1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Skąd sceny po napisach? Marvel zdradza kilka tajemnic, przy okazji premiery Avengers: Wojna bez granic

Avengers: Wojna bez granic to nie tylko jedno z największych, a na pewno najbardziej dochodowych, widowisk w historii Hollywood. To również przedostatni krok w stronę zamknięcia dotychczasowego etapu Marvel Cinematic Universe. Dlatego dla wielu osób pracujących nad filmami Marvela nadszedł czas podsumowań. I zdradzenia kilku tajemnic.

Avengers Infinity War Thanos

Uwaga: materiał zawiera spoilery dotyczące filmu Avengers: Wojna bez granic.

Skąd wzięły się sceny po napisach w filmach Marvela? Dlaczego Thanos pozbył się Kamienia Nieskończoności? Czemu tylu bohaterów MCU ma kompleksy związane ze swoimi ojcami? To tylko niektóre z zagadek, których rozwiązanie fani otrzymali przy okazji światowej premiery Avengers: Wojna bez granic.

Sceny po napisach końcowych stały się od samego początku wyróżnikiem superbohaterskich filmów Marvela. Tak bardzo, że wkrótce prawie każdy wielki blockbuster tworzony przez Sony, Warner Bros. czy Universal Studios też musiał mieć swoje scenki po napisach. Stały się symbolem scalonego uniwersum, okazją do zdradzenia szczegółów dotyczących kolejnej części lub żartu z kultury wyczekiwania do końca filmu przez najwierniejszych fanów. Doszło do tak absurdalnej sytuacji, że gdy Logan nie miał swojego epilogu, wywołało to burzę wśród wielbicieli filmów Marvela. Niektórzy podziwiali odwagę i wymowę tego braku, inni czuli się oszukani.

avengers infinity war

Marvel oczywiście nie był pierwszą firmą, która zdecydowała się na krótki epilog po napisach (jest on choćby wyznacznikiem serii Piraci z Karaibów). Co więcej, to właśnie scena w jednym z wcześniejszych filmów bezpośrednio zainspirowała Kevina Feiga, szefa Marvel Studios, do powtórzenia tego zabiegu.

Ogromne wrażenie zrobiła na nim scenka po napisach w filmie Wolny dzień Ferrisa Buellera.

Główny bohater radzi w niej widzom, by poszli już do domów, bo film się skończył i nie ma sensu dalej siedzieć w kinie. Feige w rozmowie z Entertainment Weekly twierdzi, że pierwsza dodatkowa scena po Iron Manie miała bardziej prozaiczne początki. Szefowie studia chcieli wprowadzić postać Nicka Fury'ego, który był planowany jako łącznik różnych filmów Marvela.

Zdaliśmy sobie sprawę, że choć nie mamy praw do X-Menów i Fantastycznej Czwórki, to mamy je do całej reszty postaci. Postanowiliśmy to wykorzystać. Gdyby nagle w środku filmu pojawił się Sam Jackson w opasce, to taka scena zgrzytałaby z całą resztą – wytłumaczył Feige.

Sceny po napisał stały się w pewnym momencie tak ważne dla Marvela, że zmienianio daty rozpoczęcia produkcji, byleby tylko móc wykorzystać jakieś ujęcie do epilogu. Tak było ze zdjęciami do Thora, które musiały przyspieszyć, żeby na koniec Iron Mana 2 Coulson znalazł młot Thora. Przy okazji słynnej sceny z shawarmą sprawa była jeszcze inna. Wszystko było zasługą Roberta Downeya Jr., który zaimprowizował fragment o wspólnym jedzeniu tej potrawy. A wszystko dlatego, że obok planu zdjęciowego znajdowała się indyjska restauracji.

avengers shawarma

Szczegóły swojej pracy zdradzili także scenarzyści Avengers: Wojna bez granic.

Christopher Markus i Stephen McFeely, którzy mają na swoim koncie także skrypty trzech filmów o Kapitanie Ameryce, drugiej części Thora czy Agentki Carter, wyznali w wywiadzie z portalem ScreenCrush, że tworzenie Marvel Cinematic Universe potrafi sprawić niemało problemów. Przez wszystkie te lata uzbierało się tyle postaci, że niezbędnym było rozdzielenie ich na mniejsze grupki w Avengers: Wojna bez granic. Nie można było dopuścić do sytuacji, gdy cała grupa gwiazd tylko stoi w tle danej sceny i nie ma żadnych kwestii mówionych. A najsłynniejsi aktorzy mieli zawalony grafik i byli dostępni w ograniczonej liczbie dni zdjęciowych. McFeely zażartował nawet, że na szczęście wielu bohaterów nosi maski, można było więc w ostateczności zastąpić gwiazdę kimś innym.

Ogółem powstało po siedem różnych wersji scenariuszy do Avengers 3 i Avengers 4.

I choć Marvel znany jest z mądrego planowania swoich kolejnych filmów, niektóre decyzje „na górze” potrafią sprawić problem scenarzystom. Najlepszym przykładem podjęta zapewne na skutek popularności Lokiego decyzja, żeby jeden z Kamieni Nieskończoności zamieścić w jego berle. McFeely musiał przy okazji Avengers: Infinity War sprawnie wyjaśnić, dlaczego Thanos pozbył się kamienia. Choć tak zależało mu na zgromadzeniu wszystkich sześciu. Na ile się mu to udało, najlepiej sprawdzić samemu, wybierając się na najnowszy film Marvela. Pierwsze recenzje widowiska są co najmniej entuzjastyczne.