamowego rocka. W dodatku często sięgając do korzeni heavy metalu, hard rocka, ale też popu, a nawet... disco.

Sprawia to, że pośród fanów grupy można znaleźć zbuntowanych nastolatków... i ich rodziców.

Co ciekawe, te dwie sfery, czyli wizualny happening i muzyka, istnieją obok siebie, żadna nie odciąga uwagi od drugiej, idealnie ze sobą współgrając i tworząc spójną całość,

Muzycy, łącznie z frontmanem grupy, ukrywają się pod zamalowanymi twarzami i wytwornymi strojami wzorowanymi na władcach Watykanu oraz scenicznym alter-ego. Głównym bohaterem Ghost jest Papa Emeritus, który z każdym kolejnym albumem grupy kończy swój pontyfikat i oddaje władzę papieską w ręce swojego następcy, emulując tym samym zwyczaj zwierzchników Kościoła Katolickiego.

Za każdym razem w kolejnego papieża wciela się ta sama osoba - jest nią wokalista Tobias Forge (towarzyszą mu muzycy pod zbiorową nazwą Bezimienne Ghule).

W zeszłym roku - podczas koncertu Ghost w Goteborgu - Papa Emeritus III został nieoczekiwanie porwany ze sceny na oczach zdezorientowanych fanów.

Niedługo później na scenie pojawił się nowy papież. Zwiastował on nadejście nowej postaci - Cardinal Copia, który rozpoczyna swoje zwierzchnictwo nad demonicznym kościołem Ghost zapowiadając nowy album. I w końcu mamy okazję go posłuchać.

"Prequelle" to bez wątpienia najlepsze i najpełniejsze dokonanie kapeli. Jednocześnie "Prequelle" jest muzycznym listem miłosnym grupy, która udała się prosto do lat 70. i 80. oddając hołd skocznym, melodyjnym hiciorom stadionowego rocka, który wówczas rozgrzewał emocje rockowej braci na całym świecie.

I wcale nie trzeba długo czekać, by przenieść się z Ghost w czasie.

Po krótkim, niepokojącym intro, rodem z "Egzorcysty", zaczyna się Rats, brzmiący jakby był żywcem wyjęty z pierwszych płyt Dio.

Kolejny utwór, Faith, rozpoczyna się od kapitalnego wstępu i potężnego riffu kroczącego niczym pochód artylerii na pole bitwy. Fantastyczna praca sekcji rytmicznej i znakomite gitarowe solówki pojawiające się w różnych partiach utworu dają nam jeden z najlepszych kawałków w historii grupy.

See The Light trochę zwalnia tempo. Spokojny rytm z towarzyszeniem delikatnego pianinia i szalenie melodyjnym refrenem wraz ze świetną, klimatyczną syntezatorową solówką ma szansę stać się największym przebojem pochodzącym z "Prequelle".

Miasma jest prawdziwą rewelacją. Tym razem grupa zwiedza rejony instrumentalnego progresywnego rocka. Od strony kompozycyjnej jest to pokaz tego, jak znakomitymi muzykami są panowie z Ghost. Ciężkie riffy przeplatają się tu z syntezatorowymi pasażami. Dostajemy ciekawe zabawy z metrum, świetne solówki gitarowe, pod sam koniec dochodzi jeszcze saksofon. Imponująca robota.

Jeśli istnieje coś takiego jak metalowy przebój, to bez wątpienia czymś takim jest Dance Macabre. Jakimś cudem Ghost zupełnie na poważnie nagrali utwór, który brzmi jak mieszanka wczesnego Judas Priest, Bowie’ego i... ABBY.

Do utworu powstał też całkiem interesujący klip, złożony ze zmontowanych instagram stories.

Późniejszy Pro Memoria zaczyna się od zagranego na orkiestrę intra, po czasie przeradza się w musicalowy kawałek, który równie dobrze mógłby wyjść spod pióra Beatlesów.

Wszystko to składa się na niezwykle spójny i eklektyczny zarazem krążek, na którym Ghost w pełni już swobodnie bawią się muzyką, zacierając granice międzygatunkowe.

Na "Prequelle" znajduje się również cover It’s a Sin z repertuaru Pet Shop Boys! Który zespół rockowy czy metalowy zdecydowałby się na taki ruch?

Chwilami mam jedynie zagwozdkę, czy Ghost jest grupą komediową, która naśmiewa się ze schematów muzyki rockowej, czy po prostu jest to nieskrępowana artystyczna zabawa.

Raz jestem bliżej opcji drugiej, ale czasem nie wiem, czy przypadkiem ta pierwsza nie jest bliższa prawdy.

"Prequelle" da wam mnóstwo dobrej zabawy. Pomimo swojej mrocznej otoczki, jest to jedna z nielicznych znanym mi rockowych płyt, które dostarczają bardzo luzackiej rozrywki. A przy okazji jest to świetnie zagrana i w pełni profesjonalna produkcja.