REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Odkrywamy nowe wycięte sceny z Ostatniego Jedi. Tom Hardy zagrał... szturmowca

Ostatni Jedi dawno opuścił kinowe sale, ale o filmie wciąż jest głośno. Tematów do nowych dyskusji dostarczyły dodatkowe materiały zawarte na wydaniu Blu-ray. Po rosyjskich botach ratujących generała Huxa przyszedł czas na cameo Toma Hardy'ego.

star wars szturmowcy
REKLAMA
REKLAMA

Daniel Craig swoim krótkim występem w Przebudzeniu Mocy zdecydowanie rozbił bank. Wydawało się, że w jego ślady pójdą kolejni aktorzy, którzy od dziecka marzyli o występie w trylogii George'a Lucasa. Mimo to, podczas seansów kinowych Ostatniego Jedi fani nie odnaleźli śladów żadnego cameo.

Tuż przed premierą ósmego epizodu serii najgłośniej było o występie w rolach szturmowców dwóch następców brytyjskiego tronu – Williama i Harry'ego. Zainteresowani fani nie byli jednak w stanie odkryć sceny, w której obaj książęta mieliby zagrać. John Boyega, który w filmie wcielał się w rolę Finna zdradził, że ich scena została finalnie wycięta z filmu.

Problemem okazał się wzrost braci. Obaj mają ponad 180 cm wzrostu, podczas gdy standardowi szturmowcy są dużo niżsi.

star wars przebudzenie mocy class="wp-image-142954"

Tom Hardy to kolejna gwiazda, której cameo nie znalazło się w kinowej wersji filmu Ostatni Jedi. Brytyjski aktor nigdy nie potwierdził wprost, że zagrał szturmowca w filmie, ale żartobliwie sugerował to w rozmowach z mediami.

Jak się okazuje, scena w której wystąpił Hardy miała miejsce w drugiej połowie filmu. Finn, Rose i DJ zakradają się na pokład niszczyciela Supremacy, gdzie mają zamiar zrealizować swój plan powstrzymania Najwyższego Porządku. Kradną uniformy oficerów i wchodzą do windy. Wtedy na scenę wkracza Hardy, który gra szturmowca zaznajomionego z Finnem, czyli dawnym FN 2187. Gdy bohaterowie Ruchu Oporu już szykują się do potyczki z przeciwnikami, szturmowiec wybucha:

Wiem, że nie powinienem rozpoczynać rozmowy z oficerami, ale nigdy nie sądziłem, że tak wysoko awansujesz. Patrzcie państwo, kapitan! Hurra! – po czym mocno klepie odwróconego Finna w pośladek.

REKLAMA

Powody wycięcia sceny z Hardym z podstawowej wersji filmu są najpewniej prozaiczne. Ostatni Jedi i bez tego był najdłuższym filmem cyklu (trwał 2 godziny i 32 minuty). W przeciwieństwo do cameo Daniela Craiga gwiazdorskie epizody z ósmej części Star Wars nie wnosiły wiele do fabuły filmu. Szturmowiec, którego grał Craig pod przymusem Mocy uwolnił Rey. Hardy ze swoim akcentem rodem z Południa Stanów Zjednoczonych i żartobliwym klepnięciem mógł być jedynie kolejnym slapstickowym żartem w filmie, który miał ich i tak więcej, niż powinien. Trafił więc dokładnie tam, gdzie jego miejsce. Do materiałów dodatkowych, razem z innymi wyciętymi scenami.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA