1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Jakiego asa w rękawie trzymali twórcy Westworld? Serial wraca na właściwe tory - recenzja

Westworld

Na dzisiejszy odcinek Westworld czekałem z wypiekami na twarzy. HBO wynagrodziło cierpliwość fanów. Poszczególne wątki zaczęły się ze sobą splatać i nie obyło się bez niespodzianek oraz wyciskaczy łez. Jonathan Nolan i Lisa Joy udowodnili, że potrafią wodzić widzów za nos.

Uwaga, spoilery!

Nie tylko spodziewałem się po tym odcinku małego trzęsienia ziemi, ale też na nie liczyłem. Nie zawiodłem się. Po poprzednich epizodach w mojej głowie narosło wiele pytań, na które dostałem właśnie satysfakcjonujące odpowiedzi. Na szczęście od razu zastąpiły je kolejne, które łamią mi głowę.

Pierwsze pięć odcinków nowego Westworld widziałem już półtora miesiąca temu. Tak długie oczekiwanie na kolejny rozdział tej opowieści było istną torturą. Po seansie szóstego epizodu rozumiem też wreszcie, dlaczego prasie udostępniono tylko połowę tego sezonu. Dzięki temu widzowie mogli zostać dziś zaskoczeni.

Westworld zaczyna łączyć ze sobą poszczególne wątki.

Nadal oglądamy głównie wydarzenia z przeszłości, ale pod koniec odcinka retrospektywne narracje Dolores i spółki, Bernarda z Elsie i obsługi parku z Charlotte Hale na czele spotkały się w tym samym punkcie ze względu na atak, jakiego dopuściła się na Mesę córka farmera, będąca samozwańczą królową rewolucji.

westworld 2 sezon recenzja bez spoilerów

Zanim to się jednak stało, mogliśmy sprawdzić, jak bardzo zmienił się Teddy. Zafundowano mu pranie mózgu i stał się bezwzględną maszyną do zabijania. To niesamowite, jak z odcinka na odcinek wcielający się w tego hosta aktor bez słów pokazał zmianę, jaka zaszła w tym bohaterze.

Reakcja pewnej siebie Dolores była fenomenalna.

Bohaterka zauważyła, że stworzyła potwora. Teddy z posłusznego jej chłopca na posyłki stał się kimś pokroju Wyatta. Nadal wykonuje jej polecenia, ale jest świadomy zmian jakie dokonano w jego psychice i potrafi rzucić kąśliwym komentarzem. Morduje bez wahania i aż strach pomyśleć, do czego jeszcze jest zdolny.

Dolores musiała zrozumieć, że nowy Teddy jest niebezpieczny - potencjalnie dla niej samej. Widać w jej oczach cień nie tyle przerażenia co zdziwienia przemieszanego z niepokojem. Tylko czego się tak naprawdę spodziewała? Przynajmniej udało się jej wysadzić górę, w której skrył się Bernard z Elsie oraz ludzka obsługa.

Westworld ma nowego szeryfa.

No, a przynajmniej na chwilę. Charlotte była w stanie odzyskać Abernathy’ego i wezwała ratunek, a na wyspę dotarli zaprawieni w bojach żołnierze, którzy zaczęli wprowadzać porządek. Dotarli do Mesy, przywrócili zasilanie… a Hale nieopatrznie zostawiła Abernathy’ego przykutego do krzesła bez opieki.

Zapewne władze Delos nie będą ucieszone faktem, że Abernathy zaraz znów zniknie im z oczu. Gdy Hale była w pomieszczeniu kontrolnym, w Mesę uderzyła lokomotywa pociągu Dolores i wprowadziła na nowo chaos. Jaki będzie mieć to wpływ na obsługę, dowiemy się jednak dopiero w kolejnym odcinku.

Tydzień będziemy też czekać na poznanie dalszych losów Maeve.

Z rozwoju jej narracji jestem jednak więcej niż zadowolony. Chociaż nadal jest bardzo daleko od pozostałych bohaterów, ale przynajmniej wróciła do Westworld. Krótka wyprawa do Samurai World dobiegła bowiem końca. Po bitwie z poprzedniego odcinka opadł kurz, a bohaterka wraz ruszyła dalej w poszukiwaniu córki.

Zanim jednak Maeve opuściła odwzorowaną na wyspie Japonię, byliśmy świadkami świetnie nakręconego samurajskiego pojedynku. Przez chwilę można było pomyśleć, że w parku stylizowanym na Dziki Zachód pojawi się zaraz chmara samurajów, ale scenarzyści przypomnieli, że bohaterka nie jest rewolucjonistką tak jak Dolores .

Maeve daje hostom wybór, nawet jeśli ma się to dla nich źle skończyć.

Grupę bardzo szybko opuścili nowi bohaterowie. Zarówno Ronin, jak i odpowiednik szukającego córki hosta w postaci Akane, postanowili pozostać w swoim świecie. Razem z Maeve i spółką do Westworld dotarła tylko azjatycka wersja Armstice (a tym samym w zespole znalazły się aż dwa smoki).

Niezłym zaskoczeniem było to, że Maeve już teraz zrealizowała swój cel. Odnalazła wreszcie swoją córkę… wracając do świata żywych, wychodząc z grobu, który był końcem tunelu obsługi technicznej. Czekało na nią tam chwytające za serce rozczarowanie. Przewidywalne, ale i tak mocne jak cholera.

westworld pierwszy sezon fabuła

Świetnie rozwinął się też wątek Mężczyzny w czerni.

Nie dowiedzieliśmy się, jak dokładnie wyglądało jego spotkanie z córką, ale byliśmy świadkiem kilku naprawdę mocnych dialogów. Z początku bohater zresztą ją ignorował, bo był pewien, że to tylko kolejna manifestacja Forda. Nie ma też pewności, czy jej uwierzył, że jest prawdziwa… ani czy faktycznie takowa jest.

Wiemy natomiast, skąd się wzięła w parku i dlaczego odszukała ojca. Po wzruszającej rozmowie ten obiecał jej, że wrócą razem do domu, by ulotnić się pod osłoną nocy. Gdzie kieruje teraz swoje kroki, pozostaje jednak zagadką na kolejny odcinek. Szybko przestałem o tym jednak myśleć, bo…

Anthony Hopkins wrócił do Westworld!

Twórcy serialu zostawili tę niespodziankę na sam koniec. Co prawda ponowne pojawienie się Roberta Forda fani przewidywali od dawna, to do tej pory nic jednoznacznie na to nie wskazywało. Serial znalazł zresztą bardzo dobry pomysł na to, by aktor mógł powrócić do swojej roli.

westworld pierwszy sezon fabuła

Ford faktycznie zginął podczas gali i nie podstawił na swoje miejsce hosta. Nie pojawił się też jako host. Bernard spotkał go po wgraniu swojej jaźni do Kolebki, czyli centrum danych będących kopią zapasową całego parku, a jednocześnie systemem wirtualnej rzeczywistości dla hostów.

To świetne zwieńczenie dotychczasowego wątku Bernarda.

Można rozsądnie założyć, że moduł sterujący odzyskany przez hosta stylizowanego na Arnolda podczas flashbacków był cyfrową kopią Forda, którą host przetransportował do Kolebki, umożliwiając twórcy parku stanie się muzyką. To z jego powodu Kolebka odcinała próbujących się z nią połączyć ludzi.

Jakie będzie miało to implikacje dla parku i bohaterów - dowiemy się już za tydzień. Westworld przy okazji udowodniło po raz kolejny, że scenarzyści mają jeszcze mnóstwo asów w rękawie. W dodatku, nawet gdy grają kartami, których wartość wcześniej fani zgadli, to robią to z taką gracją, że naprawdę przyjemnie się to ogląda.