1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Najciekawsze premiery muzyczne - wiosna 2018

CHVRCHES

Wiosna za pasem. Przed nami dłuższe dni i lepsza pogoda. Wprawdzie branża muzyczna nie jest tak samo "sezonowa" jak branża filmowa, ale zbliżająca się właśnie najpiękniejsza pora roku przyniesie nam ze sobą kilka naprawdę gorących premier, które mogą nieźle zamieszać na światowych playlistach. Fani rocka i dobrego (synth)popu z pewnością nie będą narzekać. 

A Perfect Circle "Eat the Elephant" - premiera 20 kwietnia

Jeszcze chwileczka, już coraz bliżej. W kwietniu w końcu posłuchamy w całości długo wyczekiwanego krążka supergrupy A Perfect Circle. "Eat the Elephant" to jeden z dłużej powstających albumów w ostatnich dekadach. Pierwsze przymiarki i wizyty w studiu mające na celu nagrywanie materiału na płytę APC miały miejsce już w 2010 roku. Ale przysłuchując się pierwszym singlom z "Eat the Elephant" wiele wskazuje na to, że warto było tyle czekać.

Twin Shadow "Caer" - premiera 27 kwietnia

Z muzyką Twin Shadow zapoznałem się słuchając fikcyjnej stacji radiowej Radio Mirror Park w grze Grand Theft Auto V, której był zresztą prowadzącym. Jestem szczerze zdziwiony, że nie zrobił on jeszcze wielkiej kariery, bo bez wątpienia ma potencjał na zostanie prawdziwą gwiazdą popu. Mało kto potrafi tak kapitalnie pisać niebanalne rozrywkowe kawałki, umiejętnie łączące ze sobą pop, soul i synthwave.

Liczę, że album "Caer" w końcu przeniesie go na stratosferę gwiazdorstwa tuż obok Bruno Marsa i Justina Timberlake’a. Pierwsze single robią na to poważną nadzieję.

James Bay "Electric Light" - premiera 18 maja

Chyba nie ma osoby, która, przynajmniej raz, nie słyszałaby kawałka Hold Back The River, swego czasu do bólu wałkowanego przez niemal każdą stację radiową. Przy takiej toksycznej dawce emisji bardzo łatwo jest zacząć pałać nienawiścią nawet do największego arcydzieła, a akurat nie był to ani zły kawałek ani zła płyta. A debiutancki krążek Jamesa Baya, "Chaos and the Calm" namieszał trochę na rynku pop. Udanie wykorzystując motywy indie rocka i folku, Bay stworzył naprawdę przystępną i dobrą płytę rozrywkową. Jego drugi album, "Electric Light" zapowiada się na równie magiczną i nastrojową dawkę kojących dźwięków.

Chvrches "Love is Dead" - premiera 25 maja

Jedna z najlepszych nowoczesnych grup synthpopowych (i nie tylko) powraca po trzech latach nieobecności. Ich poprzedni album, "Every Open Eye" wydany w 2015 roku zebrał znakomite recenzje i opinie słuchaczy, co tylko zacementowało ich pozycję w branży. Ich nowa płyta, "Love is Dead" (tytuł brzmi dość depresyjnie) zapowiada się o tyle ciekawie, że tym razem grupa zwróciła się w stronę doświadczonego producenta, oddając krążek w ręce Grega Kurstina, znanego z pracy m.in. z Adele czy Sią. Oprócz niego w nagrywanie "Love is Dead" zaangażowany był także David Stewart, niegdysiejsza połowa duetu Eurythmics.

Snow Patrol "Wildness" - premiera 25 maja

"Wildness" ma za sobą dość burzliwą historię powstawania. Pierwsze przymiarki do premiery płyty miały miejsce już w 2016 roku, co i tak było epoką jeśli chodzi o przerwę w działalności grupy, jako że wcześniejsze wydawnictwo "Fallen Empires" zadebiutowało w 2011 roku. Ale grupa musiała zmierzyć się z potężną blokadą twórczą (co zresztą było wyraźnie słychać już na "Fallen Empires"). W końcu udało im się go pokonać, nagrywając cały nowy materiał od zera i już lada chwila posłuchamy w całości "Wildness", który ma niemałą szansę stania się płytą roku.

Roger Daltrey "As Long As I Have You" - premiera 1 czerwca

Jedna z największych muzycznych niespodzianek ostatnich lat. Nowy solowy album Rogera Daltreya, legendarnego wokalisty grupy The Who. Długo kazał on czekać na swoje nowe dzieło, bowiem jego poprzedni album, "Rocks in the Head" miał swoją premierę aż w 1992 roku! Co więcej, na płycie "As Long As I Have You" w aż siedmiu kawałkach udzielać się będzie Pete Thownsend na gitarze, więc na dobrą sprawę można uznać, że będzie to album w ½ The Who.

Na płycie obok autorskich tworów Daltreya, znajdą się również covery Stevie’ego Wondera czy Nicka Cave’a. Utwór tytułowy, w oryginale wykonywany przez Garneta Mimmsa, powstał w roku w którym grupa The High Numbers zmieniła nazwę na The Who, więc z pewnością będzie to pod wieloma względami symboliczny album.