1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

To ma być najlepszy serial Patryka Vegi. Sprawdzamy nowe Kobiety mafii

kobiety mafii serial

Kobiety mafii wróciły i nie zrobiły na razie zamieszania. Jestem zaskoczona, a nawet trochę smutna, że serial Patryka Vegi jest - jak na standardy reżysera - tak oszczędny w wyrazie. A może to tylko kwestia tego, że przywykłam do jego estetyki i mało co jest mnie w stanie już zaskoczyć (scena zoofilskiego gwałtu z psem z Botoksu nadal wygrywa)?

To ma być najlepszy serial Vegi, jaki do tej pory twórca nakręcił - tak rozszerzoną wersję Kobiet mafii zachwala sam jej autor. Ten ponoć usłyszał takie pochwały od widzów, którzy widzieli już całą produkcję. Śmiem wątpić, mimo że obejrzałam dopiero pierwszy odcinek serialu. Na poparcie moich słów dodam, że pamiętam jeszcze rewelacyjnego Pitbulla. Nie wydaje mi się, aby Kobietom mafii udało się zdetronizować tamtą produkcję sprzed lat.

Tym bardziej, że Pitbull jest jednym z lepszych polskich seriali w ogóle, a Kobiety mafii nie są nawet dobrym filmem tak po prostu.

Jasne, serial może naprawić wady kinowej produkcji, w końcu pogłębia wątki przedstawione widzom w pierwowzorze, ale mała jest na to szansa. Premierowy odcinek Kobiet mafii to tak naprawdę dodanie paru sekwencji, które wydarzyły się przed akcją znaną z filmu (czyli - de facto - mocniejsze zarysowanie tła, bo przedstawione wydarzenia nie wnoszą nic więcej do fabuły ponad to, czego dowiedzieliśmy się z filmu) oraz wykorzystanie scen z produkcji.

Bela, czyli policjantka grana przez Olgę Bołądź, jest niepokorna i swój zawód traktuje jako misję. To nie podoba się jej przełożonemu, który widzi w niej zagrożenie dla swojego świętego spokoju i układów, jakie panują w mieście. Po ryzykownej akcji, którą Bela przeprowadza na własną rękę, jej szef wyrzuca ją z pracy. Do młodej kobiety wkrótce odezwie się tajemniczy gość z ABW. Zaproponuje Beli pracę pod przykryciem i przeniknięcie do środowiska przestępczego. W międzyczasie obserwujemy porachunki mafii, które dopiero nabiorą rozpędu.

Kobiety mafii dopiero się rozkręcą.

serial kobiety mafii

Brakuje mi jednak w tym serialu tego, co stanowiło o wyjątkowości Pitbulla. Jest w nim za to sporo tego, co drażni i charakteryzuje ostatnie filmy Vegi. Nie ma tu głębi, psychologizacji bohaterów, są puste i płytkie żarty. Nie ma atmosfery, gęstego klimatu, autentyczności, jest teledyskowy montaż i chaotyczne skakanie między wątkami. To prostu produkcja powstała jako klasyczne odcinanie kuponów. Dodajmy trochę scen, zmontujmy część od nowa i gotowe!

A ja nie tego oczekuję, choć może jestem w tej opinii odosobniona, bo w końcu ponad 2 mln osób obejrzały kinowe Kobiety mafii.

Pytanie tylko, ilu się film podobał. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Vega, który chce szokować, zaczyna zwyczajnie nudzić. Ma być mocno, dosadnie i sensacyjnie. A ja - zwłaszcza oglądając jego nowe seriale - zaczynam ziewać.