1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Netflix już wygrał bitwę o początek 2018 roku. To ta platforma VoD ma najlepszy serial w historii ludzkości

W historii układu słonecznego powstały dwa seriale, które są ponadczasowe i nic, absolutnie nic nie jest w stanie zbliżyć się do ich poziomu. Pierwszy to niesamowita Kompania Braci. Drugim jest ponadpokoleniowe Friends. To właśnie Przyjaciele pojawią się w Netfliksie od 2018 roku.

Friends - Netflix już wygrał bitwę o początek 2018 roku

Hurr durr serial z 1994 roku, a na co to komu - możecie napisać. Wszakże Netflix przyciąga do opłacania abonamentu autorskimi filmami oraz serialami. Oferta innych dystrybutorów to szeroki, ale jednak dodatek do House of Cards, Stranger Things, Dark, Punishera czy The Crown. Nie mamy czasu oglądać wszystkich autorskich produkcji Netfliksa, co dopiero wracać do dinozaurów z lat 90., prawda?

Guzik prawda.

Współczesne seriale są obliczone na tutaj i teraz. Niczym produkty w supermarkecie. Konsumuje się je w okresie debiutu, ale potem szybko tracą datę przydatności do spożycia. Kto nie wsiądzie do premierowego pociągu ekscytacji nowym serialem, ten ma małe szanse, aby wrócić do niego po pięciu czy dziesięciu latach. Mało znam osób, które w 2017 roku dochodzą do wniosku: Hej, obejrzałbym sobie po raz pierwszy Dynastię Tudorów albo Rzym!

Nie przeczę, że tacy entuzjaści istnieją. Istnieją bowiem serie kultowe, dla których mijający czas nie ma żadnego znaczenia. Telewizyjne dzieła, które po prostu wypada znać. Breaking Bad, The Office, The Wire, Mad Men czy The Simpsons to produkcje, które wymykają się datom ważności do spożycia. Zyskują status legend srebrnego ekranu. Pozycji do których zawsze przyjemnie jest wrócić i których nie znać to jak robić sobie krzywdę.

Friends to król, cesarz i faraon takich klasyków.

Gdyby przemysł telewizyjny miał być religią, Przyjaciele byliby tutaj bogami. Niedoścignionym wzorem. Tworem tak perfekcyjnym, że za samo podważanie uniwersalnej wartości serialu powinno trafiać się na rozżarzony stos. Jasne, Friends to koniec końców sitcom, czyli gatunek brukowy, przyziemny i celujący w możliwie szerokie gusta. Jednak od strony realizacji mówimy o tworze w zasadzie idealnym. To sectio aurea, divina proportio telewizyjnej taśmy.

O Przyjaciołach powinno się uczyć w każdej szkole filmowej. Nie zdziwiłbym się, gdyby już tak było. Mówimy bowiem o produkcie masowym, adresowanym do możliwie szerokiej publiczności, mającym się wszystkim spodobać, który w swojej formie został doprowadzony do ideału. To fabryczne rzemiosło tak dokładne, że w swojej perfekcyjności staje się dziełem. Masowy produkt pozbawiony skaz, przez co ewoluuje w coś znacznie, znacznie ważniejszego.

To co napiszę nie ma żadnych racjonalnych podstaw, ale jestem przekonany, NAPRAWDĘ PRZEKONANY, że nigdy nie powstanie lepszy sitcom. Na pewno nie za życia mojego, ani moich dzieci. Ludzkość rozwija się na wielu płaszczyznach, wzbogacając i ulepszając artystyczne gatunki własnej twórczości. Jednak nie sitcom. Tutaj w 1994 roku udało się osiągnąć ideał. Uchwyciliśmy środek Fidiasza. Można rozejść się do domu, bo lepiej już było.

Friends to kapitalny serial do powrotów.

Przyjaciele nie oceniają. Nie krytykują. Nie pytają. Oni doskonale rozumieją, że masz cholernie zły dzień i potrzebujesz czegoś ciepłego. Tak tęsknisz za uśmiechem i odskocznią od problemów, że aż się dusisz. Te 24 minuty z każdym odcinkiem jest jak częściowy restart dla umysłu. To zastrzyk pozytywnej energii. Nawet, gdy serialowym bohaterom jest równie ciężko, co tobie.

Nie bez powodu Arystoteles pisał, że katharsis to uczucie pozbycia się trwogi z umysłu. Sitcomy z lat 90. i początku lat dwutysięcznych mają niesamowitą zdolność do odrywania widza od trosk i problemów. Czy to Świat według Bundych czy Różowe lata 70. Ponad tymi produkcjami jest, było i zawsze będzie Friends. Jakościowy król sitcomów, który ma w sobie coś magicznego. Jakąś niesamowitą pogodę ducha, która przenika w kierunku widza. Nic dziwnego, że medioznawcy porównywali działanie tego serialu do narkotyku.

Teraz Przyjaciele będą dostępni w polskim Netfliksie. Wszystkie 10 sezonów. łącznie ponad 230 odcinków. Nie mam pojęcia, kiedy to wszystko zobaczę, ale wiem jedno - zobaczę na pewno. Mam nadzieję, że Friends pozostanie w bibliotece Netfliksa na długo. Znacznie ułatwiłoby mi to sprawę, ponieważ żonglowanie płytami Blu-ray każdego sezonu bywa uciążliwe.