1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

To był rewelacyjny występ Foo Fighters. Wystarczyło zaprosić fana na scenę

Podczas niedawnego koncertu grupa Foo Fighters zaprosiła na scenę jednego z fanów. Szczęśliwy wybraniec mógł wspólnie z zespołem zagrać w jednym utworze. Szybko okazało się, że ma on spory talent, który zdobył uznanie samego Dave'a Grohla.

Foo Fighters występ fana

Na pewno każdy jest w stanie wyobrazić sobie uczucie towarzyszące uczestniczeniu w koncercie ulubionego wykonawcy. Możliwość zobaczenia i wysłuchania na żywo swojego idola czasem przytrafia się tylko raz w życiu. Dlatego mnóstwo ludzi zawsze stara się o miejsce jak najbliżej sceny, gdzie może nadarzyć się okazja do złapania gitarowej kostki czy nawet dotknięcia artysty. Niektórzy dostają szansę wejścia na scenę i wspólnego wykonania utworu.

Takie wydarzenie miało miejsce na środowym koncercie Foo Fighters.

18 kwietnia zespół wystąpił w Austin w Teksasie. Przed zagraniem piosenki Monkey Wrench lider formacji, Dave Grohl, zaprosił na scenę jednego ze stojących pod nią fanów. Pozostający w euforii szczęśliwiec, od makijażu Gene’a Simmonsa nazwany Kiss Guy, wziął od muzyka gitarę i niemal z miejsca zagrał cały utwór.

Takie sytuacje nie są niczym nadzwyczajnym na koncertach Foo Fighters. Dość często któryś z uczestników zostaje chwilowym wsparciem zespołu. Zwykle jednak takie interakcje nie wyróżniają się ponad przeciętność. Tym razem było jednak inaczej, bowiem od razu widać, że Kiss Guy wiedział, co robi. Bez problemu zagrał charakterystyczny riff pierwszego singla z płyty The Colour and the Shape, ale wykonał także bardziej rozbudowane partie solowe.

Na nagraniu widać, że pod dużym wrażeniem umiejętności swojego sympatyka jest sam Dave, który bił mu nawet pokłony. Po zejściu ze sceny były perkusista Nirvany przyznał, że to najlepszy dotychczasowy występ fana na ich koncercie.

Ośmielę się stwierdzić, że Kiss Guy, czy też Yayo Sanchez, jak naprawdę nazywa się chwilowy gitarzysta Foo Fighters, wypadł dużo ciekawiej niż wielu obecnych muzyków rockowych.

Nie tylko świetnie poradził sobie ze spontanicznym zagraniem piosenki, ale zrobił to w sposób widowiskowy i efektowny. Miotał się po scenie, nie pozwalając nudzić się reszcie fanów nawet przez chwilę. To miła odmiana po obowiązkach, jakimi dla części wykonawców jest granie własnej muzyki.