1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Altered Carbon spłycił książkę Morgana. Mogło być inaczej. Oto 7 adaptacji lepszych od oryginału

filmy lepsze od książek

Altered Carbon, choć znakomity, nie jest tak dobry jak książka, której jest adaptacją. Zdarza się jednak, że filmowy oryginał konsumuje się znacznie lepiej niż książkowy pierwowzór. Oto 7 takich produkcji.

Ekranizacje książek są zazwyczaj skazane na porażkę wśród fanów pierwowzorów. Widzowie nie tylko stykają się z zupełnie odmiennym wyglądem przedstawionego im świata i postaci względem tego, co siedzi w ich głowach, to na dodatek mają do czynienia z niejednokrotnie spłyconym, uproszczonym scenariuszem. Jakby tego było mało, filmowcy lubią interpretować ekranizowane dzieła po swojemu, częściowo lub całkowicie zmieniając ich wymowę.

Poniższą listą, inspirowaną znakomitą choć spłyconą ekranizacją Modyfikowanego węgla, na pewno narażę się wielu fanom książek. Cóż jednak mogę poradzić, że to świetne filmy na podstawie… nieco mniej świetnych książek.

Łowca androidów

Podobnie jak Altered Carbon, również i Łowca androidów jest dziełem z gatunku cyberpunk. I znacząco rozszerza to, co pierwowzór Philipa K. Dicka oferuje. Ridley Scott porzucił psychodeliczny, ciężki klimat oryginału na rzecz bardziej przystępnej opowieści. Dodał jednak do niej kilka smaczków, jak chociażby samą niepewność na temat tego, czy główny bohater również jest androidem. W efekcie otrzymujemy film wciągający, poruszający podobną do książkowej problematykę bez jej spłycania, a przy okazji jest to obraz bardzo przyjemny w odbiorze.

Forrest Gump

Książka Winstona Grooma to bardzo przyjemne, wakacyjne czytadło. Pełne absurdalnego humoru i sporej dawki satyry. Film Roberta Zemeckisa to coś zupełnie innego. Adaptacja filmowa pozbawiona jest wielu książkowych wątków, które w zasadzie niewiele wnoszą do historii. W zamian wprowadzono do niej niesamowitą i mocną dawkę wrażliwości. Filmowy Gump to nie tylko krzywe spojrzenie na nowoczesną historię, ale również poruszająca opowieść o miłości i lojalności. To też jeden z moich najukochańszych filmów. W przeciwieństwie do tylko fajnej książki.

Władca pierścieni

Wiem, że tu narażę się wielu fanom oryginału od Tolkiena. Ci fani, choć raczej zaakceptowali filmy Jacksona, zgodnie uważają, że są od książek głupsze i płytsze. Cóż, może i mają rację. Sęk w tym, że książki Tolkiena, przy ich rzekomej większej mądrości, są również dość ciężkostrawne. Adaptacja filmowa – i tak przeraźliwie długa – obcina niepotrzebne wątki, skupiając się na esencji tej historii. Na walce dobra ze złem, na znaczeniu braterstwa i lojalności. Narracja filmów jest poprowadzona dużo zręczniej niż ta książkowa. Tylko nie myślcie sobie, że ta sama zasada tyczy się tych koszmarnych filmów z cyklu Hobbit…

Ojciec chrzestny

Przez wielu krytyków jest uważany za najlepszy film wszech czasów. Ja mam nieco mniej przychylne zdanie, choć nadal uważam to dzieło za wybitne. Dużo głębsze i bardziej przemyślane od relatywnie prostej książki Mario Puzo. Powieściowa wersja tej opowieści to dobra, wciągająca lektura. Filmowa to prawdziwe arcydzieło, od którego trudno oderwać wzrok.

Szklana pułapka

Film jest ekranizacją książki Nothing Lasts Forever z 1979 r. Książki, której autor miał całkiem ciekawy pomysł na fabułę i niezbyt umiejętnie przelał to na papier. Wersja pisana to relatywnie wtórna i nudna opowieść o policjantach i terrorystach. Film oczywiście nie wnosi do niej zbyt wiele merytorycznej treści, ale za to wprowadza luz, humor i akcję. Szklaną pułapkę ogląda się świetnie, głównie dzięki aktorom kreującym intrygujące postacie i bardzo dobrym dialogom. Książka większość z was, niestety, wynudzi.

Podziemny krąg

Książka Palahniuka okazała się wielkim hitem, całkiem zasłużenie zresztą. Film z początku miał być wierną adaptacją, mającą na celu dalsze jej spopularyzowanie. W trakcie produkcji wprowadzono jednak liczne zmiany w scenariuszu, o których konkretniej nie mogę wspominać, by nie psuć wam zabawy. Istotne jest jednak to, jak skutecznie rozszerzył niektóre wątki, rezygnując z tych, które niewiele wnosiły. W efekcie sam Palahniuk wielokrotnie podkreślał, że film jest lepszy. W pełni się z nim zgadzam.

Prestiż

Uważano, że tej książki zekranizować się nie da. Opowiadana w niej historia jest zbyt złożona, by możliwym było przedstawienie jej w dwugodzinnym widowisku audiowizualnym. Problem w tym, że nikt o tym nie powiedział Christopherowi Nolanowi. Ten, wraz w swoim bratem, po mistrzowsku podszedł do opowieści pełnej zwrotów akcji, sztuczek i iluzji. W efekcie stworzył film, który nie tylko nie gubi nic istotnego z książkowego pierwowzoru, ale również wprowadza kilka własnych pomysłów. Podobnie jak w przypadku Podziemnego kręgu, również i autor książkowego Prestiżu wyraził publicznie swoje wielkie uznanie dla tej fascynującej adaptacji.